I Ty zostań muzułmaninem!

 

 

Mamy swoją religię. Piszę „mamy” - a mam na myśli Polaków. Nie wszyscy ją mamy, ale zdecydowana większość. Nawet Ci którzy jej nie mają, znają ją tak dobrze, że zapewne od razu wiedzą która mam na myśli.

Intensywnie krytykujemy muzułmanów, którzy w imię Boga skłonni są pozbawiać innych prawa do życia.

Co krytykujemy?

To, że podejmują działania które nakazuje im religia? Albo… Jeśli ktoś dokładniej zgłębiał tematykę- to, co według nich, nakazuje im religia.

W każdym razie, robią tylko to, czego się nauczyli. Zostali zindoktrynowani we wczesnym dzieciństwie, najprawdopodobniej nie są zbyt inteligentni, wartości przyjęte przez ogół społeczności z którą się identyfikują są dla nich czymś ponadczasowym, świętym. Są czymś, za co warto zabijać. W imię Boga, rzecz jasna.

Czym się od nich różnimy? Czy naprawdę różnimy się czymkolwiek i mamy prawo współczuć Francuzom tragedii która ich spotkała?

Co by było, gdyby nasz dekalog brzmiał inaczej? Co by było, gdyby nasza święta księga – Biblia brzmiała nieco inaczej?

Wśród chrześcijan nie brak fanatyków. W zasadzie, można się pokusić o stwierdzenie, że każdy chrześcijanin powinien być fanatykiem, jeśli nie chce zostać uznany za hipokrytę. Każdy wyznawca jakiejkolwiek religii winien być fanatykiem.

Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij. Nie rób tego i tamtego, zwróć uwagę na to i tamto. Postępuj uważnie i pamiętaj, że na każdym kroku możesz się do mnie zbliżyć. Możesz też na każdym kroku się ode mnie oddalić.

Jeśli istnieje coś poza tym, czego już teraz doświadczasz i co znasz, to czym masz się przejmować? Tym pewniakiem, w którym uczestniczysz i wiesz czego się po nim spodziewać, czy może właśnie nieznanym pozaświatkiem, który na pewno istnieje, którego nie znasz i w którym obowiązują inne reguły? Odpowiedź zdaje się być logiczna dla kogoś, kto pragnie czegoś więcej i w mniejszym lub większym stopniu się boi. Nie chcę nawet myśleć czego się boi. Ludzie jednak są różni. To tylko zwierzątka. Podatne zwierzątka. Nieco ponad kurami, nieco ponad słoniami, ale jednak.

Czy można w ogóle mieć pretensje do kogoś, że nie rozumie czegoś, co zrozumieć jest w stanie jakieś 5-10 procent społeczeństwa?

Sama nie jestem w stanie zrozumieć wielu kwestii, które wielu osobom jawią się logicznymi, bezsprzecznymi, jawią im się od razu, gdy zetkną się z tematyką która owych kwestii dotyczy. Ja jestem głupsza.

Co byłoby gdyby nasz Jezusek czy ktoś tam, w kogo wierzy zdecydowana większość Polaków nakazał im zabijać innowierców, gwałcić kobiety dla jakiejś wyższej idei – (nawet nie jestem w stanie wymyślić jakiej), albo nawet wypruwać i zjadać serca noworodkom?

Jeśli przekonani bylibyśmy, że to słuszne - to czemu nie? Jeśli to byłoby normalne w świece, w którym przyszło nam żyć, który znamy i co więcej – który jako jedyny poznać było nam dane? Jesteśmy jak nie uformowana glina, która przybiera kształt zależny od wielu zewnętrznych czynników.

Muzułmanin robi to samo co chrześcijanin, judaista, hinduista. Poniekąd to samo co nacjonalista, rasista. Wierzy. Działa wedle przyjętych założeń. Podporządkowuje wszystko obranej idei. Różnica polega wyłącznie na odmiennych założeniach. Jednakże założenia, jak i fakt przynależności jednostki do danego kręgu kulturowego, możemy sprowadzić do absolutnego przypadku.

Gdyby Andrzej urodził się gdzie indziej - jako dajmy na to Mahmud, zamiast sypać kwiatki na Boże Ciało i czytywać Biblię, zająłby się lekturą Koranu i zwalczaniem innowierców.

A Prezydent Polski pomodlił się do swojego boga, by tamci zaprzestali działań w imię ich boga. Niedorzeczne.