Dupa w szafie

Prawo jak i mentalnośc zakorzeniona w kodzie kulturowym stanowi, że owo uzależnienie jest (uwaga!!!) “wyborem” młodego człowieka. Taki ktoś wybrał to, co wybrał. Jego broszka!

 

Jest całkiem poruszającym doświadczeniem, kiedy się znaną teorię zastosuje w praktyce. A raczej, kiedy rzeczona praktyka zaatakuje z tak zwanego nienacka… Jest bowiem czymś zupełnie innym wiedzieć a stosować. Wierzcie! Albo i nie. Wolnoć Tomku…

Ostatnio boleśnie doświadczyłem zderzenia kulturowego. Wprawdzie i Polska, i Szkocja to, teoretycznie, ta sama hemisfera a jednak, kiedy podrobno rozbieriosz, wychodzi, że i to jest gówno prawdą. Zresztą gównoprawd jest znacznie więcej niźli prawd i to akurat stosuje się wszędzie, niezależnie od tego gdzie żyć nam przyszło.

Wyjechałem z Polski w wieku, że tak powiem zaawansowanym. Na tyle, by to wszystko co nazywamy kodem kulturowym było, poniekąd, moją naturą. Znaczy, że byłem już bytem uformowanym, zanurzonym w polskości, mniej lub bardziej świadomie. W skrócie: Myślałem, rozumiałem, pojmowałem po polsku.

I tu jest pasztet.

Otóż (annuntio vobis gaudium magnum!) Szkoci, Angole i szerzej, Anglosasi wcale a wcale po polsku nie myślą. Ni cholery!

Ale to wiedziałem już wcześniej. Teoretycznie. I powiewało mi to. Niech oni myślą sobie jak chcą, ich sprawa, a ja będę robił to samo jak ja i chcę, i umiem. Moja rzecz - myślałem. No i… No i głupio myślałem. Co nie jest aż tak dziwne w moim przypadku zresztą…

My, Polacy (generalnie) trzymamy dzieci pod kloszem. Jest w naszym mniemaniu obowiązkiem chronić je, hołubić, zapewniać wikt i opierunek, chuchać, dmuchać i podcierać. Jeśli  tego nie robimy, znaczy żeśmy rodzice źli, nieodpowiedzialni, niedojrzali i generanie “be”!

A w Szkocji, wystawcie sobie, właśnie to, co powyżej uchodzi za niedopuszczalne! Właśnie tacy, “polscy” rodzice są tu uznawani za tych, którzy własne dzieci kaleczą. I najnormalniej krzywdzą.  Tu uznaje się, że najwyższą wrtością jest wolność człowieka. Wolność nierozerwalnie związana z odpowiedzialnością. A odpowiedzialności uczą się dzieci same, zderzając się, na własny rachunek, z okropnościami świata tego. Ergo młody człowiek uczy się życia metodą chowu zimnego, przez własne doświadczenia i samodzielnie nabijane guzy.

A za dorosłego, uznaje się dziecko, które ukończyło (uwaga!!!) 16 lat… W praktyce np. szesnatolatek może wychodzić z domu na kilka dni, nie mówiąc rodzicielom gdzie będzie, ani z kim naukę życia będzie aktualnie pobierał!!! A rodzicom nic do tego.

Pozostawiam waszej imaginacji jak owa “życia nauka” może, w takich razach, wyglądać… No i jak wygląda...

Jeśli, szczęśliwie, młody człowiek przejdzie przez chów ów jedynie poobijany a i doświadczony wielce wychodzi (najczęściej) na ludzi.

Gorzej kiedy nie wychodzi…

Gorzej kiedy w trakcie doroślenia np. machnie sobie dzieciątko, co jest tu wcale częstym przypadkiem. Taki przypadek kończy się zwykle aborcją. “W temacie” matek trzynasto, czternastoletnich, które pozbywają się “kłopotu” Szkoci i Angole odnoszą statystyczne zwycięstwa. Mimo faktu, że środki antykoncepcyjne są tu dostępne dla każdego za darmo a szkoły dzielnie nauczają: “Jak się ciupciać, żeby nie zajść”. Ale co tam…

31e3cdaa9ba231217fbad88b3f955605.jpg

Gorzej, kiedy w trakcie doroślenia ergo próbowania wszystkiego, młody człowiek np. uzależni się od alkoholu, narkotyków, leków przeciwbólowych czy chociażby hazardu. Całkiem gorzej nawet…

Prawo jak i mentalnośc zakorzeniona w kodzie kulturowym stanowi, że owo uzależnienie jest (uwaga!!!) “wyborem” młodego człowieka. Taki ktoś wybrał to, co wybrał. Jego broszka!

A co zrobić w przypadku, kiedy młodzieniec, będący uzależnionym od czegokolwiek np. wraca do domu z obitą gębusią, śmierdzący i obdarty tylko po to, by go zdemolować, by zwyzywać domowników, by ukraść, zelżyć, zaszantażować, zastraszyć? Co zrobić kiedy domownicy wiedzą, że gówniarz jest chory i należy go leczyć?

Dużo można! Nawet aż trzy rzeczy można…

 

 

  • Można uprzejmie poprosić aby był już grzeczny i żył jak człowiek…
  • Można uprzejmie poprosić by zwrócił się sam do lekarza, uznał, że sam sobie nie poradzi i wówczas lekarz może skierować delikwenta na różne, różniste terapie i odwyki. Warunek jest “tylko”jeden. Młodzian musi sam zechcieć…
  • Można takiej “ofierze” bólów własnego  dojrzewania załatwić sądowy zakaz zbliżania się do domu. Tylko, że wówczas zostaje on na ulicy bo nie przysługuje mu nawet prawo do mieszkania komunalnego.

 

I nie ma zmiłuj! Szesnastoletni człowiek jest na tyle “wolny”, że może nawet wybrać samounicestwienie. Może wybrać, że ubije się sam. Może wybrać, że zabiją go inni. Może wybrać np. zamarznięcie. Może także zabijać się na raty. Zachlać czy zaćpać też się może. Jak najbardziej...

Jak widzicie wszystko może wybrać bo jest “wolny”. I ani rodzicom, ani rodzeństwu, ani krewnym, ani przyjaciołom nic do tego…

A na oczywisty (dla nas) argument, że wybrać jednak nie może bo będąc pod wpływem, czy na głodzie jego “wybory” nie są, bo nie mogą być, racjonalne, kontrargumentem jest stwierdzenie faktu, że dragi, wódę, leki, seks, hazard (wpisz tu co chcesz) też wybrał. A więc wybrał też ich konsekwencje.

I co? I jajco.

I dupa w szafie...