Co to jest Sumienie? Czy to dowód istnienia Boga?

Jeżeli odrzucić hipotezę interwencji Boga, która zawsze prowadzi do paradoksów, to czym właściwie jest sumienie?

 

...

 

Kiedyś do mojego Antykwariatu przyszedł ksiądz, który ogłosił, że ja tu propaguję ateizm, sprzedając nieodpowiednie książki.

Zorientowałem się, po przepytaniu kilku osób, że dla „prawdziwego katolika" sprzedaż książek pisanych przez ateistów albo książek mało krytycznych wobec innych religii jest przejawem zła, czyli grzechem.

Jeden z klientów, usłyszawszy historyjkę o obrażonym proboszczu wyrzuconym za drzwi Antykwariatu stwierdził, co następuje: - Ja nie jestem takim fundamentalistą, uważam, że każdy powinien w swoim sumieniu przeanalizować ten problem i odpowiednio się zachować.

Ten człowiek uważał, że ja gwałcę swoje sumienie, handlując niekatolickimi książkami z niskich pobudek, czyli z chęci zysku. Ten człowiek dostrzegał we mnie podobieństwo do Judasza, który za pieniądze wskazał prześladowcom, kto w tej sekcie pierwszych chrześcijan jest przywódcą.

Tymczasem ja, przez trzydzieści lat pracy w Antykwariacie, uważałem za największą swoją, heroiczną wręcz, zasługę, pełną różnorodność swojej oferty, zgodnie z treścią zapisaną na szyldzie.

 

Wyciągnąłem stąd wniosek, że nareszcie wiem, co to takiego jest sumienie. Zastanawiałem się nad tym od dłuższego czasu.

Katolicy utrzymują, że sumienie jest to dar Boga, który otrzymują wszyscy ludzie, nawet nieochrzczeni, nawet niewierzący, który powoduje, że ci źli ludzie nie popełniają zbrodni bez przerwy, ale jedynie od czasu do czasu. Jest to nawet według nich dowód na istnienie Boga.

Tymczasem ten sam czyn (sprzedaż niekatolickich książek) jeden (mój klient) uważa za powód strasznych wyrzutów sumienia, zaś drugi (ja) za zasługę (znaczący udział w obaleniu komunizmu) i powód do dumy.

Co też ten Bóg wyrabia, przydzielając ludziom tak różne sumienia?

 

Jeżeli odrzucić hipotezę interwencji Boga, która zawsze prowadzi do paradoksów, to czym właściwie jest sumienie?

U bardzo wielu zwierząt zauważono zjawisko (syndrom) odrzucenia inności. Można by go nazwać syndromem czarnej owcy albo brzydkiego kaczątka. Na przykład ptaki wyrzucają z gniazda niektóre pisklęta. Matki ssaków odrzucają niektóre ze swoich dzieci.

Podobne zjawisko występuje u ludzi, szczególnie intensywnie wśród dzieci. Towarzyszy mu strach przed byciem innym. Zarówno odrzucenie inności, jak i strach przed byciem innym, to instynktowne zjawiska związane z dążeniem do zachowania stabilności gatunku. Gatunek, który nie odrzuca inności, ulega destabilizacji (na przykład psy).

 

U ludzi instynkt ulega przekształceniu w zachowania społeczne. Dzieci chcą być takie same jak ich rodzice, takie same jak ich rówieśnicy. Takie, jakie być powinny.

Dzieci bardzo cierpią z tego powodu, że są np. rude, piegowate, za wysokie, za niskie, za grube, za chude. Wyszukują w sobie odmienności, nawet takie, których nikt nie dostrzega, nie mówiąc o rzeczywistych ułomnościach.

Chodzi także o odmienności w zachowaniu.

Ten instynkt, pod wpływem oddziaływań społecznych, przekształca się w sumienie ludzi dorosłych.

W wyrabianie sumienia, z wielką ochotą, włączają się kapłani. Jest to dla nich niezwykle istotna sprawa. Tak nakazuje każda religia.

Ale nie tylko to. Jest to sprawa niezwykle istotna ze względów czysto praktycznych. Najwięcej można zarobić na wyrzutach sumienia. Korzystnym także jest nazwanie grzechem zachowań dość powszechnych, nawet nieszkodliwych społecznie. Im więcej grzeszników, tym więcej ofiar na uspokojenie sumienia. Im lepiej wyrobione sumienia, tym więcej pieniędzy w kasie Kościoła.

 

Przeczytaj: >>> O odpowiedzialnosci zbiorowej

 

Adam Jezierski

 

...