Internetowe szaleństwo

O zaniku tradycyjnych relacji, internetowym ekshibicjonizmie oraz jak powstało zjawisko „chytrej baby z Radomia”, czyli co robi z nami wirtualna rzeczywistość.

 

Na przestrzeni ostatnich lat drastycznie zaczynają zanikać tradycyjne więzi, bo wolimy pogadać ze znajomymi na czacie od spotkania przy kawie albo na spacerze. Wolimy spotkać się w virtualu, przez co nasze kontakty stają się zubożone i niepełne. A przecież taka forma kontaktu ogranicza nasze życie oraz nasza sferę zmysłów.

 Poza tym Internet stał się śmietnikiem pełnym wulgaryzmów i obelg. Anonimowość jaką uzyskujemy w sieci nakłania nas do pisania i zamieszczania świństw, jakich nigdy nie zrobilibyśmy w świecie realnym. Wyładowujemy swoje frustracje oraz niepowodzenia pisząc prześmiewcze komentarze pod informacjami o osobach publicznych, na portalach plotkarskich. Cieszymy się z każdego niepowodzenia i wpadki takich osób. Rzucamy obelgami i wyzwiskami, prawie w ogóle nie kwapiąc się na pochwały lub odrobinę serdeczności. Pomijam już fakt, że takie komentarze pełne są błędów ortograficznych i wulgaryzmów. Poziom naszej kultury osobistej w Internecie drastycznie spada.

Spada  również liczba kupowanych książek oraz płyt muzycznych. W końcu prawie całą muzykę oraz literaturę możemy znaleźć w sieci, za darmo. A potem burzymy się, jeśli któryś z zespołów zwraca się do sądu, bo nie zgadza się na piracenie przez innych swojej twórczości. Większość uznaje, że takim wykonawcom uderzyła do głowy woda sodowa i że są snobami. A wcale nie powinno nas dziwić takie zachowanie, to tak jakbyśmy za naszą pracę nie dostawali wynagrodzenia. Tak jest w przypadku twórców, którzy wydają swoje płyty nad którymi często pracują latami, a i tak większość osób ściągnie je z „neta” za darmo.

Kolejnym problemem internetowej rzeczywistości jest tak zwany stalking, czyli publiczna zniewaga i naśmiewanie się z innych. Działa to na zasadzie, że ludzie  wrzucają do sieci zdjęcia lub filmy innych osób, w różnych sytuacjach i głupim komentarzem lub tekstem, pod takim zdjęciem rozprzestrzeniają to w całej sieci.
Tak jak w przypadku „chytrej baby z Radomia”, czyli pani, która została sfilmowana w momencie zabierania napojów z wigilijki dla ubogich. W Internecie ludzie oszaleli nazywając ją chciwą oraz tworząc karykaturalne i prześmiewcze obrazki z jej wizerunkiem. Nikt nie zastanawia się jaki był powód przyjścia tej pani na to spotkanie. Ważne żeby pośmiać się publicznie z obcej osoby. Czasem stalking może skończyć się tragicznie. Tak jak to było w przypadku prześladowanej dziewczyny z Kanady. W momencie kiedy jej nagie zdjęcia zostały przez prześladowcę  wrzucone do sieci, dziewczyna nie radząc sobie z tą sytuacją popełniła samobójstwo.

Kolejną zatrważającą dla mnie sprawą jest nadmierny ekshibicjonizm swojego życia na portalach społecznościowych. Owszem sama mam konto na facebooku ale staram się nie traktować mojej tablicy wydarzeń, jako pamiętnika, konfesjonału czy ściany płaczu, jak to robią niektórzy, a raczej już większość z moich znajomych. Kolega dowiedział się, że nie jest już ze swoją dziewczyną podczas logowania się na facebooka, kiedy ta zmieniła status z „w związku” na „wolny”. Stwierdziła, że samego zainteresowanego poinformuje o tym fakcie później, ważne żeby wcześniej cała sieć się o tym dowiedziała. Zastanawiam się po co ludzie wypisują takie nieistotne szczegóły ze swojego życia na przykład „Jem zupę” albo „Czytam książkę, pod kocem z herbatą w ręce”. Ludzie coraz uzależniają się od ciągłego obnażania się w sieci.
Według mnie Internet może być najlepszym wynalazkiem w dziejach ludzkości pod warunkiem, że nauczymy się z niego mądrze korzystać. W innym wypadku możemy stać się niewolnikami  sieci, którą sami sobie utworzyliśmy.

