Park....

Odchodząc, zamykamy czasem nie tylko drzwi, ale i serca tych którzy w tych domach pozostają......

 

                      Idąc z tobą pod rękę marzyłam że przejdziemy tak cały świat. Czy to w błocie czy w upale ale zawsze ty i ja. Omijając kałuże ustawialibyśmy stopy we właściwym tylko nam kierunku. Niestraszne byłyby nam burze, ulewne deszcze, wielkie wiejące wiatry, śnieżyce, zaspy czy upały...Czułam że z każdym twym oddechem i dotykiem każdym twym mój – nasz świat nabiera pięknych barw, a my możemy swoją siłą dotknąć chmur. Każda kostka chodnika układała się tylko dla nas, każda klamka otwierała nam właściwe drzwi, każda kropla myła nas oboje, każda łyżka karmiła nasze brzuchy, a jedna kołdra przykrywała tylko nasze nagie ciała.

           Czy to źle że marzyłam o wspólnych wieczorach i rankach? Czy to źle że byłam gotowa wyrzec się rodziny i dzieci. Ty nie chciałeś mieć dzieci. Czy to źle że chciałam to samo co ty? Powiedz czy wyrzekłbyś się jednej choć jednej rzeczy specjalnie dla mnie? Ja byłam i pewnie nadal jestem gotowa zrobić dla ciebie wszystko. To głupie wiem!!!!! Ale ile razy słyszę twój głos to moje skamieniałe serducho znów zaczyna bić, bić szybciej tylko dzięki tobie i dla ciebie.
            Przed chwilą rozmawiałam z tobą jedynie tylko chwilę. Słyszałam miękkość i ciepło całego ciebie. Śpiący mówiłeś ze jesteś ale twoje zwykłe dla mnie hejjj było ukojeniem na sobotni wieczór. Choć nadal mam nadzieje ze zaraz znów się odezwiesz, ale na razie cisza!!!!
            Wpatrując się w pudło mojego telewizora, w pejzaż za oknem, w wystawę sklepową jedno jest w mojej głowie, Ty kochany tylko ty, nasze wspomnienia, i te wspaniałe i te okropne. Przeglądając się w wystawach sklepowych czy w lustrze moje odbicie jest smutne, moje oczy są nadal smutne, ja jestem smutna.
           Boje się! Dziś poczułam że oddalasz się ode mnie! Co raz mniej czasu masz dla mnie. Co raz mniej jest sms, rozmów czy tych zwykłych sygnałów. Racjonalnie myśląc wiem , że ten czas nadejdzie, ale boje się że to już nadchodzi.    Boje się usłyszeć, że odchodzisz na zawsze, że wyrzucasz mój numer i ten drugi telefon, który masz tylko dla mnie. Boje się świata bez ciebie! Nie znam go, nie wyobrażam sobie go.
          Boje się się, że jestem na zakręcie, na moim zakręcie życia. Boże jak ja pragnę wyjść na prostą.
           Proszę bądź moim apapem, tabletką od bólu głowy, tak jak tabletka tak i ty wróć a zażyje cie i wszystkie bóle odejdą w zapomnienie.
           Brak mi ciebie! Twojego sposobu bycia, twojego optymizmu, racjonalnego stawiania spraw, brak mi dotyku twoich dłoni, twoich ust, brak mi twojego zapachu, zapachu perfum, zapachu potu, brak mi twojego smaku. Czy ta tęsknota kiedyś minie. Czy minie ból rozrywający mnie od środka?
           Może to jakaś będzie zmiana mnie i mojego życia, ale dziś zrobiłam coś czego rok czasu nie robiłam. Zwykła rzecz, zwykłe tak naprawdę nic, ale mam nadzieje że to coś miało mi pokazać zielone światło drogi na przód...- drogi już bez ciebie.
          Byłam dzisiaj w parku. Noga za nogą można powiedzieć bardzo przyjemny spacer. Słońce grzało mnie w plecy, wiatr chłodził rumieńce na policzkach- wspominałam nas! Patrzyłam na innych spacerujących jak ja, siedzących na ławkach, każdy jest inny wiesz! Każdy z nas ma inną przeszłość inne marzenia i inne sny. Każdy coś wspomina, roztrząsa , analizuje tak jak ja może.
Tak sobie chodząc marzyłam że dojdziesz do mnie albo będziesz tuż za mną, jedynie kok nas będzie dzielił od wspólnej rzeczywistości. Patrzyłam na ławki, wodę, trawę, i myśli przybiegły do ciebie. Chciałabym cie czuć na tej trawie, twoje dłonie, stopy, usta, które zawsze są ciepłe, wilgotne i namiętne. Całując mnie mruczysz- lobię cie słuchać.
            Poszłam nawet na huśtawki, na plac zabaw. Dzieci bawiły się obok mnie a ja huśtałam się coraz wyżej i wyżej, marząc że poczuje twoje palce na swoich plecach, a ty będziesz mnie kołysał, szeptając do ucha cokolwiek ale tylko do mnie.
           Pośród tych wszystkich ludzi byłam sama, samotna, fruwająca prawie że do chmur. Poczułam się zagubiona. Byłam w mieście, które znam, ale kołatanie serca mówiło mi że jestem gdzieś w nieznanym mi miejscu i odfruwam dalej i dalej sam, sama się gubię, albo to ty mnie zgubiłeś, już tego dnia jak zaplanowałeś że tak czy siak będę Twoja.
           W tym parku zrozumiałam że jesteś i byłeś wiatrem w moich włosach, zapachem kwiatów , szumem gałęzi drzew, szelestem liści, gwarą dzieci, uśmiechem przechodniów, piachem w moich butach, samochodami na ulicy na pasach które przemierzałam aby przejść przez ulicę, ciepłem słońca, samotnością i żalem, miłością i nienawiściom, dymem z papierosa i papierkiem w śmietniku – wszystkim.
          Wpatrywałam się czy nie idziesz może i ty na spacer, może z wózkiem i pod rękę z ukochaną, narzeczoną, żoną, kochanką, przyjaciółką, partnerką- z kim? Kim on jest dla ciebie, skoro mnie nie kochałeś, nie kochasz i nie będziesz kochać a skoro ona powiedziałeś jest dla ciebie ważna, więc kim ona jest , jak ją nazwać – może matką twojego dziecka! Kim?
             Patrzyłam i chciałam cie zobaczyć, chciałam ukoić swoją tęsknotę za tobą ale i bardzo się bałam, że zobaczę cie właśnie z tym wózkiem.
          Pomyślałam i zrozumiałam jedno! Byłeś i będziesz miłością mojego życia w tym potwornym świecie. Choć wiem że jesteś skończonym łajdakiem, oszustem, egoistą i perfidnym draniem, ale wiem,że tylko dzięki tobie poznałam te wszystkie uczucia, od nienawiści, strachu, goryczy, po radość, szczęście, niepewność, strach, namiętność, zazdrość i miłość.
          Moje serce jest usypaną przez ciebie górą lodu, ale sam wiesz że wcześniej było kawałkiem krwistego mięśnia z którego krople krwi były miłością do ciebie.