Czy David Copperfield pracował dla polskiej kopalni?

Od kilku miesięcy w mediach dużo słyszy się o braku i regularnych podwyżkach cen węgla. Wydobycie jest na normalnym poziomie, a podaż węgla dużo mniejsza. Jak to możliwe?

 

 

6380177573e43acfc6c02b237fa77d81.jpg

Czy to jakaś zmowa? Nie, to gospodarcza magia.

Burza medialna wywołuje obawy i prowadzi do tego, że Polacy kupują opał w większej ilości. Sukcesywna podwyżka ceny węgla na rynku motywowana jest ogólnym brakiem węgla i zwiększonym popytem. Jak to możliwe, że ktoś – zapewne jakiś polski David Copperfield - w białych rękawiczkach podnosi ceny węgla bez ogólnego protestu, winy czy odpowiedzialności. To nic innego jak świetny sposób na cudowne ozdrowienie przemysłu węglowego – stworzyć pozorowany i sztuczny deficyt surowca, a wtedy zapotrzebowanie naturalnie się zwiększy.

Pośrednią przyczyną braku węgla na rynku są trudności w dystrybucji węgla z kopalń do składów węglowych, a konkretnie – braki wagonów węglowych w PKP Cargo. Zaskoczone spółki węglowe nie przewidziały, że tuż przed sezonem grzewczym wagony będą potrzebne i oddało ich znaczną ilość do okresowego remontu, a kopalnie mają problem z magazynowaniem urobku.

Po medialnym nagłośnieniu sprawy, pani premier powołała spec grupę, której celem było rozładowanie zatorów transportowych. Niestety, mimo zwiększenia ilości wagonów, PKP rozpoczęło wzmożone prace remontowe magistrali kolejowych, co poskutkowało dużymi korkami na drogach prowadzących z państwowych kopalń.

I tak o to ceny węgla podskoczyły o 20-30% bez racjonalnego uzasadnienia i ogólnego protestu podobnie jak w przedstawieniach Copperfielda. Szkoda tylko, że magia nie zadziała wtedy, kiedy problemy logistyczne zostaną rozwiązane, a ceny węgla pozostaną na podwyższonym poziomie.

Tekst powstał przy współpracy portalu www.gielda-paliw.com