Ja kontra prognozy na 2012 rok

mój punkt widzenia na to co dalej

 

Większość autorytetów oraz moich kolegów "po fachu" wieszczy wiele niekorzystnych zmian, kataklizmów i tragedii w ówczesnym 2012 roku! Ja natomiast pozwolę sobie  nie z zgodzić się z tymi tezami i założeniami. Nie będzie to okres zbytnio odbiegający od lat poprzednich, w każdym roku mieliśmy katastrofy lotnicze, lądowe i kataklizmy związane z ociepleniem klimatu, który "ociepla się" już od bardzo dawna. Przypomnę, że rok 2000 miał być wedle obwieszczeń również końcowym i co? Mamy dodane 12 lat i w mojej skromnej ocenie jeszcze potrwamy;)

Nostradamus wspominał też o kataklizmie 2000 roku i jakoś ta przepowiednia, jak i wiele innych słabo mu wyszła. Jakby ktoś dobrze się przyjrzał jego przepowiedniom to doszedłby do wniosku, że więcej mu nie wyszło niż wyszło!

Natrafiłam na opis, jak to będzie szerzyć się zło, choroby, zarazy... A czy przypadkiem zło nie istniało od zawsze i sami sobie je ludzie fundowali? Co robiono z pierwszymi chrześcijanami? Jak kler wykorzystywał zaćmienie słońca aby pomnożyć swe dobra? Mało kto wie, że jednym z pierwszych papieży była kobieta!
Wulkany, trzęsienia ziemi, powodzie cyklicznie towarzyszą ludzkości. Nieważne czy to rok ten, czy inny! Czasy dla tych co żyli  w danym okresie zawsze były ciekawe lub... mniej ciekawe. Przywołam do pamięci inkwizycję i chyba część się ze mną zgodzi, że na pewno przedstawiciele(ki) tamtych czasów wolałyby trudny 2012 rok niż... płonąć na stosie! Nasze czasy jakie trudne by nie były, to i tak nie dorównają cierpieniom średniowiecza!

We wszystkich  dotychczasowych wojnach ile okrucieństw i cierpienia miało miejsce, np. rozpad Jugosławii, który  pochłonął morze ofiar... W żadnym z tych przypadków tragedia ludzka nie była mniejsza niż to, co ma się wydarzyć lub już wydarzyło w tym roku. Codziennie giną ludzie, cierpienie jest obecne na każdym kroku. Pewnie ktoś kto ma bliską osobę, np. chorą na raka nie zwraca uwagi na rok, ani na to jak jest on postrzegany przez danego wróżbitę, bo i tak w niczym mu to nie ulży.
Proszę spojrzeć na dzieci z krajów Trzeciego Świata: czy ich brzuchy są mniejsze niż powiedzmy trzy lata temu? Ich wzrok jest tak samo pusty, a żołądek ciągle głodny.

Inna wróżka natomiast widzi choroby i wirusa, a czy przypadkiem i tego już ludzkość nie przerabiała?
Trąd, tyfus, dżuma swego czasu zdziesiątkowały populację, ale świat istnieje nadal i będzie istniał. Natomiast jaki będzie to zależy nie od proroków, wróżbitów a ludzi i możnych tego świata i po części od każdego z nas! Ludzie będą się rodzili, umierali, kochali, nienawidzili; jednym będzie gorzej a innym lepiej bo nie ma opcji aby wszyscy byli szczęśliwi!
Inny wróżbita widzi wojny i konflikty zbrojne... widzi dobrze, bo wojny i konflikty już są! Mamy cały wschód zaogniony i cały świat to widzi!
Ktoś inny wspomina o upadku autorytetów. Autorytety zawsze były i... zawsze upadały, wcześniej czy później.

Rok 2012 jest pod wpływem liczby 5... I co z tego?! Wcale nie uważam, aby był gorszy od 3! Znam trudniejsze wibracje niż 5. Trzeba dopatrzeć się i pozytywnych aspektów: zima się kończy, bociany już przyleciały, a jakby miał być koniec to pewnie by sobie drogi zaoszczędziły;)
Nie dajmy się zwariować, co jakiś czas mamy kogoś kto widzi "koniec." Koniec zapewne kiedyś będzie, ale ja znam jednego możnego, który powiedział:  "nawet aniołowie nie wiedzą kiedy",  więc co nam śmiertelnikom gdybać ! Zanim to nastąpi dajmy sobie i innym pożyć i pocieszyć się życiem, oraz tym co jest fajne, dobre i przyjemne. Większość z nas przywita nowy 2013 rok i poprośmy, aby być w tej akurat grupie! Mówię tak dlatego, ponieważ jakaś część z nas jutra już nie doczeka i to jest smutna prawda.