Czerwiec 2011: Ja, Ty, ludzkość – dokąd zmierzamy? Moje przesłanie…

Minęło już kilkanaście ładnych lat od kiedy zgłębiam tajemnice życia, rzeczywistości i tego wszystkiego dzieje na naszej planecie....

Minęło już kilkanaście ładnych lat od kiedy zgłębiam tajemnice życia, rzeczywistości i tego wszystkiego dzieje na naszej planecie....

 

 

              

Minęło już kilkanaście ładnych lat od kiedy zgłębiam tajemnice życia, rzeczywistości i tego wszystkiego co działo się i dzieje na naszej planecie. Patrząc wstecz wydaje się, że wszystko – nawet najmniejszy szczegół – miało głęboki sens i było przygotowaniem na to co ma nadejść. No właśnie, ale w zasadzie dokąd to wszystko zmierza…?

Wielu ludzi słusznie zauważyło, że okres maja i czerwca 2011 to jakiś dziwny czas rozliczania, refleksji, zastanowienia się nad sobą. Na wszystkich niemal forach o wysokim poziomie związanych z ta tematyką zauważa się tendencję do podsumowań, wyciszenia i koncentracji przed tym co ma nadejść. Nikt nie wie dokładnie co, ale intuicja mówi nam, że to już blisko – czas, gdy wszystko czym się zajmowaliśmy w rozwoju naszej świadomości wyda plony i przyda się realnie w tym burzliwym czasie.
Tak i mnie to silne przeczucie zmusiło do wielkich zmian w swoim życiu i wielkich reorganizacji. Po pierwsze musiałem załatwić swoje sprawy wewnętrzne, wyjaśnić wszelkie kwestie nierozwiązane, oczyścić pole, by stworzyć solidny fundament do dalszej egzystencji i działalności w tych niezwykłych czasach. Przez te wszystkie lata nauczyłem się tak wiele, co niezmiernie pomogło mi tu na Ziemi krok po kroku się realizować. Jestem teraz zupełnie kimś innym niż Mikołaj z przed 2 lat, a już tego z przed 5 to sam bym nie poznał – taka transformacja na wielu poziomach! To niesamowite, jak patrzy się na to z perspektywy czasu.  Ale to nie tylko u mnie, gdyż nie jestem kimś wyjątkowym – zapewne każdy z Was ma swoją ścieżkę i przechodzi podobne zmiany.
Wciąż ewoluujemy, wciąż się uczymy i nawet te wydawałoby się najgorsze zdarzenia okazują się w ostateczności potrzebnymi, gdyż wiele nas uczą, przygotowują. Pamiętam dokładnie z mojego życia, za jaką wielką karę uznawałem zmuszanie mnie przez rodziców do praktyk w jednej z poznańskich gazet – to była dla mnie trauma! Czułem się fatalnie każdego dnia będąc zmuszany tam jechać, ucząc się jak pisać artykuły, na czym to wszystko polega. Codzienne tematy współczesnego dziennikarstwa zupełnie mnie nie interesowały (duża dziura na ulicy, remont budynku, pikieta n Starym Rynku) – czułem się zagubiony, wystraszony – nienawidziłem tego. Kilka lat później również „przypadkiem” trafiłem do Zespołu Prasowego Komendy Miejskiej i znowu to samo: myślałem sobie, że to jakaś pomyłka, kara za jakieś grzechy! Błagałem, by stamtąd uciec…A dziś okazuje się, że dzięki temu nauczyłem się wiele przydatnych dla mej obecnej działalności rzeczy: treściwego pisania, prowadzenia wywiadów, oswojenia z kamerą itp. To tylko jeden z wielu przykładów, jak rzeczy jakie uznajemy co okropne koszmary okazują się po latach jakimś dziwnym planem, okazują się darami, z których potem możemy korzystać z powodzeniem.
Tak właśnie analizowałem ostatnio moje życie, gdyż przyszedł czas na wyciszenie i kontemplację. Zrozumiałem tak wiele podczas ostatnich dwóch lat, nauczyłem się wielu nowych, jakże istotnych rzeczy.
Pierwsza zasada: najpierw Ty sam musisz odrobić zadanie domowe i być w pełni szczęśliwym, by móc tym szczęściem dzielić się z innymi i funkcjonować na najwyższych obrotach duchowej inspiracji. Inaczej nie wyruszaj z domu bo się zagubisz.:)
