Fabula rasa" - Edward Stachura ... Czarny las.

Czarny las - różnie to nazywają, ale to miejsce gdzie zgubił się Stachura.

 

 

Kiedyś powiedziałem Henearowi, że moimi przewodnikami w RD nie mogą być ludzie typu Nietzsche, Stachura gdyż oni "nie doszli" do celu, zagubili się. Czytając "Fabuła rasa" Stachury, można znaleźć miejsce w którym Stachura zboczył z drogi i zagubił się. W RD miejsce to nazywa się czarny las, czarna dziura itd. Oznacza ona miejsce przejścia z jednego świata do drugiego. Jest to niebezpieczne miejsce gdyż człowiek chce być przyczepiony umysłem do jakiś praw, prawd, zasad i zaleceń a czarny las jest miejscem gdzie przestają obowiązywać prawa tego świata a jeszcze nie zaczęły obowiązywać prawa tamtego świata. Takie miejsce bezprawia, ziemia niczyja, miedza i granica. By bezpiecznie przejść to miejsce warto mieć przewodnika. Gdy ktoś idzie chrześcijańską ścieżką, przewodnikiem jest Bóg, a czasem Jezus. Dla innych dróg, np buddyjskiej, przewodnikiem jest guru, człowiek który już przebył czarny las, zna trochę ścieżek i może ucznia przeprowadzić na drugą stronę. Największe niebezpieczeństwo czyha na samotnych wędrowców. Tacy właśnie byli Stachura i Nietzsche. Sami musieli przecierać drogę i niestety spotkał ich los pionierów. Znam ludzi, którzy cofnęli się w rozwoju duchowym lub po prostu zatrzymali, nie mając energii by iść dalej. Często ludzie tłumią tutaj swój umysł za pomocą alkoholu, narkotyków, seksu, pracoholizmu, zakupoholizmu i innych metod pozwalających skanalizować uwagę umysłu na rzeczach z tego świata, byle tylko nie czuć lęku zagubienia między światami.
W teorii grawitacji czarny las odpowiada brakowi ciążenia podczas podróży z jednego ciała niebieskiego do drugiego. Najpierw twardo stoimy na ziemi (sfera zwierzęca) potem wpływ grawitacji ziemi maleje a rośnie grawitacja księżyca (sfera ludzka). W pewnym momencie przyciągania się równoważą i człowieka ogarnia dezorientacja. Kręci się w kółko, wiruje i nie wie gdzie góra a gdzie dół. To go przeraża i chce skończyć z tym i wrócić na ziemię lub ruszyć do przodu poddać się działaniu księżyca i mieć go w końcu pod nogami. W tej dezorientacji część osób ginie.
.
Czy warto podejmować ryzyko ?
Nie zawsze my o tym decydujemy.
Czasem coś nas wyrzuca poza nawias normalnego życia. Najczęściej jest to jakieś traumatyczne zdarzenie i nie mamy na to wpływu.
W RD przyjmuje się, że tamten świat oferuje mnóstwo skarbów, oferuje ... ŻYCIE.
I warto tam iść.

 

~

 

