Na rozstaju...

Dopiero po wyschnięciu studni doceniamy jej wartość - przysłowie ormiańskie

 

2437aa1a4ffa1226b9f753093f7963a6.jpgobrazek z zasobów netu

Do moich wierszy jeszcze mi nie spieszno

chcę by się skryły w nuty niezagrane

w to co zgubiło temat i odeszło

wróciło wtedy gdy oczekiwane

Jestem sierotą na miarę wawrzynu

mych potrzeb serca spełnienie nie kończy

skojarzeń wątek nigdy nie przemija

bo ma coś z pnączy

> > >

 

Mój wiersz pytanie to potrzeba czasu

którego nie znam bo miał mnie za mało

pośród dni rączych których

całe stado przecwałowało...

a ślady po nas zaklęcia i wiara

jak zapomniane niczego nie żąda

rozepną struny pięciolinii tęsknej

motylem myśli latawcem trójkąta

> > >

 

Abym mógł marzyć że wiersz biorę w ręce

chordofon dźwięki na oślep pomieszał

pozwala słowom na więcej i więcej

na harfach kreski blasków porozwieszał

od nowa budząc nuty nietoperze

by potrącały słowa nienazwane

bawiąc się nimi jak czarodziej nocy

w odczarowane

> > >

 

Wśród kakofonii poplątanych dźwięków

iskier skojarzeń – ja - stary ladaco

śmiałbym się z ludzi gdyby mnie pytali

po co to wszystko? dlaczego? i za co?

i stałyby się pogubione wiersze

szaradą losu który się nie zdarzył

gdzieś zapisanym niewysłanym listem

który adresu zapomniał... bo marzył

 

@JanuszD.