Pustelnik

Nie dla mnie pustelniczy żywot. "Ależ! Da się to zrobić - odpowiedziałem - nie mam nic do ukrycia.."

 

2016-09-10-4176_small.jpg

2016-09-10-4172_small.jpg

 Joannie R

2016-09-10-4163_small.jpg

 

Po 40 latach pracy w różnych zawodach, w których kontakty z wieloma ludźmi były koniecznością, zamarzyłem by zostać pustelnikiem i żyć spokojnie , bez stresów i otoczyć się pięknem Natury. Pozazdrościłem w tym wyborze Ojcu Henrykowi z Augustowskiej Puszczy.  Postanowiłem odwiedzić go i porozmawiać ....

 

"Pustelnik" - opowiadanie  

 

Burza nadciągnęła znienacka. Sypnęło gradem. Opodal uderzył w drzewo piorun. Biegłem i biegłem wśród kanonady piorunów, smagany gałęziami krzewów i ulewnym deszczem, co kilka kroków waląc się na ziemię. Nagle, w błysku pioruna, zobaczyłem zarys chaty.  Dopadłem do drzwi, zapukałem ale nikt nie odpowiadał. Nacisnąłem klamkę i wszedłem do środka. Grzmot rozdarł powietrze, światło błysku pioruna, na chwilkę oświetliło wnętrze. Spostrzegłem: stół, kilka krzeseł i trumnę stojącą na podłodze.

Szukając, po omacku na stole, odnalazłem lichtarz i zapałki. Płomień świecy, ciepło i światło od niego bijące było błogosławieństwem. Pośrodku izby stał żelazny piecyk z fajerkami a obok z wiaderka wystawały drwa. Podłożyłem kilka smolnych szczap pod stos drewienek, a  w jego środek włożyłem ogarek. Zapłonął ogień...

Rozebrałem się do naga i rozwiesiłem ubranie w pobliżu piecyka. Ze skrzyni stojącej przy ścianie zdjąłem jakiś koc, okryłem się nim i siadłem przy stole. Po chwili, już przez sen, usłyszałem przytłumiony śmiech ...

To głos z tej trumny !? Gdzie ja jestem! - błysnęło mi w głowie ale sen już wziął mnie mocno  w niewolę:

Wszedłeś tu nie proszony ale masz wielkie szczęście. Już od dawna nie miałem okazji porozmawiać otwarcie i szczerze. No wiesz... sam z sobą. Więc chciałbyś zostać pustelnikiem a jednocześnie  intensywnie myślisz o  kobiecie, która by zamieszkała w pustelni z tobą? Tu w lesie?! Chyba rozum ci odebrało. W okolicy takiej kobiety  nie znajdziesz. A nawet kiedy znajdziesz   ona ucieknie po kilku dniach z tego miejsca. Tu nie ma wygód, a zimy  są bardzo srogie.  Poradzę ci: Musisz  zmądrzeć... posłuchaj:

Poznanie siebie jest początkiem mądrości; bez niego wiedza prowadzi do walki, ciemnoty, cierpienia i udręczeń. Aby nauczyć się, dostać posadę, zdobyć fach, poddajemy się procesowi przeładowywania umysłu faktami i wiedzą.  Fach stanowi tylko cześć życia, a przecież istnieją inne jego dziedziny, bardziej ukryte, subtelne, tajemnicze. Specjalizacja w jednej dziedzinie życia i lekceważenie reszty, musi z konieczności prowadzić do jednostronnej i szkodliwej działalności. Właśnie to ma dziś miejsce na całym świecie z jego wciąż wzrastającym cierpieniem, walką, chaosem.

Istnieją oczywiście nieliczne wyjątki ludzi twórczych, szczęśliwych, mających kontakt z czymś, co nie jest dziełem ludzkich rąk, którzy nie ograniczają się do spraw intelektu. Wszak mamy wrodzoną zdolność do szczęścia, możliwość twórczości, oraz wchodzenia w kontakt z czymś, co istnieje poza chwytem szponów czasu. Radość twórcza, wiara w Stwórcę Wszystkiego nie są darami przeznaczonymi dla niewielu.  Dlaczego więc znaczna większość ludzi nie zna tej radości? Czemu niektórzy potrafią, pozostawać w kontakcie z głębią, pomimo warunków i przeciwności, gdy inni staja się ich ofiarą i są zmiażdżeni? Czemu niektórzy są prężni, giętcy, a inni pozostają uparci i sztywni i życie ich niszczy? Bez względu na wiedzę niektórzy potrafią otworzyć się ku temu, czego żaden człowiek, ani książka, nie są w stanie dać; a inni zostają przytłoczeni przez technikę i autorytety. Dlaczego? 