Wracając do Stachury ...
"Dlaczego muszę zawsze czymś zajmować się? Czy potrafię, czy potrafiłbym przez kwadrans, przez pięć minut, przez jedną minutę nic nie robić i o niczym nie myśleć? Dlaczego nie mogę usiedzieć spokojnie, uleżeć spokojnie, ustać spokojnie? Dlaczego tak nieustannie miotam się? Co to jest to uczucie pustki, które odczuwam, kiedy nic nie robię. Czemu to jest takie nie do zniesienia? Czemu tak boję się tego? Co to jest ta czarna dziura? Czy mogę ją wypełnić otworzeniem książki, włączeniem radia czy telewizora, słuchaniem płyt, telefonowaniem do znajomych, pójściem na brydża czy na pokera, do restauracji na wódkę, do kina, do teatru, do opery, do operetki, na publiczne spotkanie z jakimś artystą, pisarzem, gwiazdą ekranu czy estrady, iluzjonistą, magiem, magikiem, na mecz, napisaniem listu, napisaniem wiersza, modlitwą, wspominaniem dzieciństwa, marzeniami o przyszłości? Przecież wszystko cokolwiek robię, żeby czarną dziurę wypełnić, zalepić, zakitować kitem sfabrykowanym przeze mnie czy przez innych, wszystko to wcześniej czy później kończy się i ona znowu pojawia się, znowu jest przy mnie. Ta straszliwa czarna dziura. Więc znów mi uciekać? Mam tak uciekać całe życie? Aż do samej śmierci? Bo przecież dalej nie ucieknę. Czy na tym polega życie? Na nieustającej i, okazuje się, zawsze daremnej ucieczce? Na zawsze daremnym, próżnym kitowaniu tej straszliwej czarnej dziury? Może trzeba mi raz zrobić coś innego, nie wiem co, coś czego jeszcze nigdy nie robiłem? Ale co? Co robić? Chyba już wszystko robiłem, zawsze coś robiłem. Zawsze, kiedy tylko czułem, jak zbliża się, jak nadchodzi, jak nadciąga ta straszliwa czarna pusta chmura, ta straszliwa czarna dziura - natychmiast, w te pędy brałem się za jakąś robotę, za pranie, za cerowanie skarpetek, za mycie naczyń, za sprzątanie, za porządki, za cokolwiek, za byle co, za bylewszystko albo wychodziłem z domu i zachodziłem do znajomych, albo szedłem do kina, albo jechałem gdzieś, w kraj, w świat, albo tysiące różnych rzeczy. Nigdy nie dopuszczałem do siebie tej straszliwej czarnej dziury. Zawsze coś robiłem. Jeszcze nie było tak, żebym czegoś nie robił, zaraz... a może właśnie nic nie robić? Nic a nic. Tak, tego jeszcze zaiste nie robiłem. Więc może właśnie nic nie robić? Absolutnie nic. Nie zagłuszać się, nie chować się za barykadę jakiegoś jakiegokolwiek zajęcia, nie uciekać, nie czmychać. Położyć się albo usiąść i dopuścić do siebie tę straszliwą czarną dziurę, twarzą w twarz, oko w oko. I co? Przestraszę się. Będę chciał uciekać. Ale może chodzi o to, żeby nie uciekać. Zawsze uciekałem i w efekcie nigdzie nie uciekłem. Więc może raz nie uciekać, wytrwać z tą straszliwą czarną dziurą, z nią, przy niej, tuż obok, bardzo blisko, tuż-tuż. Bo przecież, tylko tak mogę zobaczyć, czym ona jest. Co się wtedy może stać? Nie wiem. Skąd mogę wiedzieć, jeżeli tak naprawdę nigdy jeszcze oko w oko, sam na sam z nią nie byłem?"

 

-----------+------------
Fragment książki
"Fabuła rasa"
Edward Stachura
Wydawnictwo Pojezierze  - Olsztyn 1985

 

~

 

Moje wyjaśnienia.
Artykuł robi się przydługi więc tylko szybkie wyjaśnienie.
Stachura wyraża tu swój lęk i problem z odnalezieniem dalszej drogi. Świetnie odgaduje, że życie ludzi normalnych to nieustanne krzątanie się z lęku, nieustanne robienie w miejsce bycia. Próbuje znaleźć drogę wyjścia ale dochodzi tylko do bycia OBOK czarnej dziury a droga wiedzie PRZEZ czarną dziurę. Należy w niej zanurkować i trzymając się Miłości, Boga lub guru przejść na drugą stronę.
.
To wiemy już w dzisiejszych czasach. W latach 70-tych, odcięci od świata murem komunizmu ciężko było znaleźć tak prostą radę.
Stachura jej nie znalazł.

~