Fenomenologia wartości. Służenie (4).

                  Służenie!

                 W kulturze europejskiej wyraz ten posiada wyraźny kontekst pejoratywny. Kojarzy się z podporządkowaniem, niewolnictwem. Tymczasem służenie jest, paradoksalnie, najwyższą formą władania. Służba oznacza zburzenie ściany egoizmu. To z kolei oznacza wzięcie w posiadanie samego siebie. Nie ma większej wolności, niż wziąć w posiadanie siebie.

                Władając służyć i służąc władać! I być wolnym. Dopiero ta perspektywa otwiera najgłębszy sens pomagania innym. Służba jest zawsze przyjęciem punktu widzenia i zrozumieniem potrzeb drugiego człowieka. Warunkiem jednak jest zapomnienie o sobie. Umożliwia to wzrost postawy empatycznej, a rozpoznanie potrzeb drugiego rodzi impuls ich zaspokojenia. Przy czym zapomnienie o sobie nie oznacza wcale rozproszenia własnej osobowości - przeciwnie, jest dotarciem do jej ukrytego jądra.

               Służba jest walką o pomyślność innych. Taka walka zawsze przyczynia się do ugruntowania wartości. Jest budowaniem prawdziwej wspólnoty. Prawdziwej, tj. takiej, która ufundowana na pewnych wartościach, zmierza do jasno uświadomionego celu. Zbiorowość, w której przeważa paradygmat dawania, buduje swoją szczęśliwą pomyślność. Dawać, znaczy skarby gromadzić! W obszarze racjonalnej logiki jest to sprzeczność, w Pascalowskiej logice serca - rzeczywistość.

               Służyć to również znaczy zapominać o swoich smutkach, bólach, cierpieniach fizycznych i moralnych: znaczy przełamywać bierność, żal i melancholię. W tym przypadku zapomnienie o sobie jest zyskiem, i to niebagatelnym. Człowiek otwiera się wówczas na zupełnie inną przestrzeń. Wychodzi z Blake'owskiej Ziemi Ulro, z obszaru wydziedziczonego rozumu. Umysł i serce zakorzeniają się w przestrzeni, która staje się miejscem, a więc przestrzenią sensu.

              Służenie jest ekspresją zapomnianego popędu.
              Istnieje w człowieku taka potrzeba, ale w naszej europejskiej kulturze i cywilizacji potrzeby z przeciwstawnym wektorem wzięły górę. Akcentowanie i eskalowanie własnych potrzeb wymusza tak wielką psychiczną energetykę, że wszystko inne schodzi na dalekie tło. Co więcej, taka sytuacja prowadzi do załamania, ponieważ wcześniej czy później energii zabraknie. Pozostanie jedynie cierpienie niezaspokojenia. To tak jak z seksualnymi dewiantami, dla których nie ma już wystarczająco silnych bodźców. Schopenhauer rozpoznał tę sytuację bardzo dobrze, proponując człowiekowi postawę współ-odczuwania, bo tylko wtedy ślepy popęd woli zaprzestaje swego działania w destrukcyjnym charakterze.

            Służenie jest budowaniem niewidzialnego gmachu, w którym panuje architektoniczny ład i harmonia wnętrz.

 


autor - Jan Stasica

kolejny mini-esej o pięknie.