Tam...

Jest spokojna. Już nie płacze. Ogrzewa tylko jeden pokój bo elektrownia przysłała rachunek. Trzeba dopłacić 50 złotych. Cóż. Kolejny tydzień na cieńkiej herbatce, czerstwej bułeczce z białym serkiem...

Tylko nocami jest trochę chłodno. Ale to nic. Przykryje się kolejnym kocem.

Cieszy się, że dzieci wyszły na ludzi. A jaki zięć właśnie kupił samochód! Ile tam różnych przycisków! Jak ładnie w środku pachnie! Wie, bo zawiózł ją...
Do notariusza.
Przecież trzeba im było mieszkanie zapisać.
…....................................................................................................

153dd680c273f5c79acc3e541e64faff.jpg



Nie liczy już czasu. Nie wie czy dziś wtorek czy środa. A może niedziela? Zza okratowanych okien dociera blask oświetlonej choinki. Czasem przez uchylony lufcik dobiegają radosne rozmowy. Śmiech. Widać jak ludzie noszą zakupy.

O! Właśnie niosą nowy telewizor. Ogromny. Full HD.

Odrywa wzrok od okna. Spogląda na łózko, na którym umiera jej dziecko.

Ale teraz śpi. Udało się załatwić leki, których NFZ nie refunduje.

Bank dał jej kredyt.

Pod zastaw domu.

Ale nie będzie już cierpiał. Umrze spokojnie.

Za kilka dni.
…....................................................................................................

Ja się poprawię. Przyrzekam. Nie będę już pił. Przecież cię kocham. Bardzo.

Nie słyszy tego dokładnie. Ma opuchniętą, posiniaczoną twarz. I nie słyszy dobrze od czasu kiedy kopnął ją w głowę. Ale on tego nie chciał. Nie wiedział co robi. Bo on dobry jest.

Tylko ci koledzy. To oni mu każą. Przecież musi postawić. Nie jest żaden żebrak. Bo zaraz by wzięli go na języki...

Pożyczy od matki. Przecież trzeba zrobić Święta. Przecież trzeba podzielić się opłatkiem. Przecież trzeba żyć.

Jak ludzie.
…....................................................................................................

Wczoraj przyjechali po Kaśkę. Po mnie też mieli przyjechać wczoraj. Ale, może autobusu nie mieli? Albo może się zepsuł? Albo, może tatuś nie dostał wypłaty? Ale przyjadą. Napewno przyjadą.

Tu, w domu dziecka, jest dobrze. Wczoraj ubieraliśmy choinkę. Taką dużą. Wieszaliśmy ozdoby. I takie piękne anioły ze skrzydładmi.
Tylko ten jeden miał złamane. To nic.

Anioły potrafią fruwać i na jednym skrzydle.
…....................................................................................................

Tam Chrystus się nie urodzi...
Byłoby mu zbyt zimno.