Do Śmierci A Potem Się Zobaczy...

Dalsza część Przesłania Przebudzonego.

Dalsza część Przesłania Przebudzonego.

 

Nawet rozszerzone źrenice pielgrzymów nie mogły pomieścić doniosłego blasku majestatu Przebudzonego Mistrza.

Tu, w wielkiej Hali Chwały u podnóża wspaniale ośnieżonych Gór Oświecenia. 
Ciężko było im pojąć głębię jego współczucia dla ludzkiego gatunku, Jego ziemskich sióstr oraz braci wciąż uwięzionych w kołowrocie wcieleń. 
Mistrz powstał a jego delikatne szaty zafalowały w płynnej elegancji zgrabnych ruchów. Dwie adorujące go Adeptki odsunęły się z nabożną czcią, robiąc miejsce na święty chód jego kroków.

 

- Hi, hi, hi - zaczął, zwracając się do pochłaniającej go oczami, grupy pielgrzymów. 
Serdecznie wszystkich tutaj witam, czuję emanujący od was trud życiowej ścieżki która przypadła wam w udziale....
- ale udało wam się! Przybyliście tutaj mimo wszystko, co oznacza że gotowi jesteście by poznać czym jest Prawdziwa Miłość, oraz poczuć jej dotyk na swoich ciałach - zarówno fizycznym jak i o tym często ignorowanym przez zachodnią cywilizację a nie mniej ważnym - duchowym. 
Szedł a z jego słów docierała do nich mądrość. Słuchali więc, zafascynowani. 
Przebudzony, gestem zachęcił ich by udali się za nim do drzwi znajdujących się za jego wywyższonym miejscem. Drzwi prowadziły na zewnątrz do cudownego, wolno stojącego bajecznego ogrodu w którym wydawało się iż kwitną marzenia. 

 

Pielgrzymi czuli, szałowy uderzający do głowy zapach tysięcy rozmaitych kwiatów. Pszczoły oraz ptaki wesoło latały w powietrzu, wyrażając swoimi postaciami bezgraniczną radość żywego istnienia. 
Usta wędrowców same otwierały się z wrażenia. - Czyżby był to Eden? - Pytali się. 
Mistrz chichotał tylko, przykładając palec do warg wygiętych w tajemniczym uśmiechu. 

 

- Usiądźcie na ziemi i wsłuchajcie się w szept swoich dusz, zamknijcie oczy, oddychajcie zapachami bukietu jaki stworzyła dla was Matka Natura. 
A więc posłuchali jego złotych słów i zrobili jak mówił. 
Jeden z grupy słuchaczy - czterdziestosześcioletni mężczyzna, który do niedawna był hejterem - jako pierwszy pojął sedno ćwiczenia jakie zadał im Mistrz. 
Jego pomarszczona od jadu i nienawiści, twarz - rozluźniła się gdy nagle pojął potęgę Miłości gdy stanęła przed nim w całej swej nagiej glorii. 
Mężczyzna zapłakał a twarz płonęła mu od wstydu lat zmarnowanych na hejtowaniu innych oraz idącej za nim realizacji podłości wszystkich swoich występków. 
Próbował ukryć się z żalu i opuścić ogród, jednak bał się zburzyć medytacyjną ciszę innych kontemplujących cud jakim jest życie... 
Jego zamiar nie uciekł jednak obecnym oczom Mistrza oraz jego mnisiej uwadze. Po policzku przebudzonego pociekła łza gdy odebrał siłę emocji tego smutnego mężczyzny. 
Miłosierny podszedł do niego i zaoferował Słowa Pocieszenia łagodzące trwogę drążącą duszę złamanego człowieka. 
- Teraz już widzisz... - wyszeptał, delikatnie kładąc swoją wielką dłoń na ramieniu grzesznika - ...że Życie jest Piękne, a Prawdziwa Miłość to uczucie jakie rozpuszcza indywidualne Ego....
Przyszedłeś tu w pokorze i z nadzieją że znajdziesz Ją... - i oto Ona jest tu przy Tobie. 
Pytanie tylko, czy wpuścisz ją do swojego Serca? 
Mężczyzna wpatrywał się cicho w bezdenną szarość oczu Przebudzonego, mając wrażenie że rodzi się na nowo, pozwalając skruszyć wszystkie mury jakie zbudował na przestrzeni wszystkich lat swojego pełnego hejtu, życia.  
- Potrafię... - rzekł, powstrzymując się od łez. 

 

Mistrz pokiwał głową uśmiechając się a Jego Słyszących Uszu dobiegł głos innych uczniów, lekkie westchnięcia ekstazy, gdy jeden po drugim doświadczali Prawd jego Nauki. 

 

 

 

 

.................................................................................
Video thumb