Inwazja na Afganistan , Irak, - jakim prawem? Ja mówię NIE

20 sierpnia w godzinach wieczornych 1968 roku około 250 000 żołnierzy Układu Warszawskiego rozpoczęły zbrojną interwencję w Czechosłowacji.

 

. 3ade126db32e03b5c463e463d92e62b6.jpgW akcji tej, której nadano kryptonim "operacja Dunaj" wzięły udział wojska pięciu państw Układu Warszawskiego - ZSRR, Bułgarii, NRD, Polski i Węgier. Najliczniejszą grupą były, oczywiście, wojska radzieckie. Drugą co do wielkości były oddziały Wojska Polskiego. Polskie oddziały interwencyjne liczyły 25 000 żołnierzy i 650 czołgów - łącznie 4 dywizje. Co dziś robi Wojsko Polskie? Czy inwazja na Irak to nie to samo co Czechosłowacja? A jak nazwać inwazję Rosji na Afganistan? To oczywiście była inwazja, ale Wojsko Polskie w Afganistanie to już nie inwazja?

Dziś, kiedy zbliża się  17 wrzesień  narasta  dyskusja  o Uchwale Sejmu  w rocznicę  Najazdu Wojsk Radzieckich na Polskę. Narasta dyskusja o współodpowiedzialności Związku Radzieckiego w  rozpętaniu II  wojny Światowej. Awantura w Polskim Sejmie  czy Katyńska Zbrodnia to mord czy zbrodnia "ludobójstwa"

Przeczytałem dziś artykuł  SheEve  pt. "Afganistan,Irak,Liban...Misje Polski. Łzy pojedynczych rodzin..."                                      Oto wstęp do tego artykułu :

Tęsknota, cierpienie, żal, śmierć, łzy, złość, nienawiść. Czy może radość? Szczęście? Uśmiech? Jakie uczucia i ekspresje towarzyszą w codziennym, tak, w codziennym życiu rodzin misyjnych żołnierzy?

Kolejny, już trzynasty żołnierz zginął. Nasz żołnierz. Polski żołnierz. I kto tak właściwie się tym przejmuje? My Polacy? Politycy? Władza, która zadecydowała o naszym uczestnictwie w tej farsie? Nie. Nie my i nie oni. Przejmują się tym najbliżsi, rodzina, żona, matka, dzieci. Dzieci... jeśli tylko są na tyle świadome, gdzie jest tato i co robi. 

                                                        Życie "rodziny na misji"

Wyjeżdża mąż - żołnierz na misję. Wyjeżdża, ponieważ musi, ponieważ straci kontrakt, jeśli tego nie zrobi. Zostawia tutaj wszystko, co ma, wszystko, co się dla niego liczy. Zostawia swoją bezcenną żonę, malutką córeczkę, synka. Zostawia za sobą bezpowrotnie, pierwsze kroki potomka, pierwsze słowa. Zostawia, bo musi. Młody tato przed 30-tką. Zostaje żona -
nie żołnierz, a matka. Zostaje z całym codziennym męskim i babskim życiem na pół roku, rok. Wszystko spada na jej głowę, oprócz tego dochodzi tęsknota, strach, obawa o męża i jego życie. Obciążenie, z którym ona zostaje jest niemierzalne.       koniec cytatu. "Zostawia bo musi?"Cóż to za "kit"? Czy to znaczy,że są dwie prawdy? Oj chyba ktoś tu oszukuje.

Jestem Polakiem i wiem, że  udział w misjach Wojsk Polskich jest całkowicie dobrowolny. Wiem o tym, że każdy żołnierz  to ochotnik.Wiem o tym z prasy i telewizji. Wiem o tym,że jadą tam żołnierze,którym potrzebne są pieniądze na przeżycie.Wiem też,że w Polsce płacą mniej niż na eksporcie,więc ? Wyjeżdżamy.

 Ja, też jestem Polakiem. Ja moi drodzy, również wyjeżdżam do pracy za granicą " za chlebem" bo tam płacą 100 albo i 200 % więcej niż w Polsce. Wyjeżdżam, zostawiam malutką córeczkę, nie widzę gdy stawia pierwsze kroczki,nie słyszę czy powie mama czy tata?Wyjeżdżam i pracuję tam, ale gdy złamię nogę lub rękę nie piszę o tym w gazecie polskiej. Nie płacze moja żona w polskiej telewizji, że stała mi się krzywda, bo przecież wyjechałem na własne życzenie. Wyjechałem i ubezpieczyłem się albo i nie. Jakie miałbym prawo wołać do polskiego Rządu, aby dać mi odszkodowanie. nawet gdybym zginął na budowie w Kanadzie czy Hiszpanii żona moja dostanie odszkodowanie wtedy gdy się ubezpieczyłem, a nie dostanie gdy pracowałem na czarno. To chyba proste i logiczne. Ale odnoszę wrażenie, że nie dla wszystkich.

