I pięknie i kolczasto.. . Na walentynki;-)

o miłości słów kilka...

 



Ludzie mają swoje krzaki kolczaste i wpadamy w nie czasem, raniąc się ale to jedyna droga, by się poznać.

Na przykład taka róża… myślisz: piękna, pachnie, chwytasz mocno a tu kolce wbite w dłoń. "Mały książę" - jedna z moich ulibionych książek, zwłaszcza rozdział o oswojeniu lisa....

I co? Czy róża przestaje być piękna z tego powodu? Czy nie jest ciekawsza? Niejednoznaczność, wielowarstowość, odsłanianie się i odsłanianie kogoś jak powolne rozchylanie płatków róży… o to przecież chodzi.

I tak całe życie: i pięknie i kolczasto.



Ludziom często myli sie miłość z przywiązaniem,  z pożądaniem .... A kochac warto i okazywać warto, bo:

 

"Życie zmienia się szybko. Życie zmienia się w jednej chwili. Zwykła chwila. Siadasz do kolacji i życie, jakie znasz, przestaje istnieć."

Miłość powinna być jak powietrze, bicie serca, oddech.

Sens, sens, sens……co ma sens?

Uśmiech ukochanej osoby? Triumf na podium sławy?

Są rzeczy ważne i ważniejsze ale nie ma dwóch o tej samej wadze.

Czy można mieć jedno i drugie?


Miłość bywa obecna w kolacjach ze świecami, wieczorowa suknia, i bukiet czerwonych róż podnoszę jej smak, rzadko pojawia się w deklaracjach i przysięgach. Ale to fałsz. Jest za to, odarta z romantyzmu, w codziennym bałaganie, nieporozumieniach, brudnych skarpetkach, kłótniach…

Bo jeśli w ogóle istnieje, to wszędzie, tak jak Bóg. Nie tylko w misteriach i modlitwach. Dostrzec ją potrafią nieliczni. Inni szukają jej w tych eleganckich sukniach, różach, kolacjach przy świecach, wiecznie, niezmiennie jak woskowe mumie.

 

Mały książe i lis:

 

Dzień dobry - powiedział Lis.

- Dzień dobry - odpowiedział grzecznie Mały Książę i obejrzał się, ale nic nie dostrzegł.

- Jestem tutaj - posłyszał głos - pod jabłonią!

- Ktoś ty? - spytał Mały Książę. - Jesteś bardzo ładny...

- Jestem lisem - odpowiedział Lis.

- Chodź pobawić się ze mną - zaproponował Mały Książę. - Jestem taki smutny...

- Nie mogę bawić się z tobą - odparł Lis. - Nie jestem oswojony.

- Ach, przepraszam - powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił: - Co to znaczy "oswojony"?

...

- Jest to pojęcie zupełnie zapomniane - powiedział Lis. - "Oswoić", to znaczy "stworzyć więzy".

- Stworzyć więzy ?

- Oczywiście - powiedział Lis. - Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty także mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie. (...) Jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrało by blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki - tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię. Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz tam łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nieużyteczne. Łany zboża nic mi nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy. Jeśli mnie oswoisz, to będzie cudowne. Zboże, które jest złociste, będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu...

Lis zamilkł i długo przypatrywał się Małemu Księciu.

- Proszę cię... oswój mnie - powiedział.

 

-  Bardzo chętnie - odpowiedział Mały Książę - lecz nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy.

 

- Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział Lis. - Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół.

 

 

 

A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu.

Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł Lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś.