Do odważnych świat należy

Kazda podroz zaczyna od marzeń

 

Swiat piękny porywający, różne drogi prowadzą do jego poznania .Każdy poszukuje w nim piękna, pragnie radosci ,nie raz szuka gdzie jej nie ma. Szukałem też na oślep , zawierałem związki malżeńskie by być szczęsliwym,rozwodzilem by byc szczęsliwym,uczyłem się,byłem kimś,a faktycznie radości nie było. Dopiero podroże ją dały,nauczyły cenić piękno istnienia . .na to nigdy za pozno.Nie mertryka,a hardość ducha liczy. Jako siedmdziesięcioletni facet z kamerą hasalem na kamienistych brzegach Bajkału ,a Buriaci jak na zjawę gapili gdy wołałem Kocham cię życie , a fale słowa te niosły na drugi brzeg największego jeziora świata . Chcieć to móc-łatwo powiedzieć,do tego sczęscie niezbędna kjeszcze odwaga ,pasja poznawania, by moć sięgać gdzie wzrok domatora nie sięga , na skrzydlach sokoła wciąz naprzod lecieć.... , nowy skrawek ziemi , kAŻDY kontynent zdumiewa , roznorodnością olśniewa, OSZALAMIA , w kazdym kraju wiele miast i goryczy....i nikt jej nie policzy.. W brazylijskiej Fortalezie obok luksusowych dacz bezdomni Latynosi na chodnikach , na plażach zaś fale Atlantyku tyłki turystow chłodzą , a kiedy słońce za ocenem schowa nocne życie - w rytmie samba do białego rana trwa . Jednak rajd brazylijską pustnią jest ponadtym,zapiera dech i śmutkiem ogarnia ... suche koryta rzek , wędrujące piaski-wchłaniały oazy i wioski,wieszchołki strzech jakby błagały o ratunek,a piaski namolnie zmierzały ku kurortom. Na Saharze zaś w środ Beduinów, z grzbietu wielbłąda wydmy ,slone jeziora i zwodnicza fatomargana i cisza aż w uszach dzwoni ,a żar z nieba -ostatnie poty wyciska , mieszkańcy zaś skalnych chat , jak przed tysiące lat , oddaleni od cywilizacji - jakby czas zatrzymują ..... w ich kamiennej studni witalnością ożezwiam- ,a oni z kotmi witają, kot jak ksiądz w Polsce- nietykalny , rany Mahometa ponoć wylizał . Ruiny Kartaginy i amfiteatru w Tunisie też w zamieszchłe wieki przenoszą.. i refleksją ogarniają" co ludzkie nie trwa wiecznie,a bóg jak miłość niejedno ma imię" U stóp piramid fajkę z Allachem- palę- tylko moja religia , cnotliwe huryski i wino- zapewnia raj -przekonywał . Na wyspie Rados- gwiazdy najpiękniejsze na Świecie w oczach Ani lśniły i jak syreny mamiły, a fale stopy nam pieściły.. A dziśiaj ? Wiatr jesienny liście złote z brzózki zrywa....lecę na nich jakby do tych mejsc, w Sri -Lance,na czerwonym piasku Oceanu Indyjskiego promykiem słońca kreslę twoje imię ,na nad Adriatyk, gdzie jaskółki na niebie obrączki ślubne nam zdobiły....na Bałkany i do macedońskiej Ochrydy , jachtem tam płynę po korale dla ciebie. I tylko zal,że życia jednego na to zamało , by usłyszeć jak zielone serca przyrody bije w nieznanych kniejach,jak trawa rośnie na leśnej polanie - do ktorej niedotarlem... drugi raz narodzić trzeba by marzeniom stało zadość. Zmartwychwstanie ponoć gwarantuje kościól . Ale poczęty plciowo odchodzi do piachu,a wyjątek ewangieliczny i wniebowzięcie wiecznie cnotliwej- to bajki dla słuchaczy Radio Maria. Tylko tu i teraz po szczęście sięgć ,z żywymi naprzod iść . . ,że kowalscy po bilety do nieba pielgrzymują traktem częstochowskim i w przydrożnych rowach srają wola boża .I tak klecha ich zimne tyłki kropidlem pożegna. Nogami ruszaszm i marzenia mam więc do przodu podążam -Amen!