Lekcja numer dwa: nie zbawimy świata, choćbyśmy chcieli. Na początku, gdy dowiedziałem się o tych wszystkich ukrywanych faktach wydawało mi się, że wystarczy ludziom o tym powiedzieć, pokazać im film, artykuł, książkę, by się zbudzili – przecież to takie oczywiste dla mnie było! Ale ludzie nie chcą prawdy, wielu nie chce się zbudzić, wolą spać i żyć w świecie iluzji. Nie obchodzi ich kosmos, prawda o życiu, o tym kto, jak i dlaczego kontroluje świat – oni chcą EGZYSTOWAĆ, przeżyć a jedyną uciechą dla nich jest życie według schematu rozpisanego przez normy społeczne, czyli system. Chcą tkwić w tej zakłamanej, ograniczonej percepcji samych siebie i odtwarzają jedynie programy serwowane im do głów nieustannie przez naszych kontrolerów. Nie są gotowi. Wolna wola – święta zasada. Oczywiście, ta działalność jak i każda inna ma sens jak najbardziej, bo ludzie muszą mieć możliwość wyboru, informacja musi iść dalej i kto chce skorzysta z oferty. Mówimy do ludzi, którzy chcą słuchać, rozwijać się.
Kolejna ważna lekcja ostatnich dni – zawsze słuchaj swej intuicji, słuchaj się swego serca. Mimo, iż wydaje się czasami, że podjęte na jej podstawie decyzje skutkują chaosem, bólem i czymś negatywnym, po czasie okazuje się, że wszystko to zawsze prowadzi ku czemuś dobremu. To tylko nasz umysł wciąż tworzy problemy, bo nie potrafi myśleć abstrakcyjnie, nie potrafi widzieć całościowo, nie czuje głębszego sensu. Trzeba nauczyć się ufać intuicji, bo ona nas nigdy nie zawiedzie i to może być kluczowe w nadchodzących latach. Ludzie zamknięci tylko na poziomie umysłu będą widzieli same katastrofy, zniszczenie i strach, gdyż całe ich istnienie tak naprawdę to tylko schematy, programy wgrane im w umysły przez system za pomocą edukacji, mediów, religii itp., nic ponad to. To będzie dla nich nie lada wyzwanie, dla nich faktycznie będzie to koniec świata – ich świata.
I co chyba najważniejsze, co chciałbym szczególnie mocno podkreślić: wszystko naprawdę wypływa z nas samych, z naszego wnętrza. Tak, tak – to my ludzie kreujemy swoje życie i nikt inny nie jest za nie odpowiedzialny – tylko my sami. Oto najważniejszy wniosek mych wieloletnich poszukiwań prawdy o świecie i życiu. Kto by się spodziewał – od NWO do natury rzeczywistości, tajemnicy naszego życia i świadomego kreowania swego życia, ale tak właśnie to wszystko jest ze sobą ściśle związane, gdy bada się sprawę do samego końca nie utknąwszy na jakimś poziomie wcześniejszym. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że niektórym ludziom tak prostą prawdę ciężko zaakceptować. „Jak to, tyle rzeczy złych mnie spotyka, tak wiele niesprawiedliwości, chorób, nieszczęść, a ty mi śmiesz mówić, że to moja wina!!!” No tak, ale z mojej wiedzy i doświadczenia tak właśnie wynika i nie ma przed tym ucieczki – można, ale to będzie tkwienie w wielkiej iluzji. Wszystko tkwi w naszym wnętrzu, kreujemy wszystko naszymi myślami, emocjami – przyciągamy to co jest nam potrzebne do rozwoju. I jest to wspaniały mechanizm naszej ewolucji, bo pokazuje nam jak na dłoni co mamy do przerobienia! Zmusza nas to nieustannie do konfrontowania się z naszymi nieuświadomionymi wewnętrznymi lękami, problemami, emocjami – i świetnie, gdyż inaczej nigdy nie mielibyśmy szansy uczynić kroku naprzód.   
