Dzisiejsze progarmy nauczania to jakiś absurd!

Od dłuższego czasu narzekam na programy nauczania w polskich szkołach. Jest on wg. mnie totalnie źle sformowany i rozłożony w czasie. Niech mi to ktoś wytłumaczy, po co mam się uczyć części składowych lodowca, podziału skał, albo mikroorganizmów wchodzących gównie, przepraszam, głównie w skład stolca rolnika z Chin albo irackiego terrorysty? Zajrzałem do podręcznika dla gimnazjum. Spis treści wygląda obiecująco, bo tematy są ujęte bardzo ogólnikowo. Ale jak zajrzysz do środka to twarz Ci zblednie. W 1 klasie gimnazjum uczniowie mają w podręcznikach temat związany z podziałem skał. Dosłownie. Jest tabelka w której mamy podzielone skały na rodzaje itp. Ale to nie jest ciekawostka. Wyrozumiali nauczyciele nie dręczą ucznia nauką tego, a jak jest z innymi, tego nie wiem. Ja już bym wolał uczyć się języka Manipuri albo alfabetu Bengalskiego. Po co te skały? Jeśli się tego nauczą, to po 7 dniach nie będą wiedzieli nawet co to jest piaskowiec. Czy ludzie którzy tworzą te programy myślą, że w przyszłości murarze będą rozmawiać przy robocie o rodzajach skał? No, nie bardzo prawdopodobne, że będzie pod ostrym wpływem alkoholu. Wyobraźcie sobie kominiarza patrzącego na porosty i mruczącego pod nosem:
-Cladonia rangiferina, coś niesamowitego.
To bez sensu. W progarmie są totalnie nie potrzebne tematy. Zamiast poszerzania wiedzy praktycznej, nauki języków i logicznego myślenia uczniowie uczą się totalnej abstrakcji. Po co mam znać nazwy małych, świecących bakterii żyjących na dnie Morza Beringa, skoro niektórzy myślą, że zające budują nory z wieloma oknami.Często błędem jest także przeginanie w drugą stronę,że w klasach profilowanych nie ma nic np. z biologi.. Wtedy rodzą się ludzie, którzy myślą że pan jeleń to mąż pani sarny. W takim momencie robi się człowiekowi żal, bo może i tacy ludzie coś w życiu osiągną, ale wychodzi na to, że żyją tylko dla kariery, nic nie wiedząc o świecie który stworzył nam Bóg.