Czy to jeszcze jest mleko?

Artykuł o tym jak w mistrzowski sposób manipuluje i wprowadza się w błąd konsumentów, czyli mleko ale z tłuszczem nie mlecznym.

 

Przeczytałem dziś rano w pewnej gazecie artykuł o tym, jak to dla zwiększenia sprzedaży i pomnożenia zysków robi się z konsumenta osła. Otóż pewna spółdzielnia mleczarska, niemała, prężnie dość prosperująca na rynku, notabene z pewnych powodów mi bliska, wypuściła na półki sklepowe napój mleczny UHT do złudzenia przypominający zwykłe mleko UHT. Opakowany w opakowanie kartonowe, z obrazkiem z kubkiem lejącego się doń mleka, w tle łąka, trawa i kwiatki. Podana zawartość tłuszczu 3,2%. Wszystko jak na zwykłym kartoniku mleka. Tylko jakoś napisu „MLEKO” nigdzie nie znajdziemy… i znaleźć nie możemy! Bo zawartość tego opakowania to nie jest mleko! I tak też nazwać tego nie mogli. Dlaczego? Cała przyczyna w tłuszczu. I to nie w jego ilości, a jakości. Otóż do produkcji tego napoju użyto tłuszczu roślinnego! Stanowi go olej, ale jaki tego nie wiadomo, czy to rzepakowy (pół bidy, jak to mówią), czy to palmowy (już gorzej), a może to olej sojowy (oby nie!). w każdym razie jest to tłuszcz roślinny. Domieszka, coś sztucznie dodane. Wszak krowa w czasie doju nie daje mleka z olejem roślinnym! Daje produkt o najlepiej w przyrodzie zbilansowanym składzie jakościowym tłuszczu. Lecz tego tłuszczu nie ma w owym napoju.

Z definicji mleko to wydzielina gruczołu mlekowego uzyskana od samic ssaków w okresie laktacji, a mówiąc konkretnie o krowim mleku bardziej pomocna jest nam tu teraz definicja Międzynarodowej Federacji Mleczarskiej: jest to produkt całego, nieprzerwanego doju, od zdrowej, dobrze żywionej krowy mlecznej (…).

Muszę przyznać, że gdyby nie gazeta to nie zwróciłbym uwagi. Zagranie mistrzowskie. Mała podmianka jednego składnika produktu, a jak potrafi narobić hałasu.

I słusznie!

Jako konsument zostałem wprowadzony w błąd, choć czytanie etykiet to w moim przypadku już „zboczenie zawodowe”. A ilu jest takich, którzy w codziennych zakupach zupełnie nieświadomie, sugerując się niższą ceną, wybierają owy napój. A cena jest niższa, bo tłuszcz roślinny jest tańszy niż śmietanka.

Drodzy czytelnicy, po co o tym pisze? Przecież to nie żaden wielki skandal czy wydarzenie. Nie potrulibyśmy się tym napojem za sprawą faktu, że jest on z dodatkiem tłuszczu roślinnego. Wszak sery żółte też go zawierają.  Ale uważam to za wielką manipulację konsumentem. Chęć zysku wprost oślepia producenta. Prawnie nie można wytwórcy niczego zarzucić. Na opakowaniu nie napisał on, że jest to mleko. Posunięcie z marketingowego punku widzenia doskonałe- produkt się sprzedaje. A czy w uczciwy sposób? W moim mniemaniu nie.

 

PS. Identycznie rzecz ma się także co do masła. Tam także tłuszcz mleczny zastępowany jest tłuszczem roślinnym i powstają te tzw. „miksy” tylko opakowaniem masło przypominające.

 

Mirek Guzowski