Dychotomia Egzystencjalna

Natura jest ambiwalentna - ani dobra ani zła... To tylko człowiek ma nieczyste sumienie, bo zabija bez potrzeby i umiaru, a jego chciwość i potrzeba władzy nie ma granic...

 

Dychotomie egzystencjalna

2d2ffd02e73eef139ba0c5467f9fd64d.jpg

Na ziemski świat zdrowo przyjść chciałem,

a z płaczem ten padół witałem.

Po błogim cieple łona matki

czeka mnie ból i niedostatki.

Mleka z jej ciepłej piersi chciałem,

lecz smoczek z butelką dostałem,

więc mam wciąż biegunki i mdłości

i leki na me przypadłości.

Z rodzicami na co dzień być chciałem;

zamiast - zabawki otrzymałem,

klucze na szyję, kieszonkowe

oraz telefon komórkowy.

Kiedy się uczyć zamierzałem,

miast wiedzy - stopnie dostawałem.

Świat chciałem własną myślą badać,

lecz egzaminy muszę składać.

W mózg zatem cudze słowa wbijam -

tak umysłowo się rozwijam.

Szersze spojrzenie dostać miałem -

tylko świadectwa otrzymałem.

Byc prawym, zawsze wolnym chciałem,

a rygor, doktrynę dostałem;

teraz wpadłem w tryby maszyny

ideologii i dyscypliny.

Miłości pragnąłem totalnej -

otrzymałem prawo moralne,

prócz tego religii dogmaty,

te boskiej opieki stygmaty.

Chciałem też w pracy być spełniony,

ale zostałem - zatrudniony.

Chciałem pożytek mieć z dochodów -

niewolnik ze mnie - samochodu.

Pełnego szczęścia czułem żądzę,

w zamian dostałem więc - pieniądze.

W tym wszystkim sensu szukać miałem;

robiąc karierę - sens posiałem.

Pragnąłem jeszcze mieć nadzieję,

że w życiu tym coś wreszcie zmienię,

lecz wszyscy w czoło się pukali,

współczuli, szczuli, sekowali.

Sprawiedliwości więc żądałem,

a orzecznictwo otrzymałem!

Na usta ciśnie się pytanie,

jakże to jest sprokurowane;

że DOBRY w znoju życie spędza,

człowiek ZŁY - nie wie, co to nędza.

DOBRY garb nieszczęść z trudem nosi,

ZŁY zaś fortunę sprawnie kosi?

Odpowiedź taką przewidziałem;

że retorycznie się pytałem,

bo wreszcie zdałem sprawę sobie,

że poznam prawdę - będąc w grobie.

W klatce DETERMINIZMÓW tkwimy,

póki nie wyłamiemy kraty

i KATEGORYCZNIE wdrożymy

stary KANTOWSKI IMPERATYW!

 

Piotr Stanisław Issel