Co zrobić z Tuskiem, Bieńkowską, Thun et consortes?

 

 

 

 Grzegorz Braun sugeruje rozwiązania z I RP

źródło: youtube.com / Pobudka

„Należy rozwiać wszelkie złudzenia co do statusu Tuska, Bieńkowskiej, Thun et consortes – trzeba jasno zdefiniować ich rolę: ochotniczych folksdojczów i płatnych eurosowieciarzy działających przeciwko Polsce z ramienia obcej władzy”  pisze na łamach tygodnika „Polska Niepodległa” Grzegorz Braun.

 

Natchnieniem dla publicysty do napisania tekstu pt. „Czas wyświecić eurosowieciarzy” była niedawna wypowiedź Elżbiety Bieńkowskiej na łamach niemieckiego „Spiegla”, gdzie była wicepremier „piętnowała kraj swojego pochodzenia” twierdząc, że „takie kraje jak Polska” stanowią dla Unii Europejskiej większe zagrożenie niż Brexit. „Do takich wniosków doprowadziły Bieńkowską m.in. przedłużające się uniki Warszawy wobec narzucania przez Euro-kołchoz przymusowego rozmieszczenia m.in. na naszym terytorium tzw. uchodźców– przypomina Braun.

 

Jego zdaniem tego typu działania Bieńkowskiej, jak i innych polskich polityków piastujących wysokie stanowiska w Brukseli, idealnie wpisują się w tezę Józefa Mackiewicza, który twierdził, że „od naszych zaborców i okupantów tradycyjnych znacznie groźniejsi okazują się Sowieci”. W przypadku germanizacji bądź rusyfikacji Polacy tracili swoją tożsamość i przestawali być Polakami. „Co innego kiedy Polak przechodzi na stronę komuny, np. wstępuje do partii bolszewickiej – wówczas nadal może podawać się samemu i przez innych być uważany za Polaka”  wskazuje Braun.

 

W jego ocenie, mimo upływu kilkudziesięciu lat, diagnoza Józefa Mackiewicza nie straciła na aktualności. „Wręcz przeciwnie – zmieniające się realia jeszcze bardziej uwydatniają przykrą prawdę: naszym najgroźniejszym przeciwnikiem są ci spośród nas, którzy reprezentują wynarodowiony, postępacki internacjonalizm”  podkreśla. Efektem takiego stanu rzeczy jest poparcie, jakim w kolejnych wyborach Polacy obdarzyli „Kwaśniewskiego, Komorowskiego czy Tuska”.

 

„Jak to możliwe? Ano właśnie dlatego, że polski sowieciarz czy eurosowieciarz nie traci automatycznie ani polskiego obywatelstwa, ani praw wyborczych – Rzeczpospolita jest nadzwyczajnie pobłażliwa wobec zdrajców i sprzedawczyków”  pisze niezależny kandydat na prezydenta z roku 2015.

 

Braun zastanawia się nad ewentualnymi konsekwencjami, jakie powinny spaść na „Bieńkowską, Tuska et consortes” za antypolskie ruchy. Jego zdaniem w pierwszej kolejności powinni oni utracić polskie obywatelstwo i prawo pobytu na terytorium Rzeczypospolitej, a także stanąć przed „trybunałem stanu i/lub sądem wojskowym z oskarżenia o zdradę”.

 

„Oczywiście wymienieni delikwenci mogą wywodzić, że na unijnych stołkach zasiadają już nie jako upoważnieni do występowania w imieniu Rzeczypospolitej, ale z wyższego brukselskiego nadania. I o to właśnie chodzi – by ten aspekt ich publicznego funkcjonowania został wyraźnie podkreślony. Należy rozwiać wszelkie złudzenia, co do ich statusu – trzeba jasno zdefiniować ich rolę: ochotniczych folksdojczów i płatnych eurosowieciarzy działających przeciwko Polsce z ramienia obcej władzy”  podkreśla Braun.

 

Na koniec przypomina, jak w dawnej Rzeczypospolitej rozwiązywano podobne problemy, począwszy od wygnania, przez infamię, a na goleniu na łyso bądź wykonywaniu wyroków śmierci kończąc. Biorąc jednak pod uwagę, że „władza warszawska sama jest uwikłana w retorykę pro-unijną” wszelkie rozwiązania w tej sprawie leżą w gestii obywateli.

 

Źródło: „Polska Niepodległa”