Tematyka dość kontrowersyjna, żeby nie nazwać ją śliską. Niekiedy mylnie traktowana jako bezpieczne zamienniki.

Tematyka dość kontrowersyjna, żeby nie nazwać ją śliską. Niekiedy mylnie traktowana jako bezpieczne zamienniki.


 


Wszystko w granicach rozsądku wydaje się "zjadliwe". Każda nadwyżka powoduje uciążliwy przesyt.

Seks i erotyka wpisane są w szablon codziennego życia, jako element umiarkowanie potrzebny. Odpowiednio rozdysponowany przynosi znaczące korzyści prozdrowotne. Pornografia wydaje się być ich znaczącym nadużyciem, co wyjątkowo źle wpływa na rozemocjonowaną psychikę. W pornografii wszystko się wyolbrzymia i uprzedmiotawia. Jest w niej dużo udawania i przesady. W erotyce odnajdujemy przestrzeń, emocje, tajemnice, a to pociąga i fascynuje najbardziej.

Twarda pornografia sprawia, że seks postrzega się jako niewiarygodne wyzwanie. 
W filmie te granice są bardzo plastyczne, dlatego widz oczekuje ciekawych scen łóżkowych, nie zdaje sobie sobie sprawy z trudności wynikających z ich nakręcenia. Podczas tego typu scen obecna jest przecież cała ekipa filmowa. Oddać wiarygodną namiętność nie jest wcale takie łatwe.
Widz chce widzieć ludzi oddającej się dzikiej namiętności i szaleństwu. Generalnie kręcenie takich scen jest dużym stresem dla wszystkich.


Zbyt częsta masturbacja młodych mężczyzn w dużej mierze przyczynia się do osłabienia jakości spermy, a tym samym żywotności plemników. Do odbudowania ejakulatu wymagany jest okres 72 godzin do regeneracji nasienia. Łatwy dostęp do pornografii, a tym samym krytyczne od niej uzależnienie w dużej mierze nie pozwala na naturalną odnowę biologiczną plemników. Prawda jest również taka, że Polacy nie dbają o swoje nasienie. Laptop na kolanach, za ciasna bielizna, nieustanny stres, źle zbilansowana dieta, używki, zbyt gorące kąpiele, a nawet zbyt rzadki seks! To źle wpływa na kondycje plemników.


Inne wyniki wskazują na to, że im więcej seksu, tym lepiej! Niby przyjemności nigdy dość, ale...! Jak w seksie odnieść się do słowa często? Okazuje się, że z seksem jest jak z ekonomią - obowiązuje w nim prawo malejących przychodów co oznacza, że w po osiągnięciu optymalnego pułapu dalsze inwestycje mogą spowodować spadek zysków, dlatego najbardziej optymalną częstotliwością wzrostu zysków seksualnych wynosi raz w tygodniu. Bo w seksie wcale nie chodzi o alkową. Najważniejsze jest to budowanie narastającego napięcia i atmosfery, a sam stosunek pozostaje jedynie aktem zwieńczającym całego dzieła. 


Istnieje jeszcze jedna prawidłowość. Im więcej seksu, tym trwalszy związek! Częstotliwość zbliżonej seksualnych wpływa na sposób postrzegania partnera. Ma to spore przełożenie na jakość relacji. Teoretycznie nie łączymy aktywności seksualnej ze szczęściem w związku. Inaczej jest w momencie gdy bierze się pod uwagę nieświadome reakcje, utajone skojarzenia. 
Praca nad własnym ciałem oraz umiejętność głębokiego oddychania może przynieść zaskakujące efekty i radość na finiszu. 
Polacy cały czas mają duży problem z ciałem i radością z niego płynącą.


Świadomy seks jest dużo bardziej nasycający i przyjemniejszy. Istnieję coś takiego jak certyfikowany seks coach! Nie potrafimy wyraźnie sygnalizować własnych potrzeb, a to jest podstawowy błąd.