Dachowe Problemy

Po sześciu latach powracam na łamach periodyków do tematu kształtu dachu, który ma niewątpliwy wpływ na zdrowie i samopoczucie ludzi pod nim zamieszkujących. Skłonił mnie do tego widok rozwijającego się budownictwa jednorodzinnego, kościołów i osiedli warszawskich. I ponownie- jak sześć lat temu- zrodziło się pytanie, dlaczego współcześni architekci i budowlańcy nie korzystają z doświadczeń swych poprzedników. Jak rozumieć fakt, że nie potrafią oni zinterpretować i zastosować w praktyce tak prostego zjawiska fizycznego, jakim jest emitowanie ładunków elektrycznych z ostrych krawędzi i kumulowanie energii na powierzchniach okrągłych.

Otóż badania dowodzą niezbicie, że najkorzystniejszym nachyleniem płaszczyzn dachu jest taki układ, by tworzył kąt 60 st.. Wówczas to nie dopuszcza do powstania drobnoustrojów i pleśni, poza tym neutralizuje promieniowanie żył wodnych. Pozwolę sobie ponownie na wyjaśnienie tego ciekawego zjawiska.

Emisja ładunków z ostrych krawędzi powoduje powstanie czegoś w rodzaju próżni energetycznej, która musi być wypełniona. I tak tez się dzieje, następuje ruch energii, analogicznie jak w potoku lun innym silnym strumieniu wody, porywając nawet ciężkie kamienie.

Ponieważ ludzie mają tendencje zachowawcze, to niechętnie pozbywają się tego, co posiedli, bez względu na to czego lub kogo się tyczy. Jeśli np. będzie to sprzęt radiofoniczny, odzież czy meble- zniszczenie, bądź wyrzucenie nastąpi dopiero wtedy, gdy będzie to autentyczny szmelc. Z pokarmem dzieje się podobnie. Z tego, co zjadamy, tylko niewielka część jest potrzebna do funkcjonowania organizmu, ale my zatrzymujemy dużo więcej w zupełnej niezgodzie z ogólnymi predyspozycjami organizmów. Żywa komórka jest dostosowana do tego, aby przetwarzać energię, w efekcie czego powstaje między innymi pole magnetyczne. Hamowany lub słaby przepływ powoduje osłabienie sił pola magnetycznego zwanego szkieletem energetycznym. Tym samym komórka i organizm zostają zawalone balastem niepotrzebnych związków, zdążając w kierunku zagłady. Z mózgiem i wiedzą jest podobnie. Mózg nieużywany staje się masą mięsną wątpliwej jakości, jak również wiedza nieprzyswojona lub zdobyta, lecz nie przetwarzana i rozwijana staje się śmietnikiem w mózgu. Człowiek, mając charakter zachowawczy, nie będzie miał sił i ochoty, by zmobilizować swój mózg do działania, a tym samym popadnie w pasywność zarówno umysłową, jak i fizyczną. W rozwiązaniu tego problemu przychodzi nam z pomocą właśnie spadzisty dach potęgując aktywność myślową, twórczą i witalną.

Większość ludzi zna zapewne przyjemność przebywania i spania pod stromym dachem przewiewnego strychu chaty wiejskiej lub w pokoikach chaty góralskiej. Energia pod dachem, gdzie płaszczyzny są względem siebie nachylone pod kątem 60 st., zachowuje się podobnie, jak w piramidzie i ich replikach. Kto jeszcze pamięta takie chaty i jednocześnie brak lodówek, wie o tym, że mięso, wędliny, owoce, sery itp. Zawieszone pod szczytem tychże dachów doskonale się przechowywały, nie ulegały psuciu, a pleśnie i bakterie ich nie imały. Produkty żywnościowe zachowują się podobnie w piramidach, gdzie bardzo dobrze się konserwują mumifikują. To nie są jedyne zalety spadzistych dachów, gdyż każdy badacz o obserwator wie, iż w piramidach i ich replikach żadne robactwo nie przebywa, a jeśli siłą zostanie tam umieszczone, natychmiast umyka, gdzie pieprz rośnie. Podobnie dzieje się pod symetrycznie spadzistymi dachami. Należy również zwrócić uwagę na fakt rozwoju robactwa w strefach cienia i ciemności, zwiększonej wilgotności i braku ruchu powietrza i energii. Symbolicznie należy to również odnieść do ludzi preferujących podobny styl życia i takim to ludziom spadziste dachy i przebywanie w piramidach może bardzo przeszkadzać. Ciekawym przedłużeniem spadzistego dachu jest noszenie przez Chińczyków szpiczastych czapek w kształcie ostrosłupa, gdzie kąt nachylenia ścian czapki ma również około 60 st.. Magowie i czarnoksiężnicy europejscy również przez długie okresy historyczne posługiwali się czapkami, tylko daleko ostrzejszymi niż chińskie, ale trzeba przyznać, że mieli również daleko ostrzejsze problemy do rozwiązania niż Azjaci. Ciekawostką jest również i to, że tzw. Przedstawiciele oficjalnej nauki dawniej, i obecnie, w bardziej uroczystych chwilach, noszą płaskie nakrycia głowy. W świetle tych wywodów komentarz wydaje się zbyteczny.