Na przestrzeni ostatnich lat drastycznie zaczynają zanikać tradycyjne więzi, bo wolimy pogadać ze znajomymi na czacie od spotkania przy kawie albo na spacerze. Wolimy spotkać się w virtualu, przez co nasze kontakty stają się zubożone i niepełne. A przecież taka forma kontaktu ogranicza nasze życie oraz nasza sferę zmysłów.

 Poza tym Internet stał się śmietnikiem pełnym wulgaryzmów i obelg. Anonimowość jaką uzyskujemy w sieci nakłania nas do pisania i zamieszczania świństw, jakich nigdy nie zrobilibyśmy w świecie realnym. Wyładowujemy swoje frustracje oraz niepowodzenia pisząc prześmiewcze komentarze pod informacjami o osobach publicznych, na portalach plotkarskich. Cieszymy się z każdego niepowodzenia i wpadki takich osób. Rzucamy obelgami i wyzwiskami, prawie w ogóle nie kwapiąc się na pochwały lub odrobinę serdeczności. Pomijam już fakt, że takie komentarze pełne są błędów ortograficznych i wulgaryzmów. Poziom naszej kultury osobistej w Internecie drastycznie spada.

Spada  również liczba kupowanych książek oraz płyt muzycznych. W końcu prawie całą muzykę oraz literaturę możemy znaleźć w sieci, za darmo. A potem burzymy się, jeśli któryś z zespołów zwraca się do sądu, bo nie zgadza się na piracenie przez innych swojej twórczości. Większość uznaje, że takim wykonawcom uderzyła do głowy woda sodowa i że są snobami. A wcale nie powinno nas dziwić takie zachowanie, to tak jakbyśmy za naszą pracę nie dostawali wynagrodzenia. Tak jest w przypadku twórców, którzy wydają swoje płyty nad którymi często pracują latami, a i tak większość osób ściągnie je z „neta” za darmo.

Kolejnym problemem internetowej rzeczywistości jest tak zwany stalking, czyli publiczna zniewaga i naśmiewanie się z innych. Działa to na zasadzie, że ludzie  wrzucają do sieci zdjęcia lub filmy innych osób, w różnych sytuacjach i głupim komentarzem lub tekstem, pod takim zdjęciem rozprzestrzeniają to w całej sieci.
Tak jak w przypadku „chytrej baby z Radomia”, czyli pani, która została sfilmowana w momencie zabierania napojów z wigilijki dla ubogich. W Internecie ludzie oszaleli nazywając ją chciwą oraz tworząc karykaturalne i prześmiewcze obrazki z jej wizerunkiem. Nikt nie zastanawia się jaki był powód przyjścia tej pani na to spotkanie. Ważne żeby pośmiać się publicznie z obcej osoby. Czasem stalking może skończyć się tragicznie. Tak jak to było w przypadku prześladowanej dziewczyny z Kanady. W momencie kiedy jej nagie zdjęcia zostały przez prześladowcę  wrzucone do sieci, dziewczyna nie radząc sobie z tą sytuacją popełniła samobójstwo.

Kolejną zatrważającą dla mnie sprawą jest nadmierny ekshibicjonizm swojego życia na portalach społecznościowych. Owszem sama mam konto na facebooku ale staram się nie traktować mojej tablicy wydarzeń, jako pamiętnika, konfesjonału czy ściany płaczu, jak to robią niektórzy, a raczej już większość z moich znajomych. Kolega dowiedział się, że nie jest już ze swoją dziewczyną podczas logowania się na facebooka, kiedy ta zmieniła status z „w związku” na „wolny”. Stwierdziła, że samego zainteresowanego poinformuje o tym fakcie później, ważne żeby wcześniej cała sieć się o tym dowiedziała. Zastanawiam się po co ludzie wypisują takie nieistotne szczegóły ze swojego życia na przykład „Jem zupę” albo „Czytam książkę, pod kocem z herbatą w ręce”. Ludzie coraz uzależniają się od ciągłego obnażania się w sieci.
Według mnie Internet może być najlepszym wynalazkiem w dziejach ludzkości pod warunkiem, że nauczymy się z niego mądrze korzystać. W innym wypadku możemy stać się niewolnikami  sieci, którą sami sobie utworzyliśmy.