Intymność za ćwierć miliona

"Moment prawdy" - oglądałeś? To dowiedz się o programie czegoś więcej. Nie widziałeś? To zobacz, jakie ekshibicjonistyczne zapędy wykazują ludzie, gdy poczują 250 tysięcy.

 

b4a1b876b2fb8915f1de78e89e5516b7.jpg

Na początku tego roku, w telewizji Polsat, mogliśmy obejrzeć premierę programu „Moment prawdy”, który poza granicami naszego kraju wzbudził wiele kontrowersji. Był on bardzo głośno reklamowany, więc nic dziwnego, że w pewien marcowy, czwartkowy wieczór 2,8 mln widzów zasiadło przed telewizorami w celu obejrzenia pierwszego odcinka. Program prowadzi Zygmunt Chajzer, choć dwukrotnie odmawiał podjęcia tego wyzwania, bo uważał, że zupełnie nie pasuje do tego typu widowisk.

Kilka dni przed programem uczestnicy poddali się badaniu wykrywaczem kłamstw (70 - 90% skuteczności), a następnie odpowiadali na bardzo osobiste pytania. Gra toczy się o ćwierć miliona złotych. Zasady są proste - jeśli będziesz mówił samą prawdę i przyznasz się do nałogów, błędów, oszustw i zdrad, to wygrasz główną nagrodę. Każdemu pytaniu odczytywanemu przez prowadzącego, towarzyszy żywa reakcja publiczności zgromadzonej w studiu. Po każdej padającej odpowiedzi chwilę niespokojnego oczekiwania rozdziera ogłaszający werdykt, tajemniczy głos zza światów oznajmiający: „ta odpowiedź to prawda” i uczestnik albo wygrywa kolejne pieniądze, albo traci wszystko, gdy okaże się, że skłamał. Wszystkiemu przysłuchuje się rodzina i przyjaciele, którzy dowiadują się o kimś bliskim wielu, czasem bolesnych rzeczy. Jednak nie siedzą biernie przez cały program. Mają oni możliwość naciśnięcia przycisku, który sprawia, że uczestnik nie musi odpowiedzieć na jedno niewygodne pytanie, a gra nie zostaje przerwana. W zamian za to otrzyma kolejne, kto wie - być może jeszcze gorsze. Co dziwne - bliscy śmiałka, który zdecydował się na obnażenie swojego życia intymnego, bardzo rzadko korzystają z tej możliwości. Być może dlatego, że prawda o życiu bohatera odcinka jest ważna przede wszystkim dla nich - a nie dla milionów ciekawskich ludzi, zgromadzonych przed telewizorami.

49deaeac719ce811862257d8630283d7.jpgW amerykańskiej edycji jedna z uczestniczek przyznała się do zdrady męża oraz do tego, że go nie kocha. W Kolumbii program został chwilowo zdjęty z anteny, gdy pewna pani powiedziała, że wynajęła płatnego zabójcę w celu zabicia męża (wygrała 25 000 dolarów). Ale to daleka zagranica... a jak u nas wyglądał program?

W Polsce wyemitowano piętnaście odcinków „Momentu prawdy”. Zazwyczaj na jeden odcinek przypadało dwóch śmiałków. W sumie wystąpiło 28 osób, z których 15 wyszło ze studia z niczym. Nikomu nie udało się zdobyć głównej wygranej, jednak zapewniono widzom innego rodzaju atrakcje. Pytania padały różne. Począwszy od pracy, przez rodzinę, przyjaciół, a skończywszy na małżeństwie i życiu intymnym. Na tym polu nasi rodacy spisywali się najgorzej i odpadali właśnie na takich pytaniach.

