Studia

Studenci - poukładani młodzi ludzie, czy zdeprawowani przyszli terroryści?

 

Mówi się że studia to czas ciągłych imprez, balangowania ze znajomymi, rozpustnego seksu, i niekończącego sie "kaca". Dużo w tym prawdy ponieważ każdy kto spróbował jak to naprawdę jest nie zaprzeczy, a co więcej z uśmiechem na twarzy zrobi maślane oczy i na pewno choć na chwile w wyobraźni wróci do tego okresu. Lecz nie możemy zapomnieć o fundamentach studiowania jakimi są nauka, nauka, i jeszcze raz nauka. Nie zależnie od rodzaju studiów i kierunku to ona tak naprawdę przewija sie w największym stopniu przez ten okres, nie zależnie czy to w praktyce czy też w luźnych popołudniowych rozmowach.

Każdy student wie jaki zapach maja papierowe kserówki i jaka twardość ma okładka od tzw. biblii pana profesora, który ostentacyjnie wspomina na każdym wykładzie wyuczone na pamięć sentencje często z księgi która juz tak na prawdę jest bardziej nieaktualna niż jego kremowe półbuty zakupione w PRL- owskim  Peweksie. Każdy z tych ambitnych absolwentów któremu po ukończeniu wymarzonej uczelni obiecuje się ciekawą prace i godziwe wynagrodzenie wie również jak działa cały system, to znaczy jak zdać żeby nie przedawkować zakupionej od akademickiego dealera amfetaminy lub też nie dostać zawału serca od przedawkowania kofeiny. Tak wiec działa na każdej uczelni i na każdym wydziale rozbudowany system samopomocy studenckiej, (czytaj: przedziwne i niesamowicie pomysłowe sposoby ściągania, plagiatowania prac oraz zastępowania swojej obecności na egzaminach bardziej zdolnymi z danej dziedziny kolegami.)

Pomijając już te wszystkie trudności które napotykają na drodze do sławy młodego ambitnego studenta, dochodzą do tego jeszcze przeróżne dziwaczne sposoby dorobienia jakiejś dodatkowej kasy, gdy po całonocnej imprezie budzimy sie z pustym portfelem. A niekiedy te pieniądze były przeznaczone na opłaty za uczelnie bądź też na mieszkanie.

Po pięciu latach takiego ciągłego kombinowania i zażywania niemoralnych rozrywek, student kończący uczelnie tak naprawdę nie wie nawet dokładnie co skończył a kolejne pięć lat zajmie mu dostosowanie się do standardów społeczeństwa które po drodze pogubiły sie gdzieś młodemu absolwentowi. A które teraz podczas szukania pracy najbardziej by sie przydały.

Nasuwa się wiec myśl po co studia?? Odpowiedz jest prosta nie po to aby znaleźć wymarzona prace i spijać śmietankę którą przynosi nam uzyskany dyplom ale po to by poznać takie życie które jest na te kilka lat studiów dane jest  tylko grupie nielicznych ludzi, i po to aby na własnej skórze zobaczyć czego w dorosłym i poukładanym życiu robić nie  wolno.