Dlaczego kraje stosują szkodliwe cła?

05cbda489ee6551dd867ceb127115804.jpg Już 200 lat temu ekonomiści ogłosili teorię, która mówi, że cła importowe są szkodliwe przede wszystkim dla kraju, który je wprowadza - mówił podczas pobytu w Polsce prof. David Friedman, amerykański prawnik i ekonomista, syn znanego noblisty prof. Miltona Friedmana.

28 października br. podczas spotkania na Giełdzie Papierów Wartościowych David Friedman, profesor Uniwersytetu Santa Clara w Kalifornii, mówił m.in. o przyczynach stosowania przez państwa ceł, mimo że nie jest to dobre rozwiązanie.

- Mimo że cła importowe są szkodliwe przede wszystkim dla kraju, który je wprowadza, niemal wszystkie kraje na świecie stosują cła - stwierdził Friedman.

Wyjaśnienie nie jest zbyt skomplikowane.

- Pomyślmy o amerykańskim przemyśle motoryzacyjnym. Na cłach korzystają wąskie grupy firm czy innych organizacji: kilka firm produkujących samochody, związek zawodowy United Auto Workers i władze miasta Detroit, gdzie ten przemysł się znajduje – mówił prof. Friedman. - I te wąskie grupy potrafią się zorganizować, by lobować na rzecz wprowadzenia ceł. Te organizacje składają się na kampanię jakiegoś polityka, który zgodzi się działać na ich korzyść, płacąc mu np. 100 mln dolarów - wyjaśnił.

Oczywiście jest też druga strona medalu.

- Kto jest po drugiej stronie? Powiedzmy, że cła przyniosą branży dodatkowe 10 mld dolarów. Cła bowiem ograniczają import samochodów zagranicznych, przez co krajowe stają się coraz droższe. Tak więc cła uderzają przede wszystkim w Amerykanów, którzy kupują auta. Ale nie tylko. Również w producentów towarów, które są eksportowane do innych krajów, ponieważ wytworzone przez nich dobra muszą być przez to droższe – mówił prof. Friedman.

Biorąc pod uwagę fakt, że ludzie, w których cła uderzają, to duża grupa 100 milionów osób, raczej niewielu z nich - zdaniem prof. Friedmana - będzie gotowych cokolwiek dać, nie mogą się oni tak prosto zebrać i lobować na swoją korzyść.

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że na cłach branża motoryzacyjna zyska przykładowo 10 mld dolarów, a ofiary ceł stracą 100 mld dolarów, to cena, jaką będą gotowe zapłacić organizacje korzystające z ceł, wyniesie niemal 10 mld dolarów, a osoby sprzeciwiające się cłom – znacznie mniej.

Beneficjenci są skoncentrowani i zorganizowani, więc nie mają problemów, by zebrać odpowiednią ilość pieniędzy i lobować za ustawą. Ofiary z kolei są grupą rozproszoną i będą mieli ogromny problem z zebraniem pieniędzy, by powstrzymać ustawę, której nie chcą.

- Rządy w krajach wysoko rozwiniętych dążą do uchwalania praw, których beneficjentami są skoncentrowane i zorganizowane grupy interesu, a ofiarami grupy rozproszone i niezorganizowane – podsumował Friedman.

Jego zdaniem identyczna sytuacja występuje we wszystkich branżach, na przykład w rolnictwie.

- Dlatego w krajach wysoko rozwiniętych, gdzie rolników jest niewielu, celem programów rolnych jest podniesienie cen żywności, co jest korzystne dla małej grupy rolników, którzy jednak są dobrze zorganizowani, a niekorzystne dla rozproszonych konsumentów - powiedział.

Natomiast sytuacja diametralnie różna występuje w krajach Trzeciego Świata.

- Z kolei w krajach biednych celem tamtejszej polityki rolnej jest uczynienie żywności tańszą, co uderza w rozproszone masy rolników, ale w ten sposób uzyskuje się poparcie społeczeństwa - dodał.

Zobacz także wcześniejszy materiał wnp.pl: Prof. Friedman dla wnp.pl: najbardziej sprawiedliwy jest podatek zero

Zobacz też

 

Źródło: Tomasz Cukiernik