Spróbujcie zrobić sobie takie oto małe ćwiczenie: spójrzcie na cały otaczający Was świat, na otaczającą Was rzeczywistość jakby była w całości jedynie projekcją Waszego wnętrza, jakby była obrazem Was samych – takim lustrem. Jakże to zmienia percepcję wszystkiego! Skoro to jest odbicie, projekcja wnętrza – zatem cokolwiek na zewnątrz Was denerwuje, irytuje, sprawia ból – jak zamierzacie to zmienić? Machanie rękoma, krzyczenie na obraz i próbowanie usunięcia tego z Waszego życia nic nie da, bo dać nie może! To jak próba zmiany obrazu wyświetlanego na ekranie filmu za pomocą rąk, a przecież trzeba zmienić taśmę, trzeba zmienić to co w projektorze, a nie to co się wyświetla. To takie proste, ale dla wielu nie do pojęcia. Dlaczego? Bo ludzie nie chcą brać odpowiedzialności za swoje życie, oni wolą zawsze zwalać winę na coś TAM, GDZIEŚ, poza nimi – to jest wygodne, ale niczego nie zmienia.
Ale w takim właśnie stanie utknęła większość ludzkości i to jest pożywką dla globalnej elity i NWO. Rzeczywistość ma charakter fraktalny – jak na górze, tak na dole. Zatem skoro ludzkość nie potrafi jako kolektyw wziąć odpowiedzialności za swój los (na razie) – projekcją wnętrza na poziomie globalnym, a więc problemem do rozwiązanie staje się właśnie NWO – to nasza zbiorowa kreacja! Kreacja naszych lęków, obaw, braku odpowiedzialności, zagubienia, chęci bycia prowadzonymi. Skoro zachowujemy się jak stado owiec nic dziwnego, że pojawia się pasterz…
Niemniej ta ukrywana wiedza o tym kim jesteśmy i jak wielką moc mamy powraca do ludzi. Powstajemy z kolan, przypominamy sobie, że jesteśmy genialną, nieśmiertelną świadomością kreującą swoje doświadczenie. To jest właśnie podstawą Nowego Świata jaki się wyłania na horyzoncie, świata budowanego przez świadomych, wolnych ludzi biorących pełnię odpowiedzialności za własne życie i los planety.
Co będzie dalej? Tego nie wie tak do końca chyba nikt, choć znamy generalny kierunek. Rzeczywistość jest dynamiczna, kreujemy ją TU I TERAZ zatem od nas zależy jaki koszt będzie tych nadchodzących zmian. Naszą rolą jak sądzę – ludzi świadomych – będzie zachowanie spokoju, dodawanie innym otuchy, przekazywanie wiedzy, by wszyscy chętni i gotowi mogli skorzystać i uczestniczyć w tym wspaniałym procesie. Ale też wiem, że i dla nas to będzie test – sam nie wiem jak ja to przejdę, choć wiem, ze wielka odpowiedzialność jest na moich barkach i zbytnio nie mogę zawieść. Ny wszyscy musimy pokazać drogę, pokazać swą postawą, spokojem i świadomym postępowaniem jaki to wszystko ma sens.
Wszystko co robiłem do tej pory (i co będę robił dalej, jeśli życie pozwoli) miało na celu dzielenie się tą wiedzą, inspirowanie ludzi, zachęcanie ich do rozwoju świadomości, dodawanie otuchy i odwagi, mobilizowanie do pracy nad sobą, do działania. Staram się to robić z poczucia obowiązku jako istoty ludzkiej pragnącej Nowego, normalnego świata pełnego miłości i pokoju – w co głęboko wierzę, że może zaistnieć niebawem. Staram się to robić w sposób najbardziej obiektywny, rzetelny i syntetyczny. Mam nadzieję, że komuś coś to dało i daje – zawsze jest to dla mnie największą zapłatą i mobilizacją, paliwem do dalszego działania. Nie wiem wszystkiego – jestem tego świadom, wiem, że też błądzę niekiedy i wciąż się uczę, ale mam nadzieję udało mi się zrobić coś, co pomogło i Wam zrobić krok do przodu.
Dziś rozmawiamy i mamy stały kontakt, jutro może tego zabraknąć, ale cokolwiek się zdarzy – bądźmy duchem zawsze razem, wspomagajmy się, integrujmy. To wielki egzamin, dla nas wszystkich i bądźmy dla siebie wsparciem.
Moi kochani – życie jest nieprzewidywalne. Dziś żyjemy, jutro nas nie ma w tej rzeczywistości. Ale cokolwiek się zdarzy, cokolwiek mnie spotka i dokądkolwiek zaprowadzą mnie ścieżki przeznaczenia – pamiętajcie: Show must go on, bo życie- jak mawiał Bill Hicks – to tylko przejażdżka.