Czasem pytania zmuszają do odsłonięcia smutnej prawdy, jednak uczestnicy wciąż prą do przodu, walczą o kolejne tysiące. Czy kiedykolwiek nakręciłaś z mężem film z waszych erotycznych igraszek? Tak... głupio? Troszkę, ale przecież kto tego nie robił! Czy przez uprawianie seksu z mężczyznami szukasz potwierdzenia własnej wartości? Tak... Niestety smutno się do tego przyznać, nawet przed samym sobą, a co dopiero przed tyloma ludźmi. Czy naprawdę ufasz swojej żonie? Nie. Przecież nikomu nie można ufać. Trzeba zacisnąć zęby i walczyć dalej. Czy kiedykolwiek zdradziłeś swoją żonę? Tak. Ta odpowiedź to prawda.7d852085b0b495ed9edd49ffa8383999.jpg

Ale niekiedy obnażanie się przed innymi nie popłaca. Po łatwym pytaniu przychodzi czas na trudne. Czy kiedykolwiek uprawiałeś seks w miejscu pracy? Nie. Akurat... Ta odpowiedź to kłamstwo. Czy fantazjujesz o znanych aktorach, kochając się z mężem? Nie. Czyżby? Ta odpowiedź to kłamstwo. Czy twoja żona jest dla ciebie ideałem kobiety? Tak. Jasne... Ta odpowiedź to kłamstwo.

I wychodzisz ze studia Polsatu zupełnie obnażony, a na dodatek z pustymi kieszeniami.

Ten program to doskonała próba relacji międzyludzkich. W Polskiej edycji mieliśmy do czynienia z pewnego rodzaju ewenementem - oświadczynami. Uczestnik Kamil zapytał swoją dziewczynę czy za niego wyjdzie, tuż po tym, jak wygrał 30 tysięcy. Kobieta przyjęła oświadczyny, choć po pytaniach, które padły wcześniej - z pewnością była to bardzo trudna decyzja. Bo jak zgodzić się na bycie żoną kogoś, kto zgodziłby się na seks za pieniądze, kto nie potrafi być wierny jednej kobiecie, a w czasie seksu z nią fantazjował o innych kobietach? Twardy orzech do zgryzienia. Wiele osób podejrzewa, że był to zwykły chwyt na podkręcenie oglądalności. Niestety - nie poskutkowało. Z każdym kolejnym odcinkiem była ona coraz niższa.

a3ea5b868e39e85bac027b9f21b63a1b.jpgNa kolejną serię będziemy musieli poczekać do jesieni. Jak na razie funkcjonuje strona internetowa programu, gdzie można zobaczyć kto był w programie, ile wygrał i w którym momencie odpadł. Już na stronie głównej mamy do czynienia z pytaniem: „jak oceniasz pytania dla zawodników?”. W sondzie wzięło udział niemal 10 tysięcy ludzi. Tylko 18,5% głosujących twierdzi, że pytania w programie są zbyt intymne. Natomiast 69,5% chciałoby jeszcze bardziej wkroczyć w życie uczestników i uważa, że pytania powinny być jeszcze ostrzejsze.

Ciekawe jest to, że w Ameryce uczestnicy sprzedają pikantne szczegóły ze swojego życia za 500 000 dolarów (1,8 mln zł), w Portugalii 250 000 euro (1,16 mln zł), a w Holandii za 100 000 euro (460 000 zł). Życie osobiste naszych rodaków wyceniono tylko na 250 tysięcy złotych, a i tak znalazło się wielu chętnych, z których większość wychodzi z niczym.

Nie ma co się dziwić - jesteśmy o wiele mniej liberalni, niż Amerykanie, więc polska edycja jest łagodniejsza, niż ta zza oceanu. Wielu ludzi chwali uczestników za odwagę. Rodzi się jednak pytanie: kto jest większym tchórzem? Osoba, która nie potrafi spojrzeć mężowi w twarz i przyznać się do błędu, czy ktoś kto spowiada się z grzechów wobec trzech milionów widzów i dostaje za to 75 tysięcy na otarcie łez?

Niemniej, jest to jedyny program w naszym kraju, gdzie otrzyma się pięć tysięcy złotych za to, że nie myje się rąk po wyjściu z toalety, a za publiczne przyznanie się do tego, że uderzyło się własne dziecko w twarz - dostanie się oklaski od publiczności.