Człowiek składa się z 70-80% wody i dlaczego jej tak potrzebuje

Koncepcja „Wodnego Człowieka”, jako uzupełnienie koncepcji pierwotnego „Myśliwego z równin”

 

7fa61c045497af466a5440ab90a97caa.jpg„(…) ewolucja człowieka nie wyjaśnia kilku dziwnych szczegółów naszej anatomii, jak również naszych zachowań. Skoro zaczęliśmy polować zespołowo, to dlaczego nie galopowaliśmy na czterech łapach? Małpy potrafią gnać po ziemi znacznie szybciej, niż biega człowiek. Jako istoty dwunożne musieliśmy stać się znacznie powolniejsi, zwłaszcza w początkowym okresie, gdy uczyliśmy się poruszać w pozycji pionowej.

I druga sprawa: jeżeli pozbyliśmy się sierści, by uniknąć przegrzania, to dlaczego inni drapieżcy otwartych przestrzeni – lew, gepard, pies czy hiena – zachowali futro? Co więcej, dlaczego ciało kobiety jest mniej owłosione od ciała mężczyzny, mimo, że jest od niego mniej muskularne? Skoro kobiety nie mogły biegać równie szybko jak mężczyźni, z powodu słabszej budowy, jak również obciążenia przez większość czasu potomstwem, to po co im była naga skóra umożliwiająca chodzenie?

Trudno uciec od koncepcji, zgodnie z którą podczas owej, trwającej tysiąclecia, tajemniczej przeprawy plioceńskiej stało się z nami coś jeszcze – i to bardzo dziwnego. Do dziś wysunięto w tej sprawie tylko jedną poważną hipotezę, a i ona spotkała się z wielkim sprzeciwem. Jest to mianowicie teoria wodnego pochodzenia człowieka, według której nasi przodkowie przeszli jedno ze stadiów rozwojowych, jako istoty wodne, kiedy to miały się pojawić po raz pierwszy niektóre z naszych cech.(…)

Teoria ta wyjaśnia wiele zaskakujących cech ludzkiego zwierzęcia. Poza podskórną warstwą tłuszczu i opływowymi liniami porostu włosów możemy za pomocą tej koncepcji zrozumieć, co następuje:

  • Mamy elastyczniejsze kręgosłupy niż małpy człekokształtne, dzięki czemu w pływaniu bardziej przypominamy wydry niż naczelne.
  • Płaczemy obficie łzami, jak wiele innych morskich stworzeń, czego nie robią żadne naczelne.
  • Utrzymujemy równowagę tak dobrze jak lew morski i znacznie lepiej niż inni przedstawiciele naczelnych.91f812d6e8ee61a632c9c8a7215ed933.jpg
  • Straciliśmy długie kudłate owłosienie typowe dla naczelnych, ale nie dla zwierząt wodnych, które mają sierść krótką albo nie mają jej wcale i odznaczają się opływowym kształtem, co było niezbędne do sprawnego poruszania się w wodzie.
  • Pozostały nam szczątkowe błony między palcami rąk i nóg – znów inaczej niż u reszty naczelnych. Są one dobrze widoczne, kiedy szeroko odwiedziemy kciuk od palca wskazującego (czytać teraz, a potem dopiero będziecie studiować własną anatomię*:). Przyjmujemy to za coś oczywistego, za normalny element budowy dłoni naczelnych, ale kiedy się przyjrzymy dłoni szympansa, stwierdzimy całkowity brak błony pławnej. Większość ludzi ze zdziwieniem przyjmuje informację, że według źródeł anatomicznych nawet i dziś jakieś siedem procent ludzkiej populacji w dalszym ciągu ma błonę między palcami nóg.
  • Potrafimy pływać bardzo sprawnie, podczas gdy małpy człekokształtne są całkowicie pozbawione tej umiejętności. Ludzie mogą pływać bez przerwy przez sto sześćdziesiąt osiem c23e78d40ee04ad84525cb9c65ef4373.jpggodzin, brodzić przez siedemdziesiąt dwie godziny, płynąć bez odpoczynku czterysta siedemdziesiąt kilometrów i nurkować, bez żadnych urządzeń, na głębokość osiemdziesięciu metrów (te dane autor umieścił w roku 1994*)
  • Potrafimy wstrzymać oddech pod wodą na trzy i pół minuty. Ponadto wyjątkowe wprost, świadome kontrolowanie oddechu, niespotykane u innych naczelnych, ułatwiło nam doskonalenie pierwotnych pomruków, które z czasem, stopniowo, przekształciły się w mowę. Taka zdolność jak wstrzymywanie oddechu mogła być przydatna jedynie w środowisku wodnym.
  • Mamy „odruch nurkowania” jak inne morskie ssaki. Oznacza to, że specjalne zakończenia nerwowe na naszej twarzy, wokół nosa i ust „uruchamiają” ten odruch tylko wtedy, gdy twarz znajdzie się pod wodą. Gdy bowiem brodzimy po wodzie, „odruch nurkowania” nie występuje. Wystarczy jednak, że zagłębimy twarz w misce z wodą, aby się pojawił. Polega on na automatycznym zamknięciu przewodu oddechowego, co zmniejsza ryzyko nałykania się wody i skurczenia się kanałów płucnych. Jednocześnie zostaje spowolniona o połowę akcja serca i dostarczona do najważniejszych organów wewnętrznych krew, by je chronić przed skutkiem czasowego bezdechu. Inaczej to wygląda u wielkich małp (z wyjątkiem jednego gatunku naczelnych, żyjących w lasach namorzynowych*). Jeśli na przykład szympans czy goryl zostanie zanurzony z głową w wodzie, wpada w panikę, a jego serce zaczyna bić ze zdwojoną szybkością, co prowadzi do śmierci przez utopienie (o czym przekonały się niektóre ogrody zoologiczne, gdzie wokół wybiegów dla małp instalowano rowy wypełnione wodą).
  • Możemy się pochwalić specyficzną budową nosa, która chroni dziurki przez nabieraniem wody, kiedy nurkujemy. Żaden inny przedstawiciel naczelnych nie ma tak zbudowanego nosa.
  • Noworodki automatycznie wstrzymują oddech, kiedy się znajdą w wodzie i bez lęku pływają, gdy się je delikatnie zanurzy w pozycji brzuchem do dołu.
  • Jak na przedstawicieli naczelnych wyróżniamy się szczególnym umiłowaniem do wody, do której nas ciągnie na sto różnych sposobów. Gdy chcemy sobie zrobić wielką przyjemność, spędzamy urlop nad morzem albo nad oceanem, nurkując wśród raf koralowych. Ponosimy wielkie wydatki, budując ogromne, nowoczesne maszyny, które nas przenoszą w odległe miejsca, gdzie możemy zażywać pierwotnych przyjemności, chlapiąc się wśród skalnych jezior. Nawet w domu, by się zrelaksować po pełnym dniu stresów, bierzemy ciepłą kąpiel (psychologiczne badania ujawniły, że dla większości osób ciepła kąpiel ma znaczenie bardziej uspokajające, niż higieniczne). Nie jest to zachowanie typowego lądowego przedstawiciela naczelnych, który przeszedł ewolucję na suchych równinach.

