Faceci mają przechlapane...

Z cyklu - "Schabowy z recyclingu"...

 

"Schabowy z recyclingu" to nic innego, jak zestaw obiadowy z mikrofali, a dokładniej cykl artykułów, które wracają na prośbę kilku osób. To tyle tytułem przedwstępu. Zapraszam na najbardziej znienawidzony kawałek schabowego po liftingu:)

 

Muszę przyznać, że część z was panowie, ma przechlapane w związkach. Tak przynajmniej wynika z moich obserwacji w najbliższym otoczeniu. 

Primum: Podstawowe prawa i... prawa. Zacznijmy od tematu starego jak świat, czyli seksu. Nam może się nie chcieć, kiedy wy chcecie, a ciężkie wzdychanie z tego powodu możecie sobie wsadzić... zamiast oczywiście. Ulubiony serial jest doskonałym usprawiedliwieniem, a ból głowy jeszcze lepszym. Jedyne co możecie zrobić, to przyjąć powyższe do wiadomości i nie nękać nas przynajmniej do dnia następnego.
Natomiast wyniesienie śmieci, odkurzenie dywanu, czy pójście do sklepu to inna para kaloszy. Ma być wykonane natychmiast, niezależnie od tego, czy wam się chce czy nie. Nieważne, że właśnie leci Finał UEFA, czytacie gazetę, czy musicie skończyć projekt dla szefa na jutro. Rozkaz to rozkaz. Jakakolwiek niesubordynacja będzie karana. Możecie nawet stanąć na głowie i zaklaskać uszami, a i tak nic nie wskóracie. Każdy powód jest traktowany jako wymigiwanie się od obowiązków domowych..., a ponieważ dalszą część monologu znacie na pamięć, nie będę jej przytaczać. W każdym razie jakikolwiek by się powód nie znalazł, obronić go nie zdołacie, bo wasze wymówki zawsze są głupie. Jasne?? Chciałabym przypomnieć wam kluczowe  zdania w przysiędze małżeńskiej:
Dla niego: Świadomy obowiązków wynikających z założenia rodziny uroczyście oświadczam...
Dla niej: Świadoma praw wynikających z założenia rodziny uroczyście oświadczam... 

Secundo: Spotkanie z psiapsiółkami na winku to rzecz święta. Nie ma prawa nic i nikt zakłócić tak ważnego wydarzenia. Wasze piwo z kumplami to pryszcz przy naszych spotkaniach. Dlaczego? Sprawa jest oczywista. My rozmawiamy o was, a wy o nas. I o ile temat kobiet jest zamknięty w jednym zdaniu, bo jesteśmy doskonałe, to o was „niedorajdach” można dyskutować w nieskończoność. Poza tym inne wasze tematy jak sport, samochody czy polityka są totalnie bez sensu przy naszych pogaduszkach o ciuchach, butach, torebkach i lakierach do paznokci. Ile można mówić o Ferrari. Jest czerwone. Koniec, kropka. A o lakierach do paznokci można elaboraty pisać. Czy wy naprawdę myślicie, że tak łatwo dobrać odpowiedni lakier do oliwkowej cery??? To wymaga przynajmniej trzech wizyt u "specjalisty" i kolejnych trzech spotkań na "konsultacjach blokowych".

Tertius: Ile kobiet znacie, które same odkręcą kontakt, bo się wyrwał (sam oczywiście) ze ściany (uuuppss, ja tylko pociągnęłam za wtyczkę). Kobieta może nie umieć lub udawać, że nie umie. Kontakt wymaga ogromnej siły i nadludzkich umiejętności. Wybić korek, wziąć śrubokręt, odkręcić 3 śrubki (słownie trzy), włożyć, przykręcić, włączyć. Jednak zdecydowanie łatwiej jest ględzić kilka dni komuś nad uchem, bo mnie to wyskoczyło i ty masz to naprawić. Facet ma obowiązek to zrobić i już. Nieważne, że jest pianistą i nigdy do prądu nie podchodził. Upenisienie zobowiązuje do pełnej obsługi technicznej domu i obejścia. Ja wiem, lubicie nam pomagać, możecie się wtedy wykazać, co więcej robicie to dla nas, bo nas kochacie. Problem w tym czy usłyszycie „dziękuję” czy „no, nareszcie”. Podobnie sprawa się ma ze zmianą koła w samochodzie. Przepraszam bardzo, ale prawo jazdy wydają dokładnie takie samo kobietom i mężczyznom. Nie ma w nim klauzuli, że kobieta samochód może jedynie prowadzić a nie obsługiwać. Posiadanie prawa jazdy zobowiązuje niestety do sprawdzania stanu technicznego pojazdu. Bez względu na płeć.
Wracając do koła… Drogie panie, samochód przy zmianie koła podnosi się lewarkiem, a nie na barkach, choć nie jestem pewna czy powinnam o tym pisać, bo któraś zapomni zaciągnąć hamulec ręczny, a wtedy… Może faktycznie koło zostawmy panom :P

