Ciało jako Świątynia...

 

 

ziemia-small.jpg


Ciało jest naszą Świątynią.

Można próbować ciało utrzymywać w zdrowiu: odpowiednim pożywieniem, pić czystą źródlaną wodę, oddychać czystym powietrzem a jednak zachorować. ( koronawirus, rak, choroby serca, układu krwionośnego, oddechowego, pokarmowego. ) I cóż?

Okazuje się, że źródłem większości chorób są negatywne uczucia i myśli, które "zalegają" w nas. Aby się uleczyć i żyć w zdrowiu , radości i szczęściu trzeba się nauczyć eliminować złe nawyki nie tylko takie  "materialne" - pożywienie, picie, oddychanie. Trzeba zadać sobie trud i cierpliwie  poznawać siebie. Trzeba poznać swoje uczucia i myśli i wyeliminować te "trujące" nasze ciało. Trzeba opanować umiejętność zmian: przyzwyczajeń, nawyków, charakteru. Być może jest to podstawowy cel naszego życia tu na Ziemi - rozwój.

 

 Drogą do zmian jest Przebaczanie.

Przebaczyć znaczy wyrzec się tego, o co mamy żal, a więc przestać kurczowo się czepiać własnego rozżalenia. Następuje to automatycznie, gdy tylko uświadomimy sobie, że rozżalenie służy wyłącznie umacnianiu fałszywego poczucia ,ja”. Przebaczyć znaczy zaniechać oporu wobec życia - pozwolić życiu, żeby  żyło za twoim pośrednictwem. W przeciwnym razie czeka nas ból i cierpienie, wyraźne ograniczenie przepływu energii, a nierzadko choroba somatyczna.

Gdy szczerze wybaczamy, natychmiast odzyskujemy własną moc, która dotąd była uwięziona w umyśle.

Mściwość leży w samej naturze umysłu, ponieważ stworzone przez umysł fałszywe “ja”, czyli ego, nie może przetrwać bez walki i konfliktu. Umysł nie umie wybaczać. Jedynie TY to potrafisz. To ty stajesz się obecny, to ty wnikasz we własne ciało, to ty czujesz wibrujący spokój i cichy bezruch, którym emanuje Istnienie. Właśnie dlatego Jezus powiedział: 

“Zanim wejdziesz do świątyni, wybacz”.

 

Złość i gniew mają cechę izolowania ludzi. Podobnie jak smutek oddzielają nas od innych, i przynajmniej na pewien czas, przecinają wszelką możliwość porozumienia. Gniew daje nam chwilowo swoista siłę i żywotność, właśnie dzięki temu oddzieleniu się i jakby odrzuceniu. Ale tai się w gniewie także jakaś dziwna rozpacz. Odosobnienie jest zawsze rozpaczą. Złość wyrażająca się rozczarowaniem, zazdrością, chęcią dokuczenia komuś, jest gwałtownym wyładowaniem energii, które nam chwilowo sprawia przyjemność bo usprawiedliwiamy w nim siebie.

Gdy potępiamy innych kryje się w tym zwykle usprawiedliwianie siebie. Bez pewnego rodzaju zadowolenia z własnej osoby – cnoty swojej, czy prawości – lub też odwrotnie: bez poniżania czy niedoceniania siebie, czymże jesteśmy?

Używamy wszelkich środków dla samo – utwierdzenia; a gniew jak i nienawiść są jednym z najłatwiejszych ku temu sposobów. Zwykłe rozgniewanie się – nagły wybuch gniewu o którym w chwilę później się zapomina – jest jednak czymś zupełnie innym aniżeli świadomie żywiona i myślą zasilana złość, która szuka sposobności by dokuczyć, zranić, zaszkodzić.

Zwykłe zirytowanie się może mieć po prostu fizjologiczne przyczyny, które łatwo usunąć; ale złość wyrastająca z psychologicznego podłoża jest o wiele bardziej złożona i trudniejsza do zrozumienia, a co za tym idzie i do pozbycia się jej.”

To, co widzisz jako strukturę fizyczną o wielkiej gęstości, zwaną ciałem, podlegającą chorobom, starzeniu się i umieraniu, w ostatecznym rozrachunku nie jest rzeczywiste – nie jest tobą, lecz tylko fałszywym obrazem twojej rzeczywistej istoty, której nie dotyczą narodziny ani śmierć. Obraz ów powstaje za sprawą ograniczeń  umysłu. Umysł, utraciwszy łączność z Istnieniem, stwarza ciało jako dowód rzekomej słuszności swojej wiary w odrębność, chcąc przez to zarazem uprawomocnić własny lęk.

Nie odwracaj się jednak od ciała, bo ten symbol nietrwałości, skrępowania i śmierci, który postrzegasz jako złudny twór własnego umysłu, skrywa w sobie całą wspaniałość twojej prawdziwej i nieśmiertelnej istoty. Prawdę  odnajdzie  się jedynie we własnym ciele. Walcząc z ciałem, walczy się z prawdziwym sobą.

Ciało, które możesz zobaczyć, którego możesz dotknąć, stanowi zaledwie cienką, złudną przesłonę. Głębiej zaś tkwi niewidzialne ciało wewnętrzne – Brama Istnienia Życia Nieprzejawionego. Poprzez ciało wewnętrzne jesteśmy nierozerwalnie związani z nieprzejawionym – Jednym Życiem – nigdy nie narodzonym, nieśmiertelnym, wiecznie obecnym. Poprzez ciało wewnętrzne trwamy w wiecznej jedności z Bogiem, Stwórcą, Kosmosem, Ewolucją, Absolutem. ( tu nie ważne jak nazwie się Wielka Tajemnicę Istnienia)

Kluczem do rozwoju jest stała łączność z własnym ciałem wewnętrznym – i to, żeby w każdej chwili je czuć. Dzięki temu życie szybko nabiera głębi i zaczyna się zmieniać. Im więcej świadomości kieruje się w ciało wewnętrzne, tym wyższą częstotliwość osiąga jego wibracja: to tak jak ze światłem, które tym silniej świeci, im bardziej podkręcimy regulator, zwiększając dopływ elektryczności.

 Na wyższym poziomie energii nie ma już do ciebie dostępu nic negatywnego, zaczynasz więc ściągać ku sobie nowe sytuacje, odzwierciedlające ową wyższą częstotliwość.