Drodzy Katolicy...

Odpowiedź na list ivi

 

Drodzy Katolicy,

od nas Ateistow żądacie szacunku, jednakże może pora odpowiedzieć sobie na pytanie czy zwracacie się do Ateistów, czy do osób ktore przedstawiają się jako Ateiści a takimi nie sa?

Ateista to osoba, która ŚWIADOMIE wybiera drogę bez Boga. Osoba, która szanuje wybór innych, nie zarzuca nikomu głupoty, czy konformizmu. My, ateiści nie mamy na celu mścić się na Was za Waszą wiarę. 

Również jestem ateistką, choć pochodzę z niezwykle religijnej rodziny. Jestem ochrzczona, przyjęłam komunię świętą i bierzmowianie. Wiem na czym katolicyzm się opiera, do czego dąży Katolik, w co wierzy, czemu przeczy, czego przestrzega, czego się boi etc... i naprawdę mi i prawdopodobnie innym zdeklarowanym i świadomym Ateistom to nie przeszkadza.
Faktycznie, drażni nas hipokryzja wielu z Was, ale sami sobie winni jesteście. Nie wchodzimy Wam w drogę.

Nie twierdzę, że nie ma Ateistów którzy nie probują udowodnić, że Boga nie ma. Są i tacy, z tym że prawdziwy, świadomy Ateista robi to w sposób kulturalny i dyplomatyczny. Wy przecież też probujecie udowodnić, że Bóg istnieje...

Kochani Katolicy, to nie my Ateiści Was nie szanujemy, to osoby, którym wydaje się, że są Ateistami, ale zupełnie nie rozumieją tego pojęcia. Świat nie jest czarno-biały, nie isnieje albo tylko dobro albo tylko zło, albo cała prawda albo nieprawda. Mamy jeszcze półprawdę i gówno prawdę, mniejsze zło, i lepsze dobro. Tak samo jest z wiarą.
Są wsród nas ludzie, którzy, jak już wcześniej napisałam myslą, że są Ateistami ale w tym przypadku na mysleniu, a niekiedy na wydawaniu, się kończy. Osoby te obrzucają błotem Katolików obnosząc się swoją "niewiarą", tak naprawde nie wiedzą w co nie wierzą, nie zdają sobie sprawy z tego, że ich racje nie są niepodważalne.
Chcąc utwiedzić się przed sobą samymi w przekonaniu, że robią dobrze, tak naprawde krzywdzą innych. Działają jak Zakon Krzyżacki, z tym że w drugą stronę. Zamiast krzewić wiarę potępiają ją i depczą jej zasady. A przecież każdy ma święte prawo do bycia tym kim chce być. I mam nadzieję, że kiedyś staną się ofiarami swojego własnego, w ich wypadku domniemanego, sukcesu.

Z wyrazami szacunku, 
Ateistka


Karolina Anna Rita