Quartum: Lubicie się bawić w "zgadnij o co chodzi"? To nasza ulubiona zabawa. Forma Obrażalsko - Czepialskiego Humoru lub też jej odważniejsza wersja Faszystowski Odruch Członkowo - Hamulcowy to najpopularniejsze przykłady, jednak jak by jej nie nazwać, w skrócie zawsze wychodzi FOCH. Co odważniejsi śmiałkowie próbowali przerobić nazwę tej zabawy na Fachowe Obciąganie Ch..., ale wszyscy, jak jeden mąż, zostali za to zneutralizowani.
Zabawa ma jedną zasadę, "brak jakichkolwiek zasad" i to jest w niej najistotniejsze. Gdyby były jakiekolwiek zasady tej wspaniałej gry, pewnie byście byli w niej lepsi od nas, a tak jesteście z góry skazani na porażkę. Najczęściej zabawa rozpoczyna się od słów:
"O czym myślisz?" lub " Ty już mnie nie kochasz...", ale wariantów jest tysiące i nigdy się nie dowiecie, kiedy w ową zabawę jesteście wkręcani. Biorąc pod uwagę, że szans na wygraną nie macie, proponuję się poddać i na wszelki wypadek przeprosić za życie natychmiast, gdy tylko się w tym połapiecie. Dalsza dyskusja nie ma sensu.

Quinto: To już ostatni punkt, jaki poruszę tutaj, ale to nie znaczy, że ostatni możliwy. Żeby mi się znowu nie oberwało za to, że czegoś nie napisałam. Chodzi o komunikację… bynajmniej nie miejską. O ile w mowie niewerbalnej radzimy sobie całkiem nieźle, to werbalna komunikacja u nas leży i kwiczy. Nic tu nie da teoretyzowanie, więc zaczynamy zajęcia praktyczne:0

NIC - zawsze oznacza "coś, ale", ale w zależności od nastroju czy choćby ilości szklanek do mycia może oznaczać: coś, ale ci nie powiem; coś, ale musisz jeszcze przez półgodziny mnie pytać; coś, ale źle postawiłeś pytanie… zawsze coś, ale…

MAM PROBLEM - wybaczcie, ale te słowa nie leżały nawet obok „pomóż mi”, niestety oznaczają ni mniej ni więcej „masz mnie wysłuchać, twoje zdanie mnie nie obchodzi, a jak się znudzisz moimi dywagacjami i przestaniesz słuchać, to przepytam cię z treści na tyle wnikliwie, byś egzaminu nie zdał i strzelę focha…" Co dalej? Wszyscy już wiedzą...

TAK - tak, ale…

NIE - do wyboru, najlepiej losowo: tak, ale…; być może; nie wiem;  nie wykluczone itd….

etc.…

 Reasumując, czasami macie przechlapane panowie. Życie z takimi oto kobietami nie należy do łatwych i przyjemnych, więc życzę wam z całego serca by znaleźć partnerkę, która nie potraktuje śniadania do łóżka, jako wasz psi obowiązek, bo ona w nocy pozwoliła na to czy owo, lecz jako dar serca. No i fajnie by było, gdyby kiedyś odwdzięczyła się choćby kawą.  

 

cb36936adcd305131d220ff39b1227cd.jpg

Zdjęcie z internetu.