Nie można również pominąć sprawy cieków wodnych, nad którymi unoszą się ciężkie zjonizowane dodatnio cząsteczki. Obciążają one organizm, nie pomagając mu w funkcjonowaniu, tworząc marazm umysłowy i fizyczny. Wystawiając nad obszar napromieniowany kształt wymuszający ruch energetyczny, osiągamy znaczne zniwelowanie oddziaływania żył wodnych. Należy się jeszcze wyjaśnienie, dlaczego krawędzie o kącie 90 st. nie oczyszczają energetycznie znajdujących się wewnątrz pomieszczeń, bo przecież takie budowle przeważają. Mógłbym odwoływać się do mineralogii, symboliki i odległości Katowych używanych w astrologii, ale myślę, iż opisowo lepiej to wyjaśnię. Otóż proszę sobie wyobrazić zderzenie dwóch pojazdów pod kątem 90 st., jak to często dzieje się na skrzyżowaniach. Efektem tegoż będzie zniszczenie, czasem kalectwo lub śmierć. Proszę sobie dalej wyobrazić ulice, które biegną do siebie pod kątem 60 st. i zderzenie pojazdów na ich skrzyżowaniu. Skutki będą daleko łagodniejsze niż poprzednio. Będzie wielce prawdopodobne, iż pojazdy odbiją się od siebie wyrządzając małe straty materialne i zdrowotne. Jest to przykład mówiący o tym, co dzieje się z energią na krawędziach o różnym nachyleniu, a przecież dotyczy to dachu skierowanego w górę, natomiast płaski dach, jak każda płaska powierzchnia, stanowi trudna barierę do pokonania tym bardziej dla subtelnych energii.

Teraz należałoby powrócić do moich obserwacji poczynionych na placach budów. Otóż jeśli obejrzymy budownictwo jednorodzinne, to prócz małych wyjątków buduje się wszędzie domy o dachach symetrycznie spadzistych, i z tego należy się cieszyć. Gorzej sprawa się ma z niektórymi nowoczesnymi kościołami, gdzie stara i skuteczna dla modlitwy sztuka budowania budowli sakralnych została pogrzebana wraz z treścią wiary na rzecz jej formy. Jeszcze gorzej przedstawia się sprawa w budownictwie blokowym, a już w ogóle nie ruszyło przekształcenie starych dachów płaskich na spadziste. Problem dachów to także sprawa otoczenia, w jakim się one znajdują. Wiemy wszyscy, że na powierzchni ziemi opadają tysiące ton pyłów, które nie oczyszczone tworzą brudną, nieużyteczną i nieestetyczną powłokę. Tak dzieje się w wielu miastach Polski, m.in. w Łodzi, która utrzymuje się pierwszej dziesiątce najbrudniejszych miast świata. Nie trzeba być badaczem, aby zauważyć, że w Łodzi przeważają dachy płaskie lub o niewielkim kącie nachylenia, co nie sprzyja oczyszczaniu terenu z pyłów. Przebudowa dachów zlikwidowałaby problem zanieczyszczenia w około 80%, co automatycznie wpłynęłoby na stan zdrowia mieszkańców, gdyż zapylenie powoduje choroby płuc i oskrzeli, a promieniowanie cieków i hamowanie przepływu energii w organizmie choroby układu krążenia i nowotwory.

Nie bez znaczenia jest również aspekt estetyczny i ekonomiczny całej sprawy. Otóż przy zmianie ukształtowania dachów powstają dodatkowo powierzchnie mieszkalne, liczone w setkach hektarów. I można to uzyskać bez olbrzymich nakładów inwestycyjnych, bez uzbrajania terenu i budowy fundamentów. Nie sposób także pominąć aspektu świadomości, gdyż w symbolice strych i dach oznacza umysł i pamięć człowieka zamieszkującego pod nim. Płaskie i brudne dachy, jak również niechlujne i zagracone strychy symbolizują takiż stan umysłów ludzi żyjących pod tymi dachami i strychami. Nie można się na takie stwierdzenie obrażać, lepiej  natomiast zrozumieć powyższe zagadnienie i coś zmienić w otaczającej nas rzeczywistości, zanim za nas uczyni to przyroda. Zobaczymy co zmieni się po następnych sześciu latach. W czym oczywiście Państwo będziecie mieli swój udział.

Józef Onoszko