Czesi i Kościół

66d865a253b330df9eb1455c439bac3d.jpg

„Machałam już chorągiewką tylu różnym potworom, że i papieżowi mogę pomachać”. Ta wypowiedź przeciętnej czeskiej urzędniczki, wygłoszona w 2009 roku przed wizytą Benedykta XVI wyraża poglądy wielu Czechów. Zdaje się też świadczyć, że  miłość do Kościoła i papieża nie jest w tym kraju przesadnie wielka. Czesi to nie jest naród szczególnie duży, razem jest ich około 10 milionów z czego około 27 % deklaruje się jako katolicy. Ich liczba ciągle maleje, bo są to przeważnie ludzie starsi. Przyczyny tego, że ubywa wyznawców i drastycznie brakuje księży Kościołowi Katolickiemu w Czechach, wynikają z uwarunkowań historycznych. Wystąpiły one (te uwarunkowania) tylko w tym kraju i gdyby nie one na pewno wszystko potoczyłoby się inaczej. Nie można więc mówić, że Czechy są krajem przykładowym pod względem zeświecczenia społeczeństwa, bo są one krajem szczególnym. Pomińmy więc dociekania dlaczego około 70 % Czechów nie deklaruje przynależności do żadnego Kościoła, a Vaclaw Klaus deklaruje przynależność do Kościoła husyckiego. Zajmijmy się tylko analizą dwóch skutków takiego stanu rzeczy.

  1. Czesi odrzucili konkordat, który miał uregulować wszystkie relacje między państwem, a Watykanem. Nie widzieli potrzeby zawierania takiej umowy akurat z Kościołem Katolickim, skoro żaden inny ośrodek wyznaniowy takich umów nie wymaga. Poza tym konkordat jest umową i jak każda umowa wymaga negocjacji. Nie polega na przyjęciu do wiadomości jednostronnych żądań Watykanu. Wszystkie państwa europejskie analizowały i wypracowywały warunki konkordatów całymi latami. Niestety nasz rząd (tu szczególne ukłony dla pani Suchockiej) podpisał konkordat na łapu – capu. W rezultacie nasz kraj to drugie państwo na świecie pod względem zależności od religii. Pierwszym jest Iran.
  2. Czesi nie zwrócili Kościołowi majątku zajętego przez władze komunistyczne ani nie wypłacili za ten majątek odszkodowania. Czy to słuszne czy nie, nie będę w tym miejscu dywagował. Komuniści stwierdzili, że majątek ten powinien wrócić do narodu, ponieważ był wyłudzany przez Kościół w formie różnych nadań przez kolejne wieki. Czesi pognali komunistów ale ten pogląd uznali za słuszny i majątku Kościołowi nie zwrócili pomimo ciągłych podchodów i zabiegów papieża, któremu bardzo na tej kasie zależy. Nie jest to w końcu jakaś mała sumka. Jak to było w Polsce widzieliśmy. Osławiona komisja oddała Kościołowi wszystko co kiedyś miał, a do tego mnóstwo majątków, których nigdy nie miał. Zapewne jest to jedna z przyczyn, z powodu których Czesi wyprzedzają nas pod wieloma względami w rozwoju gospodarczym i cywilizacyjnym. Wystarczy pojeździć po Czechach samochodem lub czeską koleją, żeby się o tym przekonać. Nie trzeba słuchać PO, że wyprzedzamy wszystkich. Zresztą .... może i wyprzedzamy ...

 

 

 

 

Nie podaję źródła, bo to głównie moje subiektywne przemyślenia.

Jeszcze jedna natrętna myśl odnośnie szybkości podpisania konkordatu. Pamiętam, jak w wojsku ludowym uczyli nas, że najważniejsza przy podejmowaniu decyzji jest szybkość. Jeżeli później się jeszcze okaże, że decyzja była słuszna .... No cóż w przypadku konkordatu decyzja słuszna jakby nie była.