Gene.racja

felieton

 

Wchłonięte przez umysł informacje tworzą obraz postrzeganej rzeczywistości. 

Ideologia jest jak wirus infekujący organizm nosiciela, skłaniający go do realizowania zadań według programu. 
Zahipnotyzowany człowiek nie zdaje sobie sprawy ze swojego stanu, nie analizuje swoich zachowań, nie poddaje w wątpliwość swoich uczuć oraz myśli. 
Nieraz pożąda tej hipnozy, stanu w którym nie kwestionuje siebie, stanu w którym jego "ja" jest pewne - posiada solidną tożsamość. 
Pragnienie to spełnia zwykle uczucie zakochania i miłości - afirmacji siebie w drugiej osobie. "Ja" przestaje być zagrożone przez wpływ zewnętrzny, druga osoba określa nas, nasze miejsce w społeczeństwie, uspokaja i daje poczucie spełnienia. 
"Bo jak śmierć, potężna jest miłość..." 
Przezwyciężenie egzystencjalnego strachu poprzez życie - jego apogeum, koncentrację. 
Miliony ludzi codziennie umieszcza swoje zdjęcia na portalach społecznościowych, randkowych - licząc na uwagę innych, walidację swojej osoby lub persony jaką stwarza w sieci - bo przecież łatwiej udawać kogoś niż rzeczywiście dążyć do zmiany na lepsze. 
Lajki, serduszka, pozytywne komentarze - cała ta uwaga leci do młodej dziewczyny utwierdzając ją w przekonaniu że nie musi wiele robić jeśli posiada ładne ciało. 

 

 

Pozory, pozory a pod grubą warstwą makijażu - pustka. 
Jedną z największych sił motywujących mężczyznę do życia jest Kobieta. To o jej uwagę zapobiegają, to jej przychylność i miłość starają się zdobyć poprzez odpowiednie działania.
To bazowe, wzajemne pragnienie obu płci jest wykorzystywane przy instalowaniu przeróżnych idei w społeczeństwie. 
Seks, prokreacja - to silnik napędowy ludzkości. Zmieniając coś w psychice kobiety, doczekamy się reakcji ze strony mężczyzn - i na odwrót. 
Ludźmi manipuluje się na rozmaite sposoby, zwykle przez media, panujące trendy myślowe, filmy, książki, sztukę... 
"To co jest najbardziej pożądane jest najbardziej wartościowe."  (?)

 

Rezultatem jest wygląd przyszłości, następne pokolenie. 
Przykładowo: Feminizm w swoich założeniach miał promować ideę równości między kobietami a mężczyznami na poziomie społecznym, ekonomicznym itd. 
Jednak natura ludzka zawsze chce więcej, stara się wykorzystać każda sposobność by mięć więcej, być więcej, zagarnąć dla siebie jak najwięcej, nieważne czy kosztem innych, nieważne czy płaconym długofalowym negatywnym skutkiem - większość ludzi jest krótkowzroczna, zazwyczaj pozbawiona wizji - ograniczająca się do osobistego ego wraz z jego wytworzonym światem. 
Jestem jak najbardziej za równością kobiet. Nie oceniam czy ktoś jest lepszy czy gorszy tylko dlatego że urodził się mężczyzną czy kobietą. Człowieka oceniam poprzez jego serce, jednostkę - poprzez umiejętności jakie posiada. 
Jednak biologicznie jesteśmy przystosowani przez naturę do zupełnie odmiennych zadań - razem, współdziałając, osiągamy to co nazywa się "pełnią". 
Walkę i rywalizację pomiędzy płciami, uważam za absurdalną. Taki konflikt prowadzić może tylko do destrukcji - ponieważ by istnieć, potrzebujemy siebie nawzajem. 

 

 

Zamiast szukać nowych sposobów na uzyskanie nad sobą przewagi, wykorzystując wszelkie możliwe środki - powinniśmy szukać sposobów na lepszą współpracę, niwelowanie swoich słabszych stron, wzajemny rozwój jako ludzie. 
Zamiast tego jest chora walka płci; kobiety starające się być bardziej męskie niż faceci, mężczyźni przebierający się w damskie ciuszki, unikający wszelkich zobowiązań. 
Również i operacje zmiany płci, cały kryzys tożsamości tak bardzo powszechny w Stanach - gdzie wymyślono 56 płci razem z ich nazewnictwem. 
Dziś każdy może poczuć się urażony i coś na tym zyskać - jak nie rozgłos to pieniądze. W krajach skandynawskich promuje się pogląd że płeć jest społecznym konceptem. 
Otóż jest - lecz po pierwsze jest biologiczną prawdą, wraz ze wszystkimi swoimi uwarunkowaniami. 
To wszystko są symptomy cywilizacji znajdującej się u swego schyłku. 
Zbytnia tolerancja to osłabienie.

