Do Światła

Prawda... Czasem tak trudno jest się nam przyznać do własnych uczuć. Szczególnie tych niepożądanych.

 

 „Do Światła”

 

Boże, wybacz mi… to wszystko.

 

Moją modlitwę, która jest niczym innym niż tylko wzgardą,

rzuconą pod Twoje stopy

bo do Twoich oczu już chyba nie dosięgam.

Przecież słowa to pustka, gdy nie idzie za nimi uczuć prawda.

 

TYLKO ona albo AŻ ona… Ta Próżnia

bo do pełnego naczynia nic już przecież nie dołożysz,

żadnej prawdy, żadnej wiary, żadnej miłości.

 

Pustka jest nawet dobra.

Bezbolesna próżnia pozbawiona uczuć,

którą zawsze można napełnić powszechnymi ideami,

aby nie wyszła poza brzegi ludzkich ograniczeń.

 

Boże… Przepraszam za moją pustkę.