Czy ustawa o życiu od poczęcia, skróci nam okres wyczekiwania na emeryturę

Ustawa o życiu od poczęcia, powinna skracać np.: nasz staż, potrzebny do emerytury o 9 miesięcy ciąży (w którym będziemy postrzegani jako poczęty, żyjący obywatel)

 

Ustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz.U. 1993 nr 17 poz. 78 z późniejszymi zmianami, przyniosła długo oczekiwany zwrot w zakresie tendencji społecznych, związany z nieustannym wzrostem skali świadomości Polaków, że życie ludzkie zaczyna się od poczęcia i zasługuje na ochronę także w prenatalnym okresie rozwoju.

W Szczecinie już po raz 16 jest organizowany Marsz dla Życia, tym razem pod hasłem „Piękni od poczęcia”. Te marsze, projekt zgłoszony przez Fundację Pro-prawo, Obywatelska Inicjatywa Ustawodawcza Stop Aborcji, zmierzają do jednego, zakazać prawnie aborcji i uznać ustawowo, że człowiekiem jest się już od chwili poczęcia, a nie dopiero od urodzenia.

Osobiście jestem przeciwnikiem tych akcji, chociaż zaciekawił mnie jeden aspekt tej sprawy. Jeżeli już wkrótce ustawowo, nasze życie będzie zaczynało się w momencie poczęcia, to nie data urodzenia, ale data poczęcia powinna świadczyć o długości naszego życia i to ona powinna być wpisana w dowodzie osobistym. To z kolei powinno skracać np.: nasz staż, potrzebny do emerytury o 9 miesięcy ciąży (w którym będziemy postrzegani jako poczęty, żyjący obywatel).

Wcześniejsza o 9 miesięcy emerytura, mogłaby mnie skłonić do poparcia konstytucyjnej (ustawowej) ochrony życia poczętego, z wszystkimi tego konsekwencjami. Wątpię jednak aby państwo było konsekwentne i wliczyło nam do długości życia 9 miesięcy ciąży. Ciekawe, że duchowieństwo popiera ideę życia od zarodka, czyżby nauki pana Jezusa wnosiły jakieś wskazówki, co do życia od poczęcia?

Ostatnio, jadąc tramwajem słuchałem (chcąc nie chcąc), rozmowy dwóch pań w wieku moherowym. Jedna pani zagaiła: Widać, że rok akademicki w pełni, bo wszystkie miejsca w tramwaju zajęte przez siedzących młodych ludzi, którzy nie mają szacunku dla naszych siwych głów i nie wynieśli z domów stosownego wychowania. Skoro kindersztuba to dla nich obcy temat, myślę, że uczelnie na pierwszych zajęciach powinny zaapelować do studentów, by zmienili swoją postawę. Druga pani przytaknęła: Tak, lekcje dobrego wychowania są szczególnie potrzebne młodym, studiującym ludziom, przyszłej inteligencji polskiej.

Pierwsza pani: Tak edukacja jest potrzebna, szczególnie edukacja seksualna jest niezbędna. Być może nie trzeba by uchwalać nowej ustawy o aborcji, gdyby lekcje dotyczące antykoncepcji, prokreacji, chorób wenerycznych, były tematami obowiązkowymi w szkole. Druga pani: To prawda, starsi panowie, którym próchno sypie się ze spodni, chcą za aborcję karać kobiety. Pierwsza pani: No właśnie, dlaczego o życiu i zdrowiu kobiet, w tym ilości potomków, mają decydować ludzie którzy żon (mężów) i dzieci nie mają.

Druga pani: Jak widzę zatroskane twarze Jarosława Kaczyńskiego, Krystyny Pawłowicz, biskupów, księży i zakonnic, widzę też ich obłudę i zakłamanie. Dlaczego ci ludzie wypowiadają się na tematy, które ich nie dotyczą. Łatwo jest kierować nie swoim losem. Pierwsza pani: No właśnie, prawo do zabrania głosu w tej sprawie powinno przysługiwać kobietom w wieku rozrodczym, tj. 16-46 lat, aby żadne bezdzietne „babcie” i „dziadkowie”, nie narzucali swojej woli osobom najbardziej zainteresowanym.

Druga pani: Nikomu nie wolno karać, czy krytykować decyzji kobiet o aborcji, bo cierpienie takiej matki jest niewyobrażalne (a dylematy moralne, czy jest gotowa, czy będzie w stanie podporządkować i poświęcić swoje życie, znosić cierpienie niepełnosprawnego dziecka i swoje), czy dokonać aborcji, czy nie, wymaga prawdziwego heroizmu. Zresztą sprawa ta dotyczy nie tylko matki, ale i ojca, gdyż opieka nad takim niepełnosprawnym dzieckiem, jak najbardziej dotyczy obydwu rodziców.

Pierwsza pani: Jestem zażenowana postawą Kościoła katolickiego, który inspiruje zakazy aborcji i antykoncepcji, tak jakby Jezus nauczał coś o zarodkach. A przecież w tych czasach (gdy Jezus przebywał na ziemi), nikt nic nie wiedział o zarodkach, a życie ludzkie zaczynało się od narodzin. Druga pani: No właśnie, gdyby nauka i technika nie poszła tak do przodu, nikt by dzisiaj nie wiedział o zarodkach i nie byłoby wydumanego problemu z aborcją. Niestety, dalszej rozmowy nie usłyszałem, bo panie wysiadły z tramwaju, dołączając do Czarnego protestu.