Chwile dla których warto być meżczyzną

Dorotę poznałem wczorajszego wieczoru. Najpierw kilka uprzejmości w wiadomościach, potem dwugodzinna rozmowa przez szkajpa bazująca na skonkretyzowaniu naszych wzajemnych potrzeb. Nie mogło się to skoczyć inaczej niż umówieniem się na następny dzień z jej zapewnieniem, że przygotuje dla mnie niesamowite powitanie. Nie ukrywam, że właśnie ta obietnica „powitania” spowodowała moje całkowite rozbicie dnia. Co godzinę dostawałem od niej SMS z informacją, że już za 6, 5, 4, 2, za godzinę się zobaczymy.

Pojawiłem się pod starą kamienicą na Powiślu, otworzyła mi domofonem bramę i powiedziała abym wszedł do mieszkania bo drzwi są otwarte. Po wejściu miałem od razu skierować się w prawo. Rzeczywiście drzwi do mieszkania były otwarte. Wszedłem do olbrzymiego pustego holu i zgodnie z zaleceniem skierowałem się w prawo mijając po drodze dwa puste pokoje na ścianach których latarnie malowały cieniami obraz pustki. Na końcu korytarza stała ona, naga i dumna jak posąg o którym zapomniał poprzedni właściciel. Wpadające przez olbrzymie okno światła reflektorów przejeżdżających samochodów delikatnie otulały jej ramiona, twarz oraz ześlizgując się po kruczoczarnych włosach muskały o obrysowywały jędrne piersi. Stałem jak słup wpatrzony w ten niecodzienny widok. Skinęła na mnie dłonią i poprosiła abym podszedł.

Gdy byłem już przy niej obróciła się do mnie tyłem i poczułem zapach jej perfum. Pod moimi zimnymi rękoma jej sutki twardniały a pocałunki składane na jej ramionach lodowatymi ustami powodowały drżenie jej ciała. Po chwili wyszeptała „Kochaj się ze mną”. Zapytałem się jej czy na pewno chce a ona skinęła głową, odwróciła się i zaczęła całować moją twarz. Po chwili w amoku wzajemnego pożądania nasze splecione ciała wiły się po pustym pokoju w poszukiwaniu miejsca gdzie mogłyby dokonać miłosnego aktu. Wchodząc w nią widziałem jej rozwarte usta pragnące abym swoim oddechem napełnił jej płuca powietrzem. Jej ruchy powodowały, że moje pchnięcia były głębokie i pewne. Jej świdrujące spojrzenie zdawało się czytać myśli kłębiące się w mojej głowie.

Co kilka chwil mówiła mi jak mam pchnąc aby było dobrze. Trzymając jej pośladki na rekach a opierając ją o ścianę czułem jak piętami wybija rytm na moich plecach. Ściskając udami moje biodra dawała mi znać kiedy pchniecie ma być mocniejsze, a kiedy mogę tylko delikatnie ustąpić. Jej uzbrojone w paznokcie palce niczym sejsmograf u podnóża wulkanu notowały na moich ramionach wykresy zbliżającej się erupcji. Przyciagnęle moje ucho do swoich ust i wyszeptała „Skończmy razem”. Jej pulsująca do tej pory pochwa szczelnie zamknęła się wokół mojego członka i wypełniłem ja ciepłem. Chwyciła moje włosy i cichutko jęknęła osuwając się po ścianie. Po chwili wtuleni w siebie leżeliśmy na gładkiej jak lustro drewnianej podłodze. Patrząc się w sufit próbowałem wyciszyć swoje walące jak oszalałe serce. Powoli wyrównywałem oddech. Gładząc ją po włosach próbowałem sobie przypomnieć miliony jej wyrazów twarzy, które widziałem przed chwila. Ona tylko wtuliła się we mnie i zapytała „Mogę prosić o jeszcze jeden raz ?”. Nawet nie przeszło mi przez myśl, że mógłbym jej odmówić. Uwielbiam kochać się z kobietami, które są obdarzone „inteligencją łóżkową”.