In Lilla Even Sky Isn't The Limit ?!

Myślisz że są jakieś granice, których nie można przekroczyć? - czyli o tańcu troszkę wg. drewna.

 

 

"W świecie Tańca podpatrujemy dwie stolice Los Angeles i Londyn, które wytyczają nowe trendy, techniki. Zarówno w Londynie jak LA mówi się, że wszystko jest możliwe - Only Sky Is The Limit.."

 

W tańcu należy iść o krok dalej i właśnie i stąd hasło tegorocznego pokazu grup tanecznych chyba największej szkoły tańca w Polsce (szkoła ma kilka oddziałów z tego co czytałam, to wydarzenie dotyczy akurat oddziału Rzeszowskiego) : In Lilla Even Sky Isn't The Limit!

Wczoraj wieczorem, szukając sobie tematów z których mogę coś zaczerpnąć, nastroić się i odnaleźć inspirację do projektu, który przygotowuję w pracy trafiłam na artykuł mówiący o wydarzeniu tanecznym. Osobiście o tańcu nie wiem nic. Na imprezach raczej mam zwyczaj chować się w loży z ulubionym piwem, niż balować na parkiecie.  Czytam więc z kubkiem kawy w jednej ręce oraz papierosem w drugiej notki na temat owego eventu. Przekonują mnie, że w tańcu nie ma takiego pojęcia jak granica - i tu zapala mi się lampka nad głową.

Czy aby na pewno?

Ok - może dla ludzi, dla których taniec jest sposobem na wyrażanie siebie, na okazywanie emocji etc. Lecz nie mam przekonania co do "Drewien", takich jak ja. Zaczynam się zastanawiać nad takimi ludźmi, którzy oddają się całkowicie tego typu pasji. Od jakiegoś czasu, nie da się zaprzeczyć - obserwujemy wielkie WOW i Boom! jeżeli o temat tańca chodzi. Nie mam tu na myśli tylko tańca klasycznego, baletu itp. Po wiadomych programach, które zachęcają młodych ludzi do "ogarnięcia się" i jakiejś aktywności, taniec w Polsce (mam na myśli jakieś gatunki związane z hip hopem, regge etc.) wychodzą na prowadzenie. O B-Boy'ach już nie myśli się jak o wariatach kręcących się na głowie, taniec współczesny nie jest już tańcem dla nudziarzy, hip hop w końcu ma inne twarze ...

Samo hasło Rzeszowskiej imprezy jest bardzo chwytliwe i nawet zatrzymało uwagę takiego drewna jak ja. Faktycznie, coraz to nowe granice są przekraczane, taniec w Polsce robi ogromne postępy, ludzi związani z tańcem przestają być anonimowi i stają się idolami, zachęcając młodych ludzi o aktywności. Co czeka nas dalej zatem?

Może i ja spróbuję się wybrać kiedyś na ... Tańce... i przekroczyć swoje granice?