Wypijmy za błędy...

... za błędy ... w Naturze

 

Naszą Najwyższą Istotność (tą nieśmiertelną) oprócz ciała fizycznego, chronią przed negatywnymi wpływami zewnętrznymi (tu na Ziemi) jeszcze inne ciała: emocjonalne i mentalne. W obecnym stanie rozwoju ludzi duży problem stwarza ciało emocjonalne (astralne) jak i mentalne. Utożsamiając się z tymi ciałami często nieświadomie popełniamy poważne życiowe błędy....

Negatywne obrazy z naszej przeszłości, niezdrowe przekonania i destrukcyjne wspomnienia są wpisane w nasze ciała  i to one najczęściej są przyczyną chorób fizycznych i psychicznych.  

 

 

dsc-0488-small.jpg

 

 

 

Lodowy Cień

staszek-kazio-sanki-small.jpg

 


życie jest przygodą dla odważnych albo niczym.

 

 

 

Pod lodem

Spojrzałem na archiwalną fotografię i wróciły mi wspomnienia. Byłem o włos od zagubienia w zupełnie mi nieznanych światach. Uratowała mnie intuicja  - wielki dar nie mieszczący się w procedurach, intelekcie a nawet doświadczeniu. To musiał być podszept .... anioła

Było to wiele lat temu kiedy nurkowanie swobodne było w powijakach a nam – bardzo młodym ludziom – przyświecała dewiza: "życie jest przygodą dla odważnych albo niczym".

Stasio – przyjaciel - poprosił mnie o pomoc w zimowych badaniach dna Zatoki Puckiej. Pojechaliśmy do Kuźnicy wyposażeni w sprzęt nurkowy. Zabraliśmy tez sanki, narty, namiot, sprzęt biwakowy i rzecz jasna specjalne siekiery do rąbania lodu.

Po kilku dniach nabraliśmy wprawy w wybijaniu przerębli, a pod wodą w rozróżnianiu 5 roślinek potrzebnych do badań. Celem badań były robaczki żyjące na tych roślinkach. By robaczki nie uciekły przy wyrywaniu roślinek, na każdą z nich trzeba było naciągnąć torebkę plastikową i związać ją jak najszybciej gumką recepturką. Była to iście – zegarmistrzowska robota wymagającą koncentracji i spokoju.

Byłem już pod wodą około półgodziny. Po wielu próbach udało mi się w końcu zebrać komplet roślinek łącznie z robaczkami. Zacząłem szukać liny asekuracyjnej, którą byłem przewiązany w pasie. Chciałem dać sygnał, że wracam na powierzchnię.

Liny nie znalazłem. W pierwszej chwili pomyślałem, że zaplatała się gdzieś na moich plecach o aparat. Zrobiłem pierwszy błąd: szybko popłynąłem by linę naprężyć i dać w ten sposób sygnał asekurującemu koledze. Zadyszałem się tylko – liny zdecydowanie nie było.

Dotarło do mojej świadomości – jestem na dziesięciu metrach głębokości,  mam nad sobą warstwę lodu, nie mam pojęcia gdzie znajduje się wybity przerębel, do najbliższego brzegu zatoki jest co najmniej kilometr, powietrza mam na kilkanaście minut. Uspokoiłem oddech i popłynąłem do góry pod lód. Zrobiłem drugi błąd: wyjąłem nurkowy nóż i zacząłem odłupywać lód. Była to beznadziejna praca – lód był półmetrowej grubości. Zrezygnowany opadłem na dno.

Nie chce tak umrzeć – pomyślałem.

Rozejrzałem się i znalazłem upuszczone torebki z roślinkami. Zacząłem płynąć po dnie , po śladach pozostawionych przy wyrywaniu roślinek. Ślady się skończyły. Nie widać było w górze światła z przerębla. Zdałem sobie sprawę, że za chwilę skończy mi się powietrze i „usnę”.

Leżąc na dnie, na plecach, wpatrywałem się w światło sączące się przez warstwę lodu. Przymknąłem oczy i napłynęły do mnie obrazy: rozpacz rodziców, żony, smutek przyjaciół. Zacząłem się modlić prosząc o ratunek ... o cud powrotu do bliskich.

Gdy otworzyłem oczy zauważyłem nade mną przesuwający się jakiś „cień”. Popłynąłem za nim. Po chwili odnalazłem asekuracyjną linę leżącą na dnie. Z góry oświetlał ją strumień światła padający z przerębla. Na drugim końcu liny uśmiechał się Staszek  – zostawił linę na dnie. Czekał i siwiał.... Wieczór był nasz... rankiem bolały nas głowy. Tańczyłem -  taniec w płetwach na śniegu wśród gwiazd.. to życie.

 

 

pod-lodem-nurek-small.jpg

 

Zaczęło się kiedy leżałem chory z dużą gorączką. Mój pokoik od pokoju rodziców oddzielał korytarz. Nocami przychodziła do mnie „szara” istota. Po jej odejściu spokojnie zasypiałem. Wizyty te kojarzyłem z mamą. Szara istota pokazywała mi się też w zupełnie innych okolicznościach _ często w kościele.  Widziałem cień wielokrotnie - zawsze w sytuacjach podwyższonej emocji lub podczas modlitwy. Może tam pod lodem to była ... Ona

 

negative4-24-04-1-1-small.jpg

negative0-07-09-1-small.jpg