Wizerunkowo są jak półwieczni Bolek i Lolek.


 

Ten duet, gdy tylko się pojawił, wywołał spore publiczne zamieszanie. Oni są od lat nierozłączni i nie do ruszenia. Dzieli, różni ich praktycznie wszystko, połączył jeden popularny program i wspólna, jedna rola. Tak jak razem są współgospodarzami widowiskowego show "Mam talent", tak teraz są współautorami pozycji o bardzo pozytywnym, maskującym tytule "Wszystko w porządku" tandemu Prokop - Hołownia.

Z tej wesołej książki czytelnik dowie się m.in. co w lodówce trzyma Marcin Prokop, a co Szymon Hołownia chowa po szufladach. Banalna, prozaiczna wiedza, ale przecież trzeba mieć, co czytać podczas zbliżającej się zimy. 


Prawdopodobnie dla Marcina Prokopa jest to debiut jako autora książki. Inaczej jest z bogobojnych i bardzo ugrzecznionym dyrektorem portalu religia.tv. Szymon Hołownia, który jako zagorzały dziennikarz religijny, często wydaje publikacje o takiej właśnie tematyce. Ich najnowsza propozycja jest dużo lżejsza, a tym samym odczaruje zesztywniałego Hołownie, a Prokop nieco spoważnieje. Znaczną jej wesołość podkreśla różnobarwna okładka.

To ich druga wspólna publikacja. Najwidoczniej ta ich droga stała się jeszcze bliższa. Na tyle bliska, żeby wejść w czyjeś graty. Marcin Prokop ogląda to, co zostawił Szymon i na odwrót.

Panowie nalezą do dwóch różnych biegunów, które nie mają zbyt wiele punktów wspólnych. W książce pojawiają się rzeczy, które lubią, zachwycają się nimi. Smaczku dodają jeszcze nigdzie nie publikowane fragmenty powieści Hołowni. Nie brakuje humoru, ciekawostek. Szymon jest postacią jakby troszkę nie z tej opoki. 


Największe suchary Internetu dotyczą głównie żarcików żywo wyjętych z rozmów między Marcinem a Szymonem. Tam dokładnie widać, że panowie przez ostatnie lata nie do końca sie zgrywają.