Inna Polska

Barkarzowi dedykuję

 

poland-polska1.JPG
Nie mając takich zdjęć jak Barkarz, a nie chcąc być gorszy musiałem się posiłkować internetem. To ponoć nasza nowa reprezentacja. Patrząć okiem znawcy piłki nożnej szanse mają spore.  Zdjęcie stanowi dowód tezy, że Polska pięknieje.

Inspiracją dla mnie jest artykuł Barkarza "Polska pięknieje". Pokazał swoją Bydgoszcz. I jest dumny. I dobrze, bo ma z czego być dumny. Tak rzadko jesteśmy dumni z naszych polskich, zwykłych, codziennych dokonań.

Mieszkam w niewielkim miasteczku na południu Polski, blisko granicy z Czechami. Gdzie, to nieistotne. Nie mam talentów fotograficznych, i nie o reportaż, ani o licytację chodzi. O czym innym chciałem.

Moje miasteczko, jak miasteczko niczym szczególnym się nie wyróżnia. Życie mija z dnia na dzień. Mijamy z reguły tych samych ludzi, odwiedzamy znane nam miejsca i ....... tracimy wrażliwość.

Pewnego dnia w słoneczny wiosenny dzień na skwerku siedziałem na ławce. Przysiadła się para małżeńska w średnim wieku. Turyści. Byli oczarowani i nie znajdowali słów zachwytu. Zachwytu z "mojego" miasta.

Jak czysto, ładnie, a park jaki zadbany, ileż zieleni, jakie ulice, u nas dziury w jezdniach, jaki piękny rynek,  a ta fontanna.................

 Cholera!!! Gdzie tak uroczo? 

Wstałem i poszedłem popatrzeć na te ulice, park, rynek, zieleń. No k...., oni mają rację. A ty ośle stary łazisz i g..... widzisz. To znaczy widzieć widzisz, tylko. ....

Myślę, że to dotyka nas wszystkich. Lubimy ponarzekać. Wolimy ponarzekać, niż popatrzeć inaczej. I patrzę teraz inaczej i coraz ostrzej widzę. Plac zabaw, który mnie w ogóle nie interesował, a jest cudem natury (zdaniem wnuczki), a ona jest wysokiej klasy ekspertem przecież. 

Zielono, gwarno, pomysłowo, ekologicznie, kolorowo, a jak radośnie i wesoło. Widziałem wcześniej? Niby tak.

A moje osiedle.

Piętnaście lat temu był jeden zapyziały sklep i stragan. Teraz jest osiem i wcale nie zapyziałych, a w miejscu  zapyziałego mała galeria sztuki stoi. To znaczy, że w skali potrzeb Masłowa windujemy w górę. Trzy banki,  dwie restauracje, bar, odremontowana szkoła, budowany kolejny (czwarty w mieście) kościół z dużą gotową już plebanią dopełniają widoku.

Nowe przestronne parkingi wcale już takie przestronne nie są. Piętnaście lat temu pod moim wieloklatkowcem stało 15-20 samochodów, dziś ponad setka. Czasem brak miejsca do parkowania. 

Czysto, zielono, przyjemnie i bezpiecznie. Czego nie było w miasteczku 15 lat temu.:

Krytego basenu, dwóch stacji benzynowych, motelu, kilku pawilonów i obwodnicy, no i drogi szybkiego ruchu. Nowe ocieplone i kolorowe elewacje budynków na osiedlu robią wrażenie. Rynek stał, ale kamieniczki i ratusz wyremontowano ze trzy lata temu. Pozostała jeszcze jedna kamienica. Zdecydowana większość kamieniczek starego miasta została wyremontowana. A drogi w mieście jak na polskie realia wręcz doskonałe. Sporo imprez kulturalnych na całkiem przyzwoitym poziomie. Głowną drogę zdobią latarnie stylizowane na XIX wiek. Ławeczki, skwerki. Niedaleko wyremontowano stary dworek i tętni życiem. Istny raj dla malarzy, a zwłaszcza rzeźbiarzy, którzy wyżywają się w lipie. W niedzielę koncerty studentów Wyższej Szkoły Muzycznej z Katowic. 

Same plusy? No nie. Dworzec PKP dziś jest w opłakanym stanie.

Proponuję zrobić taki mały rachunek dokonań i popatrzeć na to co nas otacza dookoła, obiektywnie, porównać z przeszłością, bez różowych, ale i bez czarnych okularów. I to niech zastąpi rocznik statystyczny GUS. Mam nadzieję, że bilans naszego kraju będzie nieco lepszy, niż nam się to na codzień wydaje. Mój wyszedł zdecydowanie na plus.