(…) Jeśli tradycjonaliści w dalszym ciągu będą odrzucali ten pogląd, obawiając się, że spowoduje on obalenie ich starannie przygotowanego scenariusza pierwotnych „myśliwych z równin”, to niepotrzebnie są tacy agresywni. Te dwie hipotezy bowiem nie są ze sobą sprzeczne. Przeciwnie, stanowią idealną kombinację: okres wodny w ewolucji człowieka traktować można, jako swoisty chrzest, jaki przeszli nasi przodkowie, zanim zabrali się do polowania na grubszego zwierza na sawannach.

W gruncie rzeczy te dwie koncepcje nie tylko się ze sobą nie kłócą, ale przeciwnie, są sobie nawzajem potrzebne. Wodna małpa musiała w końcu wyjść na brzeg i przekształcić się w lądowego myśliwego, a lądowy myśliwy musiał mieć jakieś niezwykłe początki, które by tłumaczyły jego unikatową budowę. Gdybyśmy się z lasów przenieśli bezpośrednio na gorące sawanny, niemal na pewno przystosowalibyśmy się idealnie do życia w gorącym klimacie kontynentalnym, ale tak się nie stało.

Weźmy pod uwagę następujące właściwości człowieka: musimy pić więcej niż jakiekolwiek ssaki lądowe; pocimy się intensywniej niż wszystkie inne ssaki; umieramy szybko wskutek przegrzania; mamy rozwodniony mocz, nasz kał jest mokry. Te pięć cech kontrastuje silnie z gospodarką wodną typowych zwierząt żyjących na sawannach. Przystosowały się one do gorącego, suchego klimatu przez wykształcenie specjalnych mechanizmów zapobiegających nadmiernej utracie wilgoci. Dzikie psy i wielkie koty są dwukrotnie odporniejsze na utratę wody niż ludzie. Utrata dziesięciu procent wody wystarcza, by zabić człowieka; psy i koty zdychają dopiero przy odwodnieniu wskutek utraty dwudziestu procent wody.(…)d8ecdae66d47a3e4645102fcab6fef71.jpg

Zwierzęta żyjące w klimacie gorącym, kontynentalnym, takie jak dzikie psy czy wielbłądy, są zdolne przeżyć wzrost temperatury ciała do ponad czterdziestu stopni Celsjusza. Dla każdej istoty ludzkiej takie temperatury są śmiertelne. W porównaniu z ludźmi zwierzęta te mają także bardzo zagęszczony mocz. Również ich kał jest znacznie suchszy, zawiera bowiem jedynie czterdzieści do pięćdziesięciu procent wody, podczas gdy kał człowieka zawiera siedemdziesiąt procent wody.(…)”

 

 

 

 

 

Zaczerpnięte z książki zoologa, badacza natury człowieka - Desmonda Marris’a „ZWIERZĘ ZWANE CZŁOWIEKIEM”

Zdjęcia pobrane z wyszukiwarki