Gorce. Wstydliwe góry

Gdy mgła opadnie.

 

eeaae5d6d40a69701771f460258ecaa6.jpg

5a86ad2fe608243885dd25c2d1df2dd8.jpg

5172423c98ca44581c41b1c639591d3e.jpg

feea01a00e8c241a4f886f6c886f2f0e.jpg

8f9a4d3ed72eea861d1dbfa7304ac054.jpg

ed6148adacad1b1ef2027c6b9dddf182.jpg

e9c3ab12df2cadf355757e85b4f3023f.jpg

Najlepiej chyba wchodzić w Gorce od strony Rabki, tak przynajmniej zrobiliśmy w ostatni piątek. Po przyjechaniu z naszego miasta i zabezpieczeniu samochodu, właśnie z Rabki ruszyliśmy w doborowej kompani w gorczański spacer. Pogoda była dość nieciekawa, góry ukrywały się za mgłą, jakby się wstydziły nam pokazać i jakby były zazdrosne o widoki, które mogliśmy zobaczyć. Byłem więc trochę zawiedziony, chociaż taka mglistość też ma swój urok. Nie poruszam się już tak sprawnie i szybko jakbym chciał, więc nasze tempo marszu nie było oszałamiające, ale bardzo szybko doszliśmy do maleńkiego schroniska na Maciejowej. Okazało się, że jest ono położone bardzo blisko Rabki, którą można nawet z niego obserwować przy dobrej pogodzie. Był piątek i mgła, więc ruch na szlaku niewielki, dlatego byliśmy prawie sami w niewielkiej salce jadalnej. Jadło jest w tym schronisku bardzo zacne i przygotowywane przez gospodynię, pierogi ruskie – wspaniałe.

Schronisko ze swoim klimatem bardzo przypadło nam do gustu, jednak spacer z Rabki był zbyt krótki i pora zbyt wczesna, żeby zostawać w nim na noc. Idąc w dalszym ciągu we mgle, doszliśmy do nieco większego schroniska Stare Wierchy. Zrobiło się już późne popołudnie i czuć już było nadchodzącą noc, więc podjęcie decyzji o pozostaniu w starych Wierchach nie zajęło nam dużo czasu, tym bardziej, że nasza wyprawa miała raczej charakter wypoczynkowy niż wyczynowy.

ec316277b9cdef8650112cb5da0f253b.jpg

26bef9baea71c12e93b745e4aaa1ea0e.jpg

20d5c89676e117527373343ef0516b87.jpg

2f6a28e7237ea88c4c00bd0d552069ca.jpg

Rankiem okazało się, że mgła opadła w doliny, poniżej nas, być może z powodu wiatru, a może za sprawą lekkiego mrozu. W każdym razie widok roztaczający się ze Starych Wierchów stał się porażający. Opłacało się wyjść ze schroniska jeszcze zanim wzeszło słońce, żeby zobaczyć wszystko w różowym świetle poranka.

10cfd6336218cc0ea247e060198259c8.jpg

d582a9d455bd4f6eec62ceb81ce0d48a.jpg

0439c6c636c35a392492ff0beccd9fdc.jpg

8d13ca01543ad5eb9f2bb4fa124f1da0.jpg

487e80ebbda2dc487a870c9f26bb11e5.jpg

ae04b9515c46f457145fe735ea95ffa5.jpg

Oczywiście w blasku słońca widok nie stracił nic ze swej atrakcyjności, co mogliśmy stwierdzić ruszając po śniadaniu w kierunku Turbacza. Mgła odeszła pozostawiając po sobie grubą warstwę szadzi na gałęziach drzew wspaniale je przy okazji zdobiąc.

30e74c9645a26c7edbaf229f963084ec.jpg

96c8784fb3ea41793359f0df9aae3807.jpg

ba7ffe08abe3be005a52515ad1db459c.jpg

fb7d552305e910dd0e0954f0643c75a1.jpg

a626135d9ca0fffbaecb5cc8a3526552.jpg

2cbb6933d674a910189cfc2e62e06c54.jpg

CDN