Co się dzieje gdy zginie jakiś Polski żołnierz ?  Koniec świata. Zginął polski żołnierz w Afganistanie. A kto mu kazał tam pojechać? Ja pojechałem na budowę do Irlandii. Zarobiłem tyle samo pieniędzy co zarabia ów żołnierz Polski w Afganistanie, ale mnie nikt nie zabił. Dlaczego mnie nikt nie zabił? Dlaczego do mnie w Irlandii nikt nie strzelał? Bo ja nie pojechałem tam zabijać. Nie pojechałem tam strzelać do ludzi tam mieszkających. Przecież to takie proste. To bardzo proste dla normalnych ludzi. Normalne dla ludzi , którzy pamiętają , że VII przykazanie  dekalogu mówi - nie zabijaj, a ja dodam - Nie zabijaj, to nie będziesz zabijany. Żołnierz jedzie tam zabijać- mordować więc cóż, może sam zginąć tak, czy nie? I bardzo dobrze skoro morduje to niech i jego mordują. A niby na co liczą Polscy żołnierze? Nam wolno, a Oni mają milczeć? Nie mają prawa się bronić? A my Polacy na co liczymy wysyłając tam Polskie Wojsko, że nikt z naszych nie zginie? Przecież to jasne,że zginie ich stu, tysiąc a może 50 tysięcy? To tylko kwestia czasu.

Czy to jest aż takie trudne do zrozumienia ?                                                                                                                                                                                                                          następny cytat:                     Pół roku, rok nieobecności

Tyle czasu dla związku to powolna śmierć. Ta cała miłość małżonków powoli umiera, wyniszcza się brakiem obecności. Miłości nie można "najeść się" na zapas. Miłości nie można odrobić. Miłość liczy się tylko ta: tu i teraz. Ile jesteśmy w stanie wytrzymać bez codziennych znaków, gestów miłości? Zakochana dziewczyna po dniu ciszy od swojej sympatii zieje ogniem... Co dzieje się z żoną po miesiącu ciszy... Wszechogarniający żal zalewa jej serce... Dzwoni mąż - żołnierz, rozmowa, miłe słowa i nadzieja wytrwania w sercu żony. Niestety ta rozmowa nie wystarcza
na miesiąc, może na trzy tygodnie, a może nawet już nie... koniec cytatu.

Moja droga żono żołnierza, jak myślisz co czuje żona budowlańca? Jak myślisz czy moja żona czuje się świetnie gdy nie wracam miesiąc,dwa,trzy miesiące? Czasami z platwormy nie wracamy pół roku, a z wyrębu lasu w Kanadzie wracamy i po roku. Ale? Przecież pojechaliśmy tam na własne życzenie. Pojechaliśmy tam bo tam w rok zarobimy tyle co w Polsce przez dziesięć lat. Ryzykujemy utratę ręki, nogi, utratę zycia bo i na budowie ludzie giną, boimy się również o utratę miłości małżeńskiej. Nasze żony podobnie do Was zieją ogniem po trzech miesiącach braku kontaktu z ukochanym, tylko dlaczego nasze żony nie piszą artykułów o braku kontaktu z mężami?   Powiem Ci więcej, żony budowlańców,lekarzy czy kelnerów, nie będą miały poczucia winy gdy kiedyś jakiś Irakijczyk czy Afgańczyk podłoży bombę pod Pałac Kultury i Nauki w Warszawie i gdy zginą tysiące niewinnych Polaków, bo ja nie zabijałem ich ojców,matek i dzieci w ich własnych krajach gdzie powinny czuć się bezpieczni. Ja mam i będę miał gdy zginie nawet jeden Polak, dla tego tylko,że Twojemu mężowi zachciało się mordować ludzi takich samych jak ja i Ty, takich samych jak moje i Twoje dzieci.                                                                                                                       

cytuję następny kawałek:                                       Śmierć

Zginął. Mąż - żołnierz - ojciec- syn. Zginął Polak, ale kto płacze? Ty? Ty czy Ty? Nie... Płacze żona, matka, ojciec, przyjaciel. Żadna władza się tym nie przejmuje, że rodzina straciła ojca. Kompletnie nikt. Żaden polityczny mędrzec. Takie to żałosne, że jak wysyłać na misje to tak,
ale jak się źle dzieje rodzinom to nie. Dlaczego oni sami nie pojadą na front? Głupie pytanie. Przecież oni nie są żołnierzami, bardzo często nawet nie byli w wojsku i nie trzymali broni w ręku. A może też żal im życia?  koniec  cytatu.

