Prawdziwe życie

Dopóki świadomość postaciowa będzie wszystkim, co znasz, nie będziesz świadomy skarbu, który jest twoją esencją, najgłębszym poczuciem Jam Jest, który jest samą świadomością.

 

Jeśli wolno mi coś zaproponować, to czy zamiast pytać, czym jest życie religijne, nie byłoby lepiej spytać, czym jest samo życie? Wtedy może zrozumiemy,

co znaczy żyć w sposób prawdziwie religijny ?

Tak zwane życie religijne zmienia się w zależności od kraju, sekty, wierzeń..., a człowiek staje się ofiarą propagandy związanej ze zorganizowanymi i usankcjonowanymi interesami religijnymi....
Jeśli potrafimy to wszystko odrzucić - nie tylko wierzenia, dogmaty i rytuały, ale także ową atmosferę szacowności, która towarzyszy kulturze religijnej - to być może zdołamy odkryć, czym jest nietknięte przez ludzkie myśli życie religijne. Nim jednak tego dokonamy, stwierdźmy najpierw,

czym jest samo życie ?

Realne życie to ciągła, monotonna praca i związane z nią walki i konflikty. To ból samotności, niedola i nędza biedaków i bogaczy, ambicja, pogoń za spełnieniem, sukcesy i cierpienia. To wszystko wypełnia całe nasze życie. Życiem nazywamy owe zwycięstwa, porażki i nieustanne dążenie do przyjemności.

Przeciwieństwem lub zaprzeczeniem tego wszystkiego jest tak zwane życie religijne lub duchowe. Ale ono z kolei zawiera w sobie samo jądro tego, czemu się przeciwstawia, a zatem, choć oba te sposoby życia mogą sprawiać wrażenie odmiennych, faktycznie takimi nie są. Można zmienić zewnętrzną szatę, ale wewnętrzna istota tego, co było i co być musi, pozostaje ta sama. Takie rozdwojenie jest wytworem myśli, a zatem wywołuje ono jeszcze większy konflikt, który ciągnie się bez końca. Wszystko to znamy - powiedzieli nam to inni i sami to odczuliśmy - i to właśnie nazywamy życiem.

203d21a19b3508c70366feb3f9b94697.jpg

Życie religijne nie toczy się na drugim brzegu rzeki, toczy się tutaj - na brzegu, na którym człowiek trudzi się w pocie czoła. Właśnie to musimy zrozumieć, a aktem religijnym jest proces rozumienia, nie zaś posypywanie się popiołem, noszenie przepaski na biodrach lub infuły, zasiadanie na tronie czy na grzbiecie słonia.

Najważniejsze jest spostrzeganie tych wszystkich okoliczności, ludzkich przyjemności i niedoli, a nie spekulowanie, jak powinno przebiegać życie religijne. To, co powinno być, jest mitem; to jest moralność stworzona przez myśl i wyobraźnię. Trzeba odrzucić tę moralność - społeczną, religijną i zawodową - nie intelektualnie, ale faktycznie wyrywając się z systemu tej moralności, która jest niemoralna.

A zatem pytanie naprawdę brzmi: czy można wykroczyć poza ten system?

To myśl stworzyła ów przerażający chaos i niedole, to ona staje na przeszkodzie religii i religijnemu życiu. Myśl sądzi, że potrafi poza ten system wykroczyć, ale gdy to uczyni, będzie to nadal akt myśli, ona zaś nie jest prawdziwym bytem i dlatego też stworzy kolejne złudzenie.

Wykraczanie poza ten system nie jest aktem myślowym. Trzeba to jasno zrozumieć, w przeciwnym razie znów zostaniemy uwięzieni przez myśl. Koniec końców "ja" jest wiązką wspomnień, tradycji i wiedzy tysięcy minionych dni. A zatem można wykroczyć poza granice świata wojny, nienawiści, zawiści i okrucieństwa jedynie wtedy, gdy niknie cierpienie, ono bowiem jest wytworem myśli. Taki akt jest życiem religijnym, które nie opiera się na żadnej wierze, albowiem nie zna jutra.

"Czy nie żąda pan rzeczy niemożliwej? Czy nie domaga się pan cudu? W jaki sposób miałbym poza to wszystko wykroczyć bez pomocy myśli? Myśl jest samym moim istnieniem!"

Właśnie! Samo to istnienie, będące myślą, musi się skończyć.

Sam ten egocentryzm i jego działalność muszą w naturalny i prosty sposób obumrzeć. Jedynie z chwilą tak rozumianej śmierci zaczyna się nowe, religijne życie.

Jiddu Krishnamurti - JEDYNA REWOLUCJA.