Czy to jest w porządku?

Czy takie sztuczki nam się podobają?

 

   "Angora" (nr 41) informuje, że "Super Express" dotarł do skrywanej rodzinnej tajemnicy posła Pawła Kowala (PiS). Otóż jego brat, Grzegorz K., wyszedł był z więzienia po odbyciu trzyletniego wyroku za pedofilię.

4ffb2f67a3de4d8162df442aa2dffcb5.jpg

    Nie przepadam za tym posłem, ale czy ujawnienie tego faktu nie przekracza zasad etyki dziennikarskiej? Być może "SE" ma obniżone standardy, ale "Angora"? A każdy, kto omawia ten temat w ramach dyskusji (w tym niżej podpisany) - czyż dodatkowo nie rozpowszechnia informacji, choć uważa, że to nieeleganckie? A gdyby tak przejrzeć rodziny wszystkich polskich dziennikarzy, to ileż niemoralnych lub przestępczych spraw wyszłoby na jaw?
    Ale co tam dziennikarskie rodziny - większość polskich rodzin (gdyby dobrze pogrzebać) ma coś do ukrycia (rozwody, aborcje, szwindle...). Czy odpowiadamy za swoich braci i kuzynów?
    Córka prawicowego prezydenta RP rozwiodła się i wyszła ponownie za mąż, ale za pana, którego ojciec należy do lewicowej partii, choć jej rodzice przywiązują (zwłaszcza podczas kampanii wyborczych) wielkie znaczenie dla tradycyjnego katolickiego wychowania i tu można byłoby uznać wpływ rodziców na swe dziecko - wprawdzie dorosłe, jednak zawsze. Ale brat najczęściej bywa poza zasięgiem wpływu rodzeństwa...
    No i mamy stałą sztuczkę z inicjałem nazwiska (znaną bodaj tylko polskiemu prawodawstwu) - niby wszystko zgodnie z prawem, jednak przecież ujawniono za jednym zamachem nie tylko dane przestępcy, ale również jego brata. Jak zatem ma się to do problemu ochrony danych osobowych p. GK oraz do naruszenia dobrego imienia posła Pawła Kowala? Czy polscy prawnicy potrafią wycenić owo wykroczenie w złotych? A co na to rzecznik praw obywatelskich, który parę tygodni temu uznał, że przepisy chroniące dane są - najoględniej pisząc - niefortunne?
    Można także wspomnieć, że na Wybrzeżu pewna niezbyt znana pisarka została skrytykowana w internecie przez równie nieznanego pismaka, który jedynie napomknął jej inicjały i to wystarczyło, aby owa pani zażyczyła sobie przeprosin i 20 tysięcy zł odszkodowania oraz aby gdański sąd wszczął całą procedurę przewidzianą zapewne prawem nowej RP, jednak pozostaje pytanie - dlaczego media nagminnie łamią prawo i nic im złego z tego powodu się nie dzieje (a przecież kształtują w ten sposób pewne moralne zwyczaje przejmowane przez społeczeństwo), zaś w przypadku lokalnych drobnych spraw wytaczane są wielkie działa i zatrudniani są prawnicy, którzy swój czas powinni pożytkować na ściganiu prawdziwych przestępców grasujących po Polsce?
    Informacja zza oceanu - redakcja "Wprost" ma wypłacić odszkodowanie 5 mln dolarów, ponieważ kłamała w sprawie córki p. W. Cimoszewicza. Inna sprawa - w jaki sposób można wyegzekwować ową sumę (przecież redakcja z pewnością nie pali się do przelania dość astronomicznej kwoty zasądzonej przez amerykański sąd). Znane są zasądzone odszkodowania znacznie większe, jednak bywają pośród nich niespłacone lub nawet niespłacalne.
    PS  5 października 2009 rozpoczęto proces w sprawie posłanki Sawickiej. Pierwszy raz chyba transmitowano taki spektakl i dlatego sąd zachował się dość niefrasobliwie - otóż po wyrażeniu zgody na to nowatorskie przedsięwzięcie, osoby podejrzane opowiadały szczegółowo o swoim wykształceniu, o przebiegu pracy zawodowej oraz podały dokładne adresy zamieszkania! A to już jednak skandal, ponieważ ujawniono zbyt wiele danych osobowych opinii publicznej! Dziwię się sądowi oraz mecenasom wysokiej klasy, że znając procedury nie zaingerowali we właściwym momencie w przebieg składanych oświadczeń..