Czy pogańskie świeto może być chrześcijańskie?

Korzenie grudniowych świąt siegają czterech tysięcy lat. Pochodzą z Babilonu a ich “matką” jest Semiramida ( Isztar, Astarta ).

 

          Ksiega rodzaju, Rdz 10: 8-9 podaje, ze :( Nimrod) byl " najsławnieszym na ziemi myśliwym. Stąd powstalo przysłowie: " Dzielny jak Nimrod" najsławniejszy na ziemi myśliwy". To własnie on zbudował wierzę Babel ,a także-prawdopodobnie Niniwę. Był człowiekiem dzikim i nieokiełznanym. Wzbudzał powszechny strach i grozę. Odszedł zupełnie od Boga. Dziś - przez grecki pryzmat pojęciowy, nazwalibyśmy go, brutalnym hedonistą. Był wielkim grzesznikiem. Człowiekiem szalonym i nieobliczalnym.   A jego matką była Isztar.
          I tu dysponujemy co najmniej dwiema wersjami wydarzeń. Wg jednej Nimrod ożenil sie z własą matką i mial z nią syna. Wg drugiej-po wczesnej śmierci Nimroda, Semiramida ( Isztar) powiła dziecko, którego ojca nie znamy. Sama zaś twierdziła, że jest to dziecię cudownie poczęte przez Nimroda, który-teraz juz będąc w niebie, spłodził je w cudowny sposób. Semiramida była kobietą do cna zepsutą, lecz umiejącą dobrze zadbac o swoje interesy. Dzięki rozpowszechnieniu tej opowieści bardzo szybko Nimroda zaczęto nazywać Bogiem, ją sama Matką Bożą i Królową Nieba.
           Ponadto, Isztar głosiła, iż jedno z drzewek tam rosnących w “oczywiscie" cudowny sposób zakwita, gdy  nie powinno. Dzieje się tak za sprawą Nimroda, który raz do roku zstępuje z nieba i podkłada pod rzeczone drzewko prezenty. Tak oto w rzeczywistosci zaistniała w tradycji i "swięta" rodzina i bóg zstępujacy z nieba i matka boga- królowa niebios. Mamy także drzewko i prezenty. Dodam tylko, że po jakimś czasie Nimroda nazywano :Bozym Synem Nieba, Mesjaszem, Synem Baala ( którego czcił za życia), a także Bogiem Slońca. Tak zrodził sie babiloński kult matki i dziecka, którzy stali się  głównym obiektem czci. Następnie czczenie matki i dziecka rozprzestrzeniło się na na cały świat. Np: Izyda i Ozyrys, Cybele i Dosius, Fortuna i Jupiter etc.

\        Po wiekach, kiedy poganie ze świata grecko-rzymskiego zaczęli masowo przyjmowac chrześcijanstwo, owe pogańskie kulty wniesiono do nowej religii i zgodnie z powszechną zasadą przenikania kultur, wierzenia te "zchrystianizowano". I tak miejsce Nimroda zajął Jezus, a Semiramidę zastąpiła Maria. Z czasem kult ten znacznie rozwinięto nie zwracając uwagi na prawdę biblijną i zrobiono z Marii falszywą pośredniczkę między ludźmi a Bogiem i odwrotnie. Nawet doktrynę o niepokalanym poczęciu twórczo rozszerzono na samą, Bogu ducha winną Marię .O jej wniebowzięciu nie wspominając...
        Tak pojmowane zsakralizowanie dzieciątka Jezus, świetej rodziny,drzewka i prezentów jest czystym w formie i w treści pogańskim kultem rozpowszechnionym we wspołczesnym, ale i w historycznym chrześcijaństwie. Podobnie jak czczenie dnia 25. grudnia. W tym dniu na wielu obszarach półkuli północnej czczono boga-słońce. Te solarne kulty były związane z obserwacją nieba. Słońce, którego do tej pory było coraz mniej-( bóg umierał ) zaczynało “przybywac”-( bóg się odradzał ).
         Czy wobec powyższego można dac pozytywną odpowiedź na pytanie zawarte w tytule? Czy też pozostac on musi jedynie oksymoronem? Odpowiedź oczywiście zależy od odpowiadającego. Moja brzmi : TAK, to pogańskie święto może stac się chrześcijańskie. Zależy to jedynie od tego Kogo , co i w jaki sposób chcemy uczcic?
         Moje Boże Narodzenie nie jest czasem refleksji nad jakimikolwiek urodzinami. Nie czczę urodzin Chrystusa, lecz zdumiewam się nad faktem wcielenia. Zdumiewam się nad faktem, że słowo stało się ciałem. Zdumiewam się nad faktem, że każdy człowiek jest tak ważny, tak istotny dla Boga, że Ten nie zawahał się przyjąc Twoje i moje cialo i, że nie zawahał sie stac czlowiekiem!
         Maria bowiem nie urodziła Boga-urodziła czlowieka, człowieka, który miał ludzką duszę i ludzkie ciało. Jezus był człowiekiem, poznał "na własnym ciele" kondycję człowieka. Nie poznał jej jedynie dzięki wiedzy, ale poznał w pełni, dzięki osobistemu doświadczeniu. I to nie Ojciec posłał Go na krzyż, tylko sam o tym zdecydował. Wypełnienie woli Jahwe było OSOBISTA decyzją Jezusa. Jezus przebywajac tu na ziemi, jak Ty i ja miał ludzkie ciało, ludzką duszę i bożego ducha. Ale jako Jedyny zechciał i potrafil swą ludzką duszę podporządkowac w całosci, w pełni bożemu duchowi. I dlatego zwycieżył. Dlatego także Ty i ja możemy życ wykorzystując to zwyciestwo Jezusa. Możemy życ dzięki temu zwyciestwu. Zwyciestwu Chrystusa -czlowieka i Chrystusa-Boga. Chrystus jako prawdziwy człowiek miał wolną wolę, miał prawo wyboru. I to On wybrał, i to On zdecydował by jako człowiek zostac zakatowany. Za Ciebie i za mnie. By za Ciebie i za mnie stac się przekleństwem.                                          

            Moje Boże Narodzenie jest czasem zadumy. Czasem zadumy nade mną, nad moją rodziną, nad moim zyciem. Nad przeszłością i przyszłością. Nad moimi wadami, nad popełnionymi błędami. Ale i nad sukcesami, nad zaletami, pragnieniami, celami, dążeniami. Nad moją relacją z Bogiem, nad moim Boga rozumieniem i nierozumieniem. I to jest w moim Bożym Narodzeniu najważniejsze. Jaka jest dziś moja osobista relacja z Bogiem? Moje osobiste, codzienne doświadczanie Boga, moje osobiste, codzienne obrażanie Boga. Moje codzienne poznawanie i odkrywanie Boga.
           

             Moje Boże Narodzenie to moje relacje z żoną, z dziecmi, z przyjaciółmi i nieprzyjaciółmi, z sąsiadami, koleżankami i kolegami z pracy. Moje osobiste doświadczanie Boga ma bowiem wpływ na  relacje miedzy mną a otaczającymi mnie ludźmi, którzy, w co głeboko wierzę, nie znaleźli się na mojej drodze przypadkowo. Nie wierzę w przypadki. I wciąż, i wciąż na nowo uczę się nie pytac: DLACZEGO? Lecz pytac : PO CO? I : W JAKIM CELU?

            Moje Boże Narodzenie nie jest potrzebne Bogu. Jest potrzebne mnie. Wierzę, że jest potrzebne także Tobie. I nic mnie nie obchodzi data; 5 grudnia. I nic mnie nie obchodzi Semiramida i Nimrod. I nic mnie nie obchodzą czyjeś urodziny, wniebowzięcia Maryi i jej niepokalane (przepraszam) poczęcie. I nic mnie nie obchodzą stajenki, sianeczka, figureczki, choineczki, dzwoneczki, łańcuszki, bombeczki i, za przeproszeniem „swieci” Mikolajowie, pastuszkowie. I nic mnie nie obchdzi totalny oblęd zakupów, promocji, ofert nie do odrzucenia. I NIC MNIE NIE OBCHODZI ŚWIATECZNY BABILON. Ja tylko do niego nie wchodzę.Ja tylko w nim nie uczestniczę. I jest dla mnie czymś obrzydliwym kolejna odmiana bożonarodzeniowej obrzędowości. W świecie anglosaskim, ale w coraz większym stopniu w Polsce praktycznie nie ma już Bożego Narodzenia, jest Boxing Day! Tak, supermarket stał się świątynią. Tylko kogo i czego świątynią?
           

           I wciąż na nowo przypominam sobie, że ani kościól (jakikolwiek), ani ksiądz,pastor, ewangelista,rabin. Ani żadna doktryna, żadna nauka. Ani zadna wiedza. Ani mówienie czy niemówienie językami. Ani dar prorokowania ,ani wiara taka, że mógłbym góry przenosic, nic mi nie da i nic mi nie pomoże. Bez miłości. Miłości do Boga, z której musi wypływac i wynikac milośc do ludzi.Do wszystkich ludzi. Ale także miłośc do stworzenia, do otaczającego mnie przepięknego, zdumiewającego świata. I, z której wynika mój nieustanny podziw i zachwyt nad cudem życia. Każdego życia. Mogę kochac i Ty możesz kochac jedynie dzięki miłości Boga. Wciąż uczę się kochac Boga i żyje w poczuciu wdzięczności za to, że On pokochał mnie juz dawno. Jeszcze przed założeniem świata. Wiedz, że Ciebie także Bóg pokochał jeszcze PRZED założeniem świata. Jest wielkim pragnieniem mojego seca byś te słowa, drogi Czytelniku zapamiętal. A miłośc Boga jest jedyną prawdziwą, ostateczną i bezwarunkową miłoscią. Jest miłością doskonałą. Jest miłoscią nie tylko wieczną ale i przedwieczną.

           Bardzo lubię  Boże Narodzenie.

 

P.S. Poprzednia wersja tego tego artykułu jest dowodem na zawodnośc mojej pamięci( skandaliczną ), a także na ciągłe kłopoty z  edytorem tekstu. Wszystkich czytelników  bardzo przepraszam, a komentatorom serdecznie dziękuję za krytyczne, rzeczowe i życzliwe uwagi.