Jasne jest iż nasz intelekt chce być pochłonięty i zabezpieczony w jakiejkolwiek działalności, pomijając drogi szersze i bardziej głębokie, gdyż czuje się być wówczas na pewniejszym gruncie. Niejedno dziecko, zanim nie zostanie zepsute przez wychowanie, jest w kontakcie z nieznanym; w różny sposób dzieci to okazują. Ale otoczenie wkrótce zamyka się wokół nich i od pewnego wieku tracą to światło, to piękno, którego nie znajdzie się w żadnej książce ani szkole. Dlaczego? 

Czy życie jest dla nich zbyt trudne, i muszą stawić czoło twardym koniecznością istnienia. A może to  grzech ich ojca, lub inne podobne nonsensy. Twórcza radość jest dla wszystkich, a nie tylko dla paru wybrańców. Możemy ją wyrażać w pewien właściwy sobie sposób, ja w inny, a ktoś  zupełnie w inny sposób. Ale ta radość jest dla wszystkich. Radość twórcza nie ma ceny na rynkach, nie jest towarem do nabycia przez tego, kto więcej zapłaci; jest jedyną rzeczą; która może być wszystkim dostępna.

Czy owa radość twórcza jest osiągalna? Inaczej mówiąc, czy można pozostawać w kontakcie z tym, co jest źródłem wszelkiej radości? Czy takie otwarcie się wewnętrzne może być utrzymane pomimo wszelkiej wiedzy i techniki; pomimo wykształcenia i natłoku wrażeń w naszym życiu?

To oczywiste, że tak. Światło Rzeczywistego i szczęście odeń nieodłączne pojawiają się  tam, gdzie poddaje się intelekt. Bo to on jest siedliskiem naszego "ja". Poznanie siebie jest początkiem mądrości; bez niego wiedza prowadzi do walki, ciemnoty, cierpienia i udręczeń.

Przebudziłem się szczękając zębami z zimna. Podszedłem do trumny i delikatnie zapukałem. Nie było odpowiedzi. To był tylko sen - pomyślałem  - Rozmawiałem w tym śnie sam z sobą. Obłęd! W trumnie będzie mi cieplej i może koszmary i paplanina mnie porzucą.

Otworzyłem wieko i położyłem się zawinąwszy się szczelnie kocem.  Więc gdzie odnajdę tą wyśnioną ukochaną? - zapytałem zasypiając - to ona przyniesie mi radosną twórczość. Do bani te ciągłe umartwianie się i poznawanie siebie... Czyste wariactwo... Wszak liczą się radość i szczęście i .. i endorfiny.. hm .. z przytulania...

Ale z ciebie głupek - usłyszałem znów ten  głos ukryty we wnętrzu mojej głowy - i po co ja ci to wszystko mówiłem? Jest takie przysłowie o perłach rzuconych... 

Nie dosłyszałem co ten wewnętrzny głos  tym razem wymyślił, by mnie wkurzyć i nie dać spać, bo całym domem zatrząsł potężny podmuch wiatru. Wyskoczyłem z trumny. Spojrzałem w okno. Promienie słoneczne rozświetliły izbę. Usłyszałem jakiś głos na zewnątrz.

Pół przytomny otworzyłem drzwi wejściowe mając jeszcze umysł zajęty wewnętrzną paplaniną. Okrywający mnie koc opadł kiedy naciskałem klamkę. 

I jak to w życiu bywa:  gdy zaplanujemy, bogowie się uśmiechają i przygotowują niespodziankę spełniającą marzenia. Na ścieżce zobaczyłem idącą w moją stronę kobietę - piękną kobietę. Podeszła i widząc mnie nagiego powiedziała ze śmiechem:

"Przyszłam by wyspowiadać... ale...może nie w porę przyszłam? "

" Wyspowiadać mnie? ! Ależ...Da się to zrobić - odpowiedziałem - nie mam nic do ukrycia... i ty siostro... mam nadzieję... pewnie też..."

 

 

PS 

W ostępach Puszczy Augustowskiej, pośród rozlewisk rzeczki Rudawki, stoi współczesna pustelnia. Przybyszy wita drewniana chatka-konfesjonał. Nieco dalej mieści się pustelnia przypominająca siedzibę trapera. To mieszkanie z kaplicą, lokum dla osoby poświęcającej swoje życie na chwałę Boga i zbawienie świata ( kanon 603/1 KPK) zakłócanej jedynie przez odgłosy puszczy. Obok pustelnicza droga krzyżowa biegnie przez bagno ścieżką moszczoną drewnem. Kończy się przy tamie, którą bobry przegrodziły leniwy nurt Rudawki.

Z pustelni Szlak Papieski „Tajemnice Światła” prowadzi wzdłuż jednego z mateczników augustowskich – rezerwatu „Stara Ruda”. Chroni się w nim obszar źródliskowy Rudawki otoczony wiekowymi borami sosnowo-świerkowymi.