Działalność gospodarcza a praca na etacie.....

Praca na etacie w obecnych czasach jest bardzo ryzykowna i tylko z pozoru zapewnia stabilizację. Musisz ciągle dostosowywać się do działań pracodawcy.

 

Twój czas jest czasem pracodawcy, a nie Twoim.

e2232bfcb38a73a7ba6ba412becd02fc.jpg

Zatracasz przedsiębiorczość, a co za tym idzie, produktywność. Stajesz się niewolnikiem pracodawcy. Wypracowujesz dochody dla przedsiębiorstwa, a nie dla siebie. Ta konkluzja wbrew pozorom i przekonaniom wielu pokoleń nie jest żartem, nie jest prowokacją i nie jest demagogią.

Nasi rodzice i dziadkowie wpajali nam, że etat, posada, stała umowa o pracę to świętość, gwarancja sukcesu i stabilizacja.

Wykształcenie, a potem wytrwałe wspinanie się po szczeblach kariery miało zapewnić byt rodzinie, a następnie spokojną starość i godziwą emeryturę. Przekonanie to legło w gruzach w czasach wszechogarniającej globalizacji, wyścigu technologiczno-organizacyjnego, duszeniu kosztów w wyniku konkurencji oraz polityki podatkowej i socjalnej najbardziej rozwiniętych państw.

Najlepsi pracodawcy przenoszą produkcję do krajów trzeciego świata, gdzie koszty pracy są nieporównywalnie niższe z rodzimymi. Polska jest również w tym łańcuchu. Kiedy w wyniku nacisków na płace uruchamia się spirala kosztów, nasz kraj traci swój najbardziej dostrzegalny atut — tanie koszty pracy. Inwestorzy zagraniczni, wielkie światowe koncerny, na których tak bardzo liczyliśmy — zgodnie z regułami globalizacji będą zamykać swoje oddziały w Polsce i przenosić się dalej na wschód i południe.

Nie ma tu żadnych barier, tylko twarda konkurencja, cięcie kosztów i walka o przetrwanie — bo czuć już za plecami oddech koncernów chińskich i hinduskich. One przejmować będą nasze atuty z lat 90. XX wieku i pierwszych lat XXI wieku.

Generalnie wzrost wydajności pracy, który w naszych czasach zapewnia przewagę w wyścigu wszystkich pracodawców, powoduje bezpardonowe redukcje kosztów pracy, bo są one najmniej kapitałochłonnym i jednocześnie najbardziej mobilnym czynnikiem produkcji.

Nic nie zapewnia pewności i bezpieczeństwa nawet doświadczonej i zasłużonej kadrze. Ci, co tak mozolnie budowali swoją karierę i wiązali ją z rozwojem pozycji i potęgi firmy, uświadamiają sobie, że budowali domki z piasku, że są pionkami na szachownicy. A umowa o pracę na czas nieokreślony, która miała być gwarantem przyszłości, zapewnia im 3 miesiące przetrwania — do bankructwa.

Umowa jest rzeczywiście na czas nieokreślony — oznacza, że „nie znacie dnia ani godziny”.

Trzeba zauważyć, że menedżerowie — cudotwórcy, którzy są angażowani do „uzdrawiania” koncernów i korporacji — zaczynają od redukcji zatrudnienia. To jest reguła i ten trend się pogłębia, zgodnie z prawami globalizacji i konkurencji.

Bezpieczeństwa nie zapewniają ani kwalifikacje ani wykształcenie. Corocznie zwiększa się liczba studentów, są oni wykształceni nowocześniej, są prężni i dynamiczni. Za mniejsze pieniądze gotowi są rozpocząć wyścig szczurów. Pracodawca nie zawaha się, kogo wybrać, a kogo pozbawić złudzeń i marzeń o świetlanej przyszłości i emeryturze.

Zjawisko to dobrze odzwierciedla i ilustruje pewien incydent z roku 2004. Prezydent Warszawy zorganizował roboty publiczne przy utrzymywaniu i sprzątaniu terenów zielonych. Większość zatrudnionych przy tym przedsięwzięciu to bezrobotni z wyższym wykształceniem. Pewnie wszyscy mieli solidne i dobrze rokujące etaty.

Ponadto nie tylko bezpieczeństwo pracy, ale również ten drugi element, tj. godziwe i pewne emerytury, jest w perspektywie kilkunastu lat poważnie zagrożony. Dotyczy to prawie wszystkich krajów rozwiniętych, w tym Polski. Zła i niefrasobliwa polityka socjalna rządów nastawionych na głosy wyborcze, wadliwe systemy ubezpieczeń społecznych oraz starzenie się społeczeństwa są tego przyczyną. Jeśli nie zmienią się zasady polityki socjalnej państw — a wszystko wskazuje na to, że się nie zmienią ze względu na główne zasady demokracji (głos wyborczy) i rozkwitający wszędzie populizm — systemy ubezpieczeń społecznych w większości krajów staną na krawędzi bankructwa. Będą niewydolne. Jeśli nie zatroszczysz się sam, nie weźmiesz spraw we własne ręce, zostaniesz skazany na wegetację na państwowym garnuszku — równym i biednym jednakowo dla wszystkich.

A może wyjściem będzie współpraca z jakimś przedsiębiorcą?

To może być najkorzystniejszy układ dla kogoś, kto ma pomysł na działalność, a dzięki współpracy z przedsiębiorcą łatwiej będzie mu o sfinansowanie tej działalności. Doświadczenie przedsiębiorcy dla kogoś, kto jest na początku własnej działalności, także jest nie do przecenienia. W ten sposób jego nowatorskie podejście w naturalny sposób łączy się z umiejętnością zarządzania biznesem przedsiębiorcy.

Podejmując działalność gospodarczą, zmniejszasz ryzyko utraty pracy, stajesz się wolnym i niezależnym człowiekiem.

Może warto lepiej podpisać kontrakt, umowę współpracy, która da Ci wolność. Będziesz traktowany jako partner, Twój dochód będzie uzależniony od Twoich efektów.

Firmy oferujące współpracę na zasadzie umów współpracy są bardziej efektywne, ponieważ płacą za wykonaną pracę określone wynagrodzenie i prowizję.

Już dziś w wielu dziedzinach istnieją jednoosobowe firmy: agenci, brokerzy, doradcy finansowi, aktorzy, właściciele nieruchomości, plastycy, informatycy, graficy, sprzedawcy sieciowi, konsultanci, księgowi itd.

Osoby te cenią sobie niezależność finansową, dlatego wolą organizować własne przedsiębiorstwa, które wypracowują zyski w zależności od wprowadzonego kapitału, umiejętności, własnego wkładu pracy.