Jak mieć ładne dziecko ....!

Mąż i żona od kilku lat bezskutecznie starali się o dziecko. Kobieta poddała się w sekrecie badaniom, które wykazały, że jest zdrowa,to przyczyna musi leżeć po stronie mężczyzny

 

5a6c63b67e4223da505f1c35f3a0f6c0.jpg  Specjalista od udanych pociech na wesoło -  :)

                                                                                                                                   

 Mąż i żona od kilku lat bezskutecznie starali się o dziecko.

Kobieta poddała się w końcu w sekrecie badaniom, które wykazały, że jest zupełnie zdrowa, więc przyczyna musi leżeć po stronie mężczyzny. Jednak wiedząc o tym, że mąż nie popiera sztucznych metod zapłodnienia, postanowiła załatwić sprawę po kryjomu: znaleźć kandydata na ojca biologicznego.

Tego dnia mąż pocałował ją na pożegnanie jak zwykle.

Za dwie godziny miał przybyć poznany przez Internet ‘tatuś zastępczy’, podobny z fotografii do męża, lecz już po godzinie, gdy kobieta jeszcze nie skończyła makijażu, nagle zadzwonił dzwonek.

Przypadek chciał, że tego dnia okolicę odwiedził przystojny fotograf, prawdziwy profesjonalista w dziedzinie zdjęć dziecięcych.

Kobieta stanęła w progu domu w szlafroku, zdumiona doskonałym wyglądem przyszłego ojca, dużo lepszym, niż się spodziewała.

Widać przefarbował włosy – pomyślała – ależ on przystojny, jakie ładne dziecko z tego wyjdzie!

- Dzień Dobry, szanowna pani - fotograf zaczął przyjaźnie.
- Przepraszam za tak wczesną porę…

 - Nic nie szkodzi - zarumieniła się aż po uszy. 
- Oczekiwałam pana.
 
- Ooo, naprawdę? -  fotograf był mile zaskoczony.
- Wie pani, jestem prawdziwym profesjonalistą, jeśli chodzi o dzieci...
 
- Właśnie tego bardzo chcemy, ja i mój mąż, lecz nie udaje się nam - wyznała kobieta.
- Proszę, pan wejdzie i usiądzie. Gdzie zaczniemy?
 
- Proszę zdać się na mnie, a wszystko się uda - rzekł fotograf uspokajająco...
- Zwykle zaczynam dwa razy w wannie, raz na sofie i potem kilka dobrych puknięć moim wielkim sprzętem w różnych     pozycjach na łóżku. Czasami na podłodze .... też jest wspaniale albo na dywaniku w salonie, bo widzi pani, to trzeba powtarzać wiele razy. Dzieciak wyjdzie jak malowany!
 
- W kąpieli i na podłodze? Nic dziwnego, że mnie i mężowi się nie udawało...- rzekła zaskoczona kobieta.
 
- Widzi pani, trzeba być profesjonalistą - odrzekł fotograf.
- Nikt pani nie zagwarantuje, że dzieciak wyjdzie super już za pierwszym razem.
  Dlatego próbuję przeróżnych pozycji i kilka razy zmieniam kąty ustawienia mojego sprzętu, rozumie pani?
  Ale rezultaty    naprawdę panią mile zaskoczą.
 
- Miałam nadzieję- westchnęła skromnie kobieta - że szybko przez to przejdziemy...
 
- Proszę pani, moja metoda jest taka, żeby się nie śpieszyć. Gdybym skończył robotę w 5 minut, pani by z pewnością nie była usatysfakcjonowana...
 
- O tak, wiem - kobieta skinęła głową ze zrozumieniem.
 
Fotograf otworzył walizkę i wyjął album ze zdjęciami dzieci i zaczął objaśniać.
-To zostało zrobione w autobusie numer siedem, gdy przejeżdżał przez zacienioną stronę miasta, między parkami.
 
- Super dziecko, ale… mój Boże! Czy to miejsce było konieczne…? - westchnęła kobieta, lekko zszokowana.
 
- A te bliźniaki,  proszę popatrzeć, jakie rozkoszne... Wyszły tak, mimo, że było mi naprawdę trudno współpracować z ich matką...
 
- Była trudna we… współpracy?- zapytała zaciekawiona kobieta.
 
- O tak, niestety. Na koniec przekonałem ją, że dla dobra sprawy trzeba pójść do parku i tam skończyć robotę. Niestety, ludzie gromadzili się dookoła, żeby popatrzeć, a ona, nie wiadomo, czemu, była jakaś zawstydzona...
 
- Nie wiadomo, czemu? No, co pan?- rzekła oburzona taką nieobyczajnością kobieta.
 
- Proszę pani, dla nas, profesjonalistów, nie ma zbyt trudnych wyzwań. Cała akcja w parku trwała 3 godziny, na koniec ta pani jęczała tak głośno, że ktoś chciał wezwać policję. Robiło się już ciemno i musiałem się pośpieszyć, tym bardziej, że z daleka nadchodziła burza, a my nie mieliśmy żadnej osłony, nawet koca...
 
- Hm, robiliście to na gołej ziemi?
 
- Tak, oczywiście. No, proszę pani, już czas zaczynać. Przyniosę teraz z samochodu taki mały statyw, bo mój sprzęt jest tak wielki, że musi się o coś opierać w trakcie roboty.
 
- Statyw? - Wyszeptała nieco przerażona kobieta.
 
- No tak, oczywiście - odrzekł fotograf - Ledwo mogę go podnieść, tak jest duży i solidny, zaraz go pani zobaczy sama... będzie pani pod wrażeniem… hej, proszę pani?

Co pani jest?

O Jezu, zemdlała!"

5a6c63b67e4223da505f1c35f3a0f6c0.jpg

 

 

 

 

 


 ......  jak zawsze ode mnie z przymrużeniem oka :)))))

         Gamka 

 

Źródło: internet!!!