Czasami nazywają ich Aniołami

Większość z nich, czuje się gorsza od innych, a czasami JEST gorsza od innych. To co robią, często wynika z potrzeby serca, ale często z potrzeby pustego portfela.

 

 

 

 

Często nazywają ich Aniołami, ale większość z nich, nie dość, że czuje się gorsza od innych to jeszcze czasami JEST gorsza od innych. To co robią, często wynika z potrzeby serca, ale bardzo często z potrzeby pustego portfela.

Zatrudniając się nikt nie każe im robić badań lekarskich i to jest wielki dla nich plus, ponieważ niejedna (niejeden) z nich często boryka się z chorobą, która bardzo utrudnia mu życie.

W pracy muszą być silni przede wszystkim psychicznie, bo mają do czynienia z ludźmi o różnych dolegliwościach i różnym podejściu do życia i do nich.

W pracy muszą być sprawni, bo gdyby coś nawaliło to koniec z pracą i pieniędzmi zarobionymi na utrzymanie siebie i (często) rodziny.

Po pracy często przychodzą do domu i nie mają siły nawet porozmawiać, a przecież muszą dalej pracować tyle, że u siebie.

Po pracy często sięgają po alkohol, aby zapomnieć na chwilę o tym, że kręgosłup krzyczy z bólu, że gardło boli od nadmiaru mówienia, że głowa pęka z bólu, a w nozdrzach wciąż czuć zapach moczu, kału i często brudu z którym borykają się co rusz przez większość godzin pracy.

Pracują – bo muszą, bo każdy musi pracować i są wdzięczni losowi za to, że nikt nie każe im przynosić zaświadczenia od lekarza medycyny pracy, bo gdyby kazali, to oni i w tym zawodzie nie mieli by szansy pracować.

Jedni są zdrowi, chociaż po kilku miesiącach pracy już mięśnie i kręgosłupy wysiadają im od podnoszenia ciężkich bezwładnych lub osłabionych ciał. Inni są chorzy na różne dolegliwości, ale praca pozwala im zapomnieć o własnej chorobie, bo przecież przez te kilka godzin w ciągu dnia muszą pomagać tym, którzy są w gorszej od nich sytuacji zdrowotnej oraz tym, którzy są samotni i bezradni jak małe dzieci.

Często wstydzą się mówić o swojej pracy, bo czym tu się chwalić?

* Tym ile zarabiają? Z pewnością NIE, bo to co zarabiają ledwo starcza na życie.

* Tym, że trzeba myć zafajdane pupy, które przez noc leżały w pampersie i zdążyły już się zapachem moczu i kału wgryźć w każdy zakamarek skóry?

* Tym, że często muszą prać, sprzątać, gotować i być na każde zawołanie kogoś kto całe swoje życie żył jak wolny ptak w świecie alkoholu i patologii, a na starość państwo przyznało mu opiekunkę do pomocy, bo jest stary, niedołężny i schorowany, bo zdrowie z nadmiaru używek powykręcało mu wszystkie części ciała i zniszczyło mózg do tego stopnia, że organizm nie panuje nad niczym, ani nad fizjologią, ani nad zwykłymi czynnościami takimi jak utrzymanie w dłoni kubka z herbatą?

* Tym, że muszą znosić humory osób, które przez całe swoje życie innych traktowali jak przynieś-wynieś-pozamiataj?

Aby nie stracić pracy, która jest jedynym, możliwym do uzyskania dochodem, przez kilka godzin dziennie uśmiechają się, tłumaczą - dlaczego muszą zrobić coś, czego ich podopieczny nie chce, myją części ciała zabrudzone ekskrementami, cierpliwie wysłuchują po raz setny opowieści z czasów młodości,

i walczą o własne życie.

Potem przychodzą do domu i próbują normalnie żyć.

Nie zawsze im się to udaje, bo przecież Anioł – to też człowiek,

a Opiekun / Opiekunka to tylko człowiek.