 

 

Ponadto wraz z masowym napływem imigrantów do Europy, (przeważnie młodych mężczyzn nie mających takich delikatnych psychicznych problemów) oraz ich religii nawołującej do ekspansji (przynajmniej kilkoro dzieci, wielożeństwo) a także braku chęci do asymilacji i przejęciu zwyczajów kraju w jakim zostali umieszczeni - sytuacja nie rysuje się zbyt pozytywnie. 
Z głowami wypełnionymi ideologią zachęcającą do autodestrukcji, problemami psychicznymi znajdujących się gdzieś na granicy fantazji, oraz kryzysem własnej tożsamości - nie tylko seksualnej ale także (zwłaszcza) narodowej, coraz mniejszym przyrostem naturalnym - Europa jaką znamy, przestanie istnieć. 
Dla każdego niedowiarka polecam zobaczenie  zachowania imigrantów w przyjmujących ich krajach, problemy jakie dotykają Londyn, Paryż, zamachy na tle religijnym, zamieszki oraz burdy. 

 

 

Poprzez unicestwienie rodziny jako społeczną komórkę, osłabia się naród. W sytuacji gdy każdy widzi tylko kraniec własnego nosa, uganiając się za nierealnymi filmowymi wizjami szczęścia - ignorując rzeczywistość, zagrożenia jakie mogą nadejść w przyszłości - kopiemy sobie swój własny grób. 
Zajęci wewnętrznymi kłótniami, kreowaniem nikomu nie potrzebnych przepisów, czepianiem się o każde słowo - pokazujemy tylko spadkowy stan naszej cywilizacji. 
Wygląda na to że pamięć o wojnie zdążyła się zatrzeć, nowe pokolenie pozbawione odpowiednich autorytetów oraz wychowania, żyjąca często w wirtualnym świecie - będzie całkowicie nieprzygotowane jeśli pojawi się jakiś większy, międzynarodowy konflikt. 

 

 

Kłócąc się o szczegóły czy osobiste preferencje takie jak religia czy seksualność - dokonujemy własnej dekonstrukcji, podatni na wpływy coraz sprytniejszej inżynierii społecznej. 
Podzieleni, na pewno przegramy z większą jednomyślną siłą.
Najbardziej kretyńskie uważam za kłócenie się kogo rzeczywistość ma panować, kogo ego bardziej dominuje, kogo wizja świata, narracja - wygra. 
Poczynając od domów, po miejsca pracy aż do siedziby władzy.  
Odpowiedź jest prosta jeśli wierzymy w demokrację - rzeczywistość prawdziwa, realna, stworzona z faktów a nie z interpretacji zdarzeń. 
Każdy może wierzyć w to co chce - to niezbywalne prawo człowieka - jednak po pierwsze, rzeczywistość musi działać, funkcjonować sprawnie. 
Jak organizm, każdy organ wykonuje swoją robotę - to do czego został stworzony, serce pompuje krew, nerki oczyszczają organizm itd. 
Jestem jak najbardziej za indywidualizmem, jednak by mógł on istnieć - konieczna jest wzajemna współpraca na fundamentalnym poziomie. 
Nie można tego rozbijać, mutować bez żadnego zabezpieczenia.

 

Wiara sama dla siebie, nigdy nie wydawała mi się pociągająca. Wiara to narzędzie kreujące życie człowieka. 
I jak każde narzędzie, jeśli nie spełnia swojej funkcji powinno być zastąpione przez lepsze. Zbytni sentymentalizm prowadzi do stagnacji -  dalej, do śmierci. 
Jeśli człowiek poszukuje szczęścia, zwiększenia poczucia żywotności - a jego system wierzeń pogrąża go w poczuciu winy, zabierając całą radość - to widać gdzie leży błąd. 
Umysł generuje przeróżne myśli oraz uczucia - stosunek do niego, właściwe, obiektywne poznanie jego działania oraz poziom kontroli są kluczowe dla żądanego wyglądu naszego życia. 
Razem oraz osobno. Nie inaczej. 

 

 

 

 

 

 

txt: Henear, obrazki z neta
.......................................................................................