A teraz napisze moja żona:                         Śmierć.                                                                       Zginął.Mąż - kafelkarz - ojciec,syn. Zginął Polak, ale kto płacze ? Ty ? Ty czy Ty? Nie... Płacze żona,matka,ojciec,przyjaciel. Żadna władza się tym nie przejmuje,że rodzina straciła ojca. Kompletnie nikt.Żaden polityczny mędrzec. Moje drogie żony i matki żołnierzy, w czym jesteście lepsze od żon i matek kafelkarzy?  Jakim prawem oczekujecie czegoś innego od żon i matek murarzy? Głupie pytanie? Przecież politycy nigdy nawet nie byli malarzami czy kucharzami. Jaka jest różnica do diabła między zawodem malarza, kucharza,kelnera czy żołnierza? Czy żołnierz to "nadczłowiek?" Nie uważam oczywiście , że żołnierz to darmozjad chociaż nic nie produkuje. Uważam że żołnierz to tak samo potrzebny zawód ale? Niech ten żołnierz jest traktowany tak samo jak prawnik czy lekarz, a my nie domagamy się nadludzkiego traktowania. Czego oczekujecie od Rządu czyli od społeczeństwa? Skoro ja wyjeżdżam do niebezpiecznej pracy na wysokościach za granicą to się ubezpieczam i od ubezpieczyciela oczekuję odszkodowania, a nie od Rządu czyli z moich podatków.

Czy powinienem dalej cytować Twój artykuł- żono żołnierza? Pewnie powinienem, bo widzę , że Wy żony , matki i ojcowie żołnierzy nigdy nie zrozumiecie, że wasi synowie i ojcowie - żołnierze mojego kraju powinni siedzieć w Polsce i tu pracować nad obronnością Nas Polaków bo do tego są powołani. To My Polacy zrzucamy się na płacę dla zawodowej obecnie Armii Polaków. To my Polacy zlecamy im żołnierzom zadanie obrony nas przed wrogiem. My Polacy nie daliśmy im mandatu mordowania Afgańczyków czy Irakijczyków. Oni Wasi synowie , bracia czy ojcowie jadą do Iraku czy Afganistanu mordować ludzi na własne życzenie i nie zwalajcie winy na Rząd bo ich nikt  nie zmusza. A skoro rząd czy prezydent, zwierzchnik sił zbrojnych nie słyszy woli swojego narodu to jest głupi i kiedyś historia go oceni. Kiedyś będziemy się wstydzić decyzji naszych decydentów, tak samo jak dziś wstydzimy się udziału Wojska Polskiego w inwazji na Czechosłowację. Zadajcie sobie pytanie jak dziś patrzą na nas Polaków Czesi i Słowacy? Nie wybaczyli nam tego do dziś. Zadajcie sobie pytanie jak dziś czują się Rosjanie za to, że ich wojsko wymordowało 20 tysięcy polskich oficerów w Katyniu.Dziś Oni zastanawiają się - czy wybaczymy im to kiedyś? Czy Czesi i Słowacy wybaczą nam zabitych 72 swoich obywateli? Swoich braci i synów? Wreszcie przejdę do meritum:

Dlaczego Polacy przyjechali nas mordować?       Oto pytanie jakie zadają sobie dziś Irakijczycy i Afgańczycy. Dlaczego? Co myśmy im zrobili?  Dlaczego skoro sami zostali wymordowani ich obywatele w Katyniu, skoro ponad 5 milionów Polaków zginęło podczas całej II wojny Światowej dlaczego po tym wszystkim sami jadą setki, tysiące kilometrów i mordują Nas, obywateli neutralnych, uznanych przez inne kraje Świata państw?

Żony , matki i dzieci Żołnierzy Polskich, którzy wyjeżdżają mordować obywateli innych neutralnych państw. Przestańcie biadolić nad swoim losem. Los żon budowlańców i lekarzy czy kelnerów jest taki sam, a One nie płaczą. Bierzcie z nich przykład. A jeżeli pieniądze jakie przysyłają wam Wasi mężowie są zbyt małe to nie puszczajcie ich na wojnę .Nie puszczajcie ich na wojnę,nie puszczajcie ich na wojnę, nie puszczajcie ich na wojnę...

 

                                                  P O L A K ,