Dama musi mieć gorszy dzień, chociażby nie miała powodu!

To ja, motywacja sama w sobie. To ja nie daję innym się poddać. To ja nie czytam poradników i nie marnuję dni na zamartwianie się, narzekanie i użalanie nad sobą.

 

Ale dziś...Nienawidzę się tą paczkę chipsów! Nienawidzę się za tą colę! Nienawidzę się za tego papierosa!. Nienawidzę się za takie dni.

Wróciłam do domu, pustego… co jest ogromną zaletą każdego ranka, ale ogromną zmorą każdego wieczoru. Mogłabym poczytać coś co wzbogaci mnie duchowo, albo umysłowo, mogłabym obejrzeć coś co mnie odmóżdży albo wzruszy.

Ale nie! Panna Daria dziś jest obrażoną damą, bo uświadamia sobie, że to wszystko nie wygląda tak jak tego chciała, a ta masa cudownych ludzi których miała spotkać wcale się nie pojawiła,. A ta reszta, która poznała ani myśli być obok.

Największym jednak problem tej młodej damy jest to, że próbując się tu rozpisać, jak bardzo jest nieszczęśliwa i dlaczego życie jest takie okrutne nie potrafi znaleźć sensownego argumentu, a ten cały smutek zdaje się być naciągany z chwili na chwilę.

I sama nie mogę uwierzyć, że tak chwila nienawiści do obecnego nastroju i dnia trwała tak krótko.

Całe szczęście, że zdążyłam zjeść tylko połowę paczki chipsów! Cola była ZERO! A papieros tylko jeden!.

Wróciłam.