Jak ludzie widzą pracę telemarketera?

Jeden z najbardziej znienawidzonych zawodów, a zarazem ratunek dla studentów szukających pracę. Z przymrużeniem oka.

 

Znowu dzwonio. Już 3 raz w tym tygodniu. Nie dadzą spokoju człowiekowi! Znowu jakieś promocje, oferty…

Przychodzi sobie taki jeden z drugim do pracy, robi kawkę, otwiera książkę telefoniczną i wybiera kogo by tu dzisiaj oszukać! Siada za tym swoim biureczkiem, w super-wyprasowanej koszuli z krawatem, rozpina garnitur i zaczyna polowanie.

Ale jeszcze zanim to nastąpi, dostaje wytyczne od oszusta-naczelnego, lidera. Gadajo im coś w rodzaju „Jesteście nosorożcami! Macie swoje pancerze! Nic wam nie straszne!”. Teraz jak już jest zmotywowany, szuka biednych starszych ludzi, bo oni to nieświadomi niczego.

No i dzwoni taki szubrawiec, o właściciela pyta.  Że niby dziękuje, że pyta jak zdrowie, jak rachunki, że chce je zmniejszyć, a potem przychodzi albo większy albo nawet dwa. Nakłamie przez ten telefon! Po prostu gada sobie co mu ślina na język przyniesie! Żadnych zahamowań! Tylko żeby piniondze wyłudzić. W ogóle zero wstydu. Bozia pokara jeszcze.

Obiecujo, obiecujo, a potem człowiek płacić musi! Gada, jeden z drugim, że to nowe i lepsze, aaaaa…. dajcie spokój!

Kurier potem przyjedzie, spieszy się, popędza, jakieś dokumenty podsuwa!

Nie dość, że kasy mają jak lodu te prywaciarze, to w ogóle nic sobie nie robio z biednych dziadków. Nabierze ci taki kilku dziennie, podzwoni kilka godzin, no i zadowolony. Co to za praca w ogóle?!

Zakazać powinni!

Że jeszcze płaco za to? Ja też mam w domu telefon, też sobie mogę podzwonić, pogadać! Do sąsiadki codziennie dzwonię, albo do córki! Też mi powinni taką kasę płacić!

O, znowu dzwonio!

Zobacz więcej na

meloniasz.pl