Czy minister zdrowia może iść do więzienia?

Kto gra naszym zdrowiem? Budowlaniec? A minister nie?

 

    36ccee32108819727e6216a436c35ae0.jpg   

    Minister Ewa Kopacz

 

      "Dziennik Bałtycki" (12 listopada 2009) informuje, że ujęto 38-letniego budowlańca (tak potocznie go określono), który bez medycznego wykształcenia doskonale orientował się w dawkowaniu zabójczych tabletek.

     Otóż ów pan pomógł (dość szokująco brzmi to słowo) kilkunastu kobietom przerwać ciążę, sprzedając im tabletki uzyskiwane na sfałszowane recepty. Za owe czyny grozi mu 5 lat więzienia, bowiem jest oskarżony o wielokrotny współudział w zabójstwie nienarodzonych dzieci, a posiedzi może rok (jak znamy polskie orzecznictwo sadowe), jeśli nie jest recydywistą.

     Z drugiej strony mamy minister zdrowia, która chętnie by zakupiła szczepionki przeciwko świńskiej grypie za nasze wspólne (z podatków) pieniądze, jednak tego nie czyni, bowiem obawia się kary ze strony naszej groźnej Temidy, gdyby okazało się, że umarłby któryś z naszych rodaków z powodu powikłań z tytułu zastosowania niesprawdzonego medykamentu.

     Jak to zatem jest? Z jednej strony można dać ogłoszenie prasowe (widzą je pracownicy gazety, policjanci przeglądający prasę oraz tysiące czytelników, w tym prawników!) zachęcające do zabijania dzieci i ponieść symboliczna karę, z drugiej zaś strony można nie podjąć decyzji o szczepieniu rodaków z obawy przed zabiciem paru osób (przy milionie zaszczepień i to w wyniku powikłań)? Pani minister nie weźmie odpowiedzialności za sprowadzenie zagrożenia na naszych obywateli i nie zakupi niesprawdzonych szczepionek (choć takie ryzyko wzięli na siebie ministrowie mądrzejszych od nas państw!), natomiast nie boi się odpowiedzialności, gdyby jednak w wyniku epidemii świńskiej grypy umarło tysiące Polaków?

     Która kara byłaby wyższa - za nieszczęście kilku powikłań w wyniku zastosowania niesprawdzonej szczepionki, czy za śmierć wielu rodaków w wyniku jej niezastosowania? Które ryzyko jest groźniejsze dla naszego narodu i dla rządu? Co grozi pani Kopacz, jeśli jednak przegra w świńskiego pokera (a my wespół z nią)? Czy dla uspokojenia dość panicznej sytuacji w Polsce nie jest zasadne sprowadzenie kilkuset tysięcy szczepionek i to po okazyjnej cenie (odkupienie od rządów, które przeszacowały potrzeby swoich narodów)?

     A przy okazji (skoro wielu polityków często bierze publicznie i jakże chętnie na siebie odpowiedzialność za swoje decyzje) - czy i jaką poważną karę poniósł w III RP jakikolwiek minister lub premier za podjęcie mniej albo bardziej odważnej a błędnej decyzji?