Filmy, programy, technologie

najwyższy czas sięgnąć do gwiazd

 

426ae5e20592f66ece4421fc264c0dd0.jpg


Na gwiazdy może jeszcze trochę za wcześnie. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby pobierać myto od innych kosmicznych podróżników. 

James Cameron - kanadyjski reżyser kina akcji, scenarzysta i producent filmowy,
Larry Page – amerykański programista. Współtwórca najpopularniejszej obecnie wyszukiwarki internetowej, Google,
Eric Emerson Schmidt - amerykański inżynier, były członek zarządu Apple i były prezesem zarządu firmy Google.


Co ich łączy?

Wspólny pomysł, pasja, skłonność do podejmowania wyzwań i nietypowa inwestycja. Giganci świata technologii chcą zainwestować w górnictwo. Jednak nie na tej Ziemi. Już za dwa lata zamierzają wysłać w kosmos pierwsze statki, żeby zdobyć cenne surowce z przelatujących obok Ziemi ..... asteroid.  Pełny cel, czyli planowe "wydobycie" ma być osiągnięte w trzeciej dekadzie naszego wieku. 

Gigantyczne maszyny, olbrzymie teleskopy, sondy badawcze, statki kosmiczne i cała aparatura do śledzenia i namierzania asteroid. Prawdopodobnie już za dwa lata pierwsze takie zespoły robotów zostaną wystrzelone w niebo. Ich zadaniem będzie śledzenie przelatujących obiektów, ich analiza i wybór tych, które warto eksploatować. A później kosmiczne kombajny górnicze wydobędą z nich to, co najcenniejsze - srebro, złoto, platynę, po to, by ściągnąć te surowce tu, na Ziemię. 


Brzmi niewiarygodnie? Ale taki właśnie mają plan. Wszyscy oni zaangażowali się w Planetary Resources - najmłodsze dziecko Petera Diamandisa i Erica Andersona. Oni również mają na kontach pokaźne kwoty, obaj uznawani są za pionierów komercyjnych lotów kosmicznych. Teraz zdecydowali się pójść o krok dalej i w kosmos nie tylko latać turystycznie, ale jeszcze przywozić stamtąd prezenty, bardzo drogie prezenty. 


- Już w młodości chciałem zostać kosmicznym górnikiem - wyznał Diamandis na oficjalnej konferencji w Seattle. Teraz postanowił wcielić swoje młodzieńcze marzenia w życie i otworzyć pierwsze w historii kopalnie kosmiczne. Do tego jeszcze mobilne, bo wyśle je wszędzie tam, gdzie pojawi się bogata w złoża asteroida. 

A jest po co latać.

Naukowcy szacują, że w bezpośrednim pobliżu Ziemi krąży aż 9 tysięcy obiektów, a do 1,5 tysiąca jesteśmy w stanie dotrzeć równie łatwo, jak na Księżyc. Okazuje się zresztą, że warto, bo asteroidy są pełne zasobów - poczynając od wody, a na metalach szlachetnych kończąc.Technologicznie staje się to możliwe i realne. Surowce naszej planety się kurczą. Cena złota to ponad 1600 $ za uncję (28,35 grama). Koszty inwestycji powinny zwrócić się dość szybko.

Po co to wszystko?

Fundusze jakie mają do dyspozycji wszyscy panowie w sumie, choć niemałe, to jednak kropla w morzu potrzeb. Tu w grę wchodzą ogromne pieniądze. Jednak ich nazwiska i prestiż w świecie nowych technologii daje szansę na przyciągnięcie innych rekinów biznesu. 

Oficjalny cel: 

Dodać do globalnego PKB kilka bilionów dolarów i zapewnić ludzkości dobrobyt. W praktyce oznacza to dostarczenie naszej planecie praktycznie nieskończonej liczby zasobów surowcowych. Do tego za darmo, bo kosmos jest eksterytorialny.

Poza tym tego typu pomysły pojawiają się od dawna, ten projekt nie jest nowy. Pewne zasoby metali leżą sobie na wierzchu tych planetoid i są znane astrofizykom. Problem leży w kosztach. To kwoty przekraczające możliwości budżetowe wielu bardzo bogatych państw. 

Dziś jeszcze wielu uważa te plany za bujanie w obłokach, ale jeszcze ćwierć wieku temu, telefonia komórkowa, internet też były  tylko marzeniami. Ktoś jednak miał wizję, chciał ją realizować i udało się. Być może te plany, jeśli się udadzą pozwolą na zwrot i wypełnią się proroctwa wielkich zmian w życiu ludzkiego rodzaju.

Dostęp do tanich surowców i energii to przecież ............koniec świata. Świata wojen, podbojów, niewolnictwa, wyzysku, niesprawiedliwości